Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
: 06 mar 2017, 17:52
Wiec czemu sie wszystkich nie kastruje po prostu? Po co je rozmnazac, jesli sa z tego tylko problemy?
Forum dla ludzi lubiących sobie czasem pomarzyć i pobujać w obłokach, aby oderwać się od szarej rzeczywistości.
https://nasze-marzenia.eu/
Ależ my żyjemy w takim właśnie świecie. Podaj mi choć jeden przykład sytuacji, w której dobro zwierzęcia stawiane byłoby ponad dobro człowieka. Jeśli można, niech będzie to coś bliższego naszym realiom niż indyjskie święte krowy.Leah P pisze:marzy mi sie swiat, gdzie ludzie przejmuja sie BARDZIEJ rozumnymi istotami, czyli innymi ludzmi zamiast zwierzat. To tyle.
To prawda, trzeba też jednak przyznać, że wielu ludzi wciąż wierzy w mit jakoby kotka czy suka powinna mieć przynajmniej raz w życiu młode, bo to jej "dobrze robi", a w ogóle sterylizacja/kastracja to okaleczenie, zuo i straszna krzywda.Ruta pisze:Leah P, bo w normalnym państwie kastracja nie kosztowałaby 200-500zł tylko byłaby darmowa.
Nikt nie ma moralnego prawa pozbawiać życia istot czujących, myślących [może nie o inteligencji porównywalnej z dorosłym człowiekiem, ale z dzieckiem już jak najbardziej] oraz świadomie i z rozmysłem oswojonych przez człowieka i od niego uzależnionych tylko dlatego, że "robi mu się niedobrze". To po prostu przejaw wyzucia z ludzkich uczuć. I owszem, nieumiejętność wyobrażenia sobie, że zwierzęta są takimi właśnie istotami świadczy właśnie o braku empatii, na które to posądzenie tak się parę[naście] postów wcześniej oburzałaś.Leah P pisze:Jak sie ludziom nie chce placic, to potem nie ma co plakac na rozwiazania takie, jak na Ukrainie przed Euro2012, kiedy po prostu wszystkie psy z ulic uspili i tyle. Chcialabym, zeby w Shkodrze tak zrobili, bo jak widze te psy na ulicach, to po prostu niedobrze sie robi
Nazwą gatunkową psa jest pies domowy, co jednoznacznie wskazuje na jego naturalne środowisko. Podobnie rzecz się ma w przypadku kota, zresztą nie widzę sensu dalej się produkować - Ruta dobrze tłumaczy sprawę.Leah P pisze:Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - jak 'kochajac zwierzeta' mozna tez trzymac je w domu? To przeciez nie jest ich naturalne srodowisko. Jak ktos gada o bezdomnych zwierzetach to az mnie cos sciska, bo czy one sobie mieszkania buduja w naturze, czy co? Jak zwierze moze byc bezdomne? Przeciez one sa samodzielne, dopoki nie wsadzi sie ich w 50m2, bo przeciez taki biedny piesek ojojoj na zimnie bedzie siedzial.
Jedyna ludzka glupota, ktora tu widze, jest to, ze ktos po pierwsze pozwolil na istnienie tak bezuzytecznego gatunku jak pies domowy, oraz to, ze nadal sie je rozmnaza zamiast wykastrowac wszystkie i poczekac az wygina.I popatrz do czego dochodzimy - do głupoty i lenistwa u ludzi, których uważasz, że lepszych. Jako ludzie wcale nie jesteśmy lepsi, a nawet gorsi. Niestety.
Ilu ludzi wypisuje na forach internetowych o tym, jak zamordowaloby typa, ktory trzymal psa w piwnicy? Ludzie, ktorzy wychowuja dzieci, ktorzy maja normalna prace, ktorzy wygladaja na NORMALNYCH pisza na fejsie z wlasnym imieniem i nazwiskiem, ze ZAMORDOWALIBY CZLOWIEKA, tylko dlatego, ze zrobil cos zwierzeciu. Czy to nie jest stawianie zwierzat ponad ludzmi? Nie mowiac juz o takich osobach jak wy, ktore twierdza, ze kary za znecanie sie za zwierzetami sa smiesznie niskie. Jak to niskie? A czego byscie chcieli, zeby postawic psa na rowni z czlowiekiem? Lincze na stronach internetowych na osobach, ktore wrzucily psa na tory, nawet nie wiedzac, czy to na pewno linczowana osoba zrobila, ile razy to sie zdarzalo? Sama napisalas, ze pies jest zwierzeciem domowym, nazywacie tez zwierzeta swoimi, kupujecie je, czyli sa wasza wlasnoscia, a nie osobnym bytem (jakim jest czlowiek, bo nawet dziecko moze 'rozwiesc' sie ze swoimi rodzicami). I jak przy tym mozna stwierdzac, ze ktos powinien ponosic kare np. pozbawienia wolnosci za uszkodzenia czegos, co do niego nalezy? Nie rozumiem, przykro mi. Zawsze bylam zdania, ze duzo lepiej, zeby psychopaci mieli zwierzeta, by sie na nich wyzywac, niz by mieli robic krzywde ludziom.Ależ my żyjemy w takim właśnie świecie. Podaj mi choć jeden przykład sytuacji, w której dobro zwierzęcia stawiane byłoby ponad dobro człowieka. Jeśli można, niech będzie to coś bliższego naszym realiom niż indyjskie święte krowy.
1. Wiec rzeznik to morderca, najlepiej wsadzic na dozywocie, ok.Nikt nie ma moralnego prawa pozbawiać życia istot czujących, myślących [może nie o inteligencji porównywalnej z dorosłym człowiekiem, ale z dzieckiem już jak najbardziej] oraz świadomie i z rozmysłem oswojonych przez człowieka i od niego uzależnionych tylko dlatego, że "robi mu się niedobrze". To po prostu przejaw wyzucia z ludzkich uczuć. I owszem, nieumiejętność wyobrażenia sobie, że zwierzęta są takimi właśnie istotami świadczy właśnie o braku empatii, na które to posądzenie tak się parę[naście] postów wcześniej oburzałaś.