Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
- Jessica_126

- Posty: 162
- Rejestracja: 25 sie 2015, 9:53
- Imię: Karola
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Warszawa
Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Moje to króliczek Nikuś 
Ciesz się w życiu drobiazgami, bo któregoś dnia możesz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to były rzeczy wielkie
- _Magnolia_

- Posty: 978
- Rejestracja: 12 paź 2012, 20:11
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Koniki polne, potem ślimaki, dopiero potem rybki.
-
Usunięty 5938
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Moim pierwszym zwierzątkiem była świnka morska. Była bardzo leniwa i najchętniej siedziałaby cały czas w akwarium i zajadała warzywa i zieleninę.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Moim były rybki. Na szczęście przeszło mi 
- QueenDream

- Posty: 30323
- Rejestracja: 18 gru 2008, 19:08
- Imię: Aldona
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Kraina Marzeń
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Dlaczego, na szczęście?makrelkka pisze:Na szczęście przeszło mi
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Wielu ludzi uwaza, ze rybki to strata czasu, bo ani nie pomiziasz ani nie wyprowadzisz na spacer ani nic. Ja tam nie przepadam za zadnymi zwierzetami, wiec rybki sa dla mnie taka sama strata czasu jak pies, ALE powiedzialabym ze rybki moga byc znacznie bardziej estetyczne, bo nie oszukujmy sie - nikt nie kupuje rybek jako zwierzatka do towarzystwa, tu raczej chodzi o to jak urzadzimy akwarium itp. i niektore akwaria w wielu domach wygladaja naprawde powalajaco, jak dzielo sztuki.
Moje pierwsze zwierzatko to byl pies. Nigdy w zyciu kolejnego - strata pieniedzy, miejsca, czasu.
Moje pierwsze zwierzatko to byl pies. Nigdy w zyciu kolejnego - strata pieniedzy, miejsca, czasu.
- karolajna22

- Posty: 34
- Rejestracja: 29 wrz 2016, 13:22
- Imię: Karolina
- Płeć: Kobieta
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Ojej to takie przykre, co mówisz. Rozumiem, że ktoś może nie lubić zwierząt ale strata miejsca, czasu? Wybacz- nie rozumiem…Leah P pisze:Moje pierwsze zwierzatko to byl pies. Nigdy w zyciu kolejnego - strata pieniedzy, miejsca, czasu.
Moim pierwszym zwierzątkiem był kotek. Potem królik, rybki, pies. Obecnie mamy 2 koty i psa. Chcemy jeszcze w przyszłości powrócić do akwarystyki :-)
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Komar, a może nawet komary. Nie wiem. Wiem tylko tyle, że będąc niemowlakiem zostałem dokładnie pozbawiony znacznej ilości krwi. W zamian dostałem bąble. 
- Jaśmin

- Posty: 783
- Rejestracja: 18 kwie 2016, 1:01
- Imię: Cornèlia
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Granada, ES
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Pomijając komary
to żółw stepowy (Kuba). Niestety rodzice nie bardzo mieli wiedzę na temat tych zwierzaków, żył sobie bez terrarium, chodził po podłodze i wygrzewał się na słońcu. Nie wiem skąd pomysł na takie zwierzę dla 3-letniego dziecka, naprawdę... Ale był z nami dość długo bo jakieś 10 lat na pewno.
Później miałam papużkę falistą (Monkey), dwie chomiczki, które bardzo kochałam i dbałam o nie przeogromnie (Diana i Nina), króliczka miniaturkę (Xavi) i teraz mamy pieska (Brembo). W międzyczasie miałam też rybki.
Później miałam papużkę falistą (Monkey), dwie chomiczki, które bardzo kochałam i dbałam o nie przeogromnie (Diana i Nina), króliczka miniaturkę (Xavi) i teraz mamy pieska (Brembo). W międzyczasie miałam też rybki.
-
Usunięty 2886
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Kot, który był w mojej rodzinie ponad 22 lata 
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Jeśli mogę spytać - co spowodowało, że Twoja opinia na temat tych zwierząt jest aż tak negatywna? W jakim celu sprawiłaś sobie psa i jakie były Twoje wyobrażenia na temat życia z nim/sprawowania nad nim opieki ?Leah P pisze:Moje pierwsze zwierzatko to byl pies. Nigdy w zyciu kolejnego - strata pieniedzy, miejsca, czasu.
Moim pierwszym zwierzątkiem również był pies: niewielka, czarna suczka w typie jamnika szorstkowłosego, która pojawiła się w domu gdy miałam bodajże osiem miesięcy. Została kupiona zupełnym przypadkiem jako jedno ze szczeniąt sprzedawanych na ulicy w kartonowym pudle przez bliżej niezidentyfikowanego handlarza - właśnie po to, aby niedawno przybyła na świat dziewczynka miała zwierzęcego towarzysza i już od najmłodszych lat uczyła się obcowania z "braćmi mniejszymi".
Lubiłam Mikę, choć nie została niestety wytresowana i w związku z tym bywała czasami dosyć niesforna, poza tym już od samego początku bardziej ciągnęło mnie do kotów niż psów. Mimo to cieszę się, że była w moim życiu całe 10 lat [choroba zabrała ją niestety przedwcześnie] i że właśnie jego najwcześniejszy okres spędziłam razem ze zwierzęciem - IMO to jeden z najlepszych prezentów, jakie rodzina może zafundować dziecku =)
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Oczywiscie w zadnym celu, bo mialam 6 lat i zwierzatkami sie nie interesowalam w zadnym stopniu, psa kupil sobie moj chrzestny, ktoremu urodzilo sie dziecko i okazalo sie, ze podobno moja mala kuzynka miala alergie (nie wiem jak to mozliwe, bo teraz ma wlasnego psa i nic jej nie jest), a moi rodzice stwierdzili ze to swietny pomysl tego psa wziac, skoro i tak juz kosztowal 3k, bo go sprowadzali skads, chyba z Holandii. Moja opinia na ten temat spowodowana jest tym, ze widzialam ile kosztuje jedzenie dla zwierzat, ile sie placi za weterynarza itp. A ja nie mam ochoty za takie glupoty placic. Nie jestem w stanie zrozumiec, jak ludzie moga przejmowac sie takimi idiotyzmami, jesli tylu ludzi chodzi glodnych i tyle ciekawych rzeczy mozna za te pieniadze zobaczyc w zyciu. Po co to komu? Sama nie mialam zupelnie nic z posiadania psa, tyle tylko ze to moi rodzice sie wykosztowywali na rozne rzeczy, a ja musialam po szkole leciec do domu, zeby psa wyprowadzic, zamiast isc gdzies ze znajomymi albo porobic cos pozytecznego.
Teraz mam kota, ktory jednak sie przydaje, bo lapie calkiem sporo myszy, ktore wzeraja kukurydze latem. Dwa psy obronne w gorach, ktore sa w stanie rozerwac gardlo kazdemu, kogo nie znaja, jesli wejdzie na posesje. No i rodzina meza ma tez calkiem sporo zwierzat takich jak krowy, owce, kozy i kury. Ser bardzo dobry, owce, kozy i kury bardzo smaczne. Jak dla mnie to sa zwierzeta warte swoich pieniedzy, psy trzymane w mieszkaniu dla ozdoby juz nie bardzo. Chcecie miec psy, ktore tylko siedza i nic nie robia, wasza sprawa, to nie moje pieniadze, ale nie lubie jak mi sie wmawia, ze cos jest ze mna nie tak, jesli uwazam to tylko za strate kasy. Ja nie komentuje na przyklad, kiedy przychodze do kogos do domu i smierdzi tam psami, chociaz dla mnie to jest obrzydliwe, ale jak ktos mnie zmusza, zebym poglaskala, bo taki sliczny piesek, to zwyczajnie odmawiam, a jak nie jest w stanie zrozumiec, ze ktos moze tego nie chcec, to wychodze.
Teraz mam kota, ktory jednak sie przydaje, bo lapie calkiem sporo myszy, ktore wzeraja kukurydze latem. Dwa psy obronne w gorach, ktore sa w stanie rozerwac gardlo kazdemu, kogo nie znaja, jesli wejdzie na posesje. No i rodzina meza ma tez calkiem sporo zwierzat takich jak krowy, owce, kozy i kury. Ser bardzo dobry, owce, kozy i kury bardzo smaczne. Jak dla mnie to sa zwierzeta warte swoich pieniedzy, psy trzymane w mieszkaniu dla ozdoby juz nie bardzo. Chcecie miec psy, ktore tylko siedza i nic nie robia, wasza sprawa, to nie moje pieniadze, ale nie lubie jak mi sie wmawia, ze cos jest ze mna nie tak, jesli uwazam to tylko za strate kasy. Ja nie komentuje na przyklad, kiedy przychodze do kogos do domu i smierdzi tam psami, chociaz dla mnie to jest obrzydliwe, ale jak ktos mnie zmusza, zebym poglaskala, bo taki sliczny piesek, to zwyczajnie odmawiam, a jak nie jest w stanie zrozumiec, ze ktos moze tego nie chcec, to wychodze.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Czysty utylitaryzm, jak widzę... naprawdę nie jesteś w stanie dostrzec, że ludzie nie trzymają psów w pierwszej kolejności dla ozdoby [przynajmniej większość z nich tego nie robi], ale po to, by mieć towarzysza? Przerażające, że ktoś może w ogóle nawet nie dopuszczać do siebie takiej możliwości i postrzega zwierzę niemal tak samo jak przedmiot.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Zdaje sobie z tego sprawe, ale jednoczesnie nie jestem w stanie zrozumiec. Roznica miedzy zwierzeciem, a przedmiotem jest znaczna i ja to widze. Ale dla mnie przerazajace jest to, ze ktos moze nie dopuszczac do siebie takiej mozliwosci, ze dla kogos zwierze jest zadnym towarzyszem. Bardzo irytuje mnie nawet jesli czlowiek nie jest w stanie odpowiedziec mi w sposob komunikatywny wystarczajaco szybko, wiec na przyklad nie jestem tez w stanie mowic do dzieci, bo czuje sie jakbym rozmawiala ze sciana. A mowienie do zwierzat w ogole uwazam za bezsensowne, bo NIGDY ci nie odpowiedza, wiekszosc dzieci w koncu sie uczy. Wiec co z tego zwierzecia za towarzysz?
Nie wiem, nie przyszlo ci do glowy nigdy, ze mozna po prostu nie lubic zwierzat? Ze niektorzy ich nie posiadaja i jakos nie czuja zadnej pustki w zyciu? A jesli ich nie posiadaja i nie chca, to dlaczego? Chyba nie kazdy ma w domu pieska albo kotka?
Nie wiem, nie przyszlo ci do glowy nigdy, ze mozna po prostu nie lubic zwierzat? Ze niektorzy ich nie posiadaja i jakos nie czuja zadnej pustki w zyciu? A jesli ich nie posiadaja i nie chca, to dlaczego? Chyba nie kazdy ma w domu pieska albo kotka?
-
Usunięty 2094
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
A ja uważam, że posiadanie psa to jednak obowiązek. Tak, to strata pieniędzy i to poważnych, ale jeśli ktoś ma podejście do zwierząt, czemu nie? Pamietajmy jednak, że (przynajmniej w Polsce) leczenie zwierząt nie jest refundowane, a niektórzy weterynarze za samo "dzień dobry" każą płacić 50 zł...
-
Usunięty 5226
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Równie dobrze można powiedzieć, że zamartwianie się np. w czym się gdzieś tam pójdzie, czy wybór między zakupem ubrań to strata czasu, no bo przecież ludzie gdzieś tam głodują, w Afryce wody nie ma, ktoś jest ciężko chory... A ty wydajesz pieniądze na takie bzdety?Leah P pisze: Moja opinia na ten temat spowodowana jest tym, ze widzialam ile kosztuje jedzenie dla zwierzat, ile sie placi za weterynarza itp. A ja nie mam ochoty za takie glupoty placic. Nie jestem w stanie zrozumiec, jak ludzie moga przejmowac sie takimi idiotyzmami, jesli tylu ludzi chodzi glodnych i tyle ciekawych rzeczy mozna za te pieniadze zobaczyc w zyciu.
Zwierzę to nie przedmiot i o niego też trzeba dbać, a nie tylko na zasadzie - a jest, coś tam se pobiega.
I tak zresztą nie wiem o jakie koszta ci chodzi. Odrobaczenie, sterylizacja?
To tak wygląda jakbyś zbudowała sobie taką swoją ,,otoczkę'' na temat psów przez pryzmat tego co miałaś jako dziecko. Bo widać że ty widzisz tylko obowiązki i koszta.
Dla mnie psy są towarzyszami, od dziecka zawsze miałem psa i nie wyobrażam sobie życia bez tych czworonogów. Ale to zrozumie tylko ten kto rozumie psy.
Mi przyszło, co nie zmienia faktu że jest to dziwne i dziwnie brzmi.Leah P pisze:Nie wiem, nie przyszlo ci do glowy nigdy, ze mozna po prostu nie lubic zwierzat?
Bo można je lubić i nie mieć, bo np. nie ma się warunków.
Może i nie odpowiedzą, ale zdziwiła byś się ile rozumieją i pamiętają.Leah P pisze:A mowienie do zwierzat w ogole uwazam za bezsensowne, bo NIGDY ci nie odpowiedza, wiekszosc dzieci w koncu sie uczy. Wiec co z tego zwierzecia za towarzysz?
Wnioskuję że trzymałaś psa na dystans.
Ja to widzę tak, że czasem lepiej mieć towarzysza który nic nie mówi, zwłaszcza jak na około gęba się ludziom nie zamyka.
Ok, masz rację że raczej nie powinnaś mieć zwierząt.
Fajnie jakby takie podejście mieli też ci co torturują zwierzęta, albo wyrzucają do lasu bo nagle za duże koszta i obowiązki.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Taki, który gdy wrócisz z pracy do pustego mieszkania wybiegnie Ci na spotkanie i zacznie skakać z radości lub ocierać się o Twoje nogi. Z którym możesz wspaniale spędzić czas na zabawie. Którego możesz przytulić gdy jest Ci źle, a on zacznie lizać Cię po twarzy/rozkosznie mruczeć. Głaskanie zwierząt jest czymś, co niesamowicie uspokaja i relaksuje.Leah P pisze:A mowienie do zwierzat w ogole uwazam za bezsensowne, bo NIGDY ci nie odpowiedza, wiekszosc dzieci w koncu sie uczy. Wiec co z tego zwierzecia za towarzysz?
Pies potrafi być nieraz lepszym towarzyszem niż człowiek - wystarczy poczytać historie czworonogów dosłownie mieszkających na grobach swych dawnych właścicieli =)
Żadna suma pieniędzy wydana na coś, co stanowi esencję naszego życia lub kogoś, kto jest nam bliski i kogo darzymy uczuciem [oraz który rzecz jasna to uczucie odwzajemnia] nie może być nigdy nazwana stratą.Dafne pisze:Tak, to strata pieniędzy i to poważnych, ale jeśli ktoś ma podejście do zwierząt, czemu nie?
Właśnie dlatego takie antypatyczno-utylitarne podejście jest dla mnie przerażające: bierze się z niego w prostej linii wyrzucanie psów w okresie wakacyjnym gdy właściciele jadą na urlop, pozbywanie się ich gdy dziecko znudzi się najnowszą zabawką/słodkie szczenię staje się mniej słodkim dorosłym psem czy zawożenie do schroniska od razu po usłyszeniu nowiny o ciąży lub alergii, bez podjęcia choćby próby zdobycia więcej informacji i zawalczenia o możliwość zatrzymania zwierzaka.Suicider pisze:Ok, masz rację że raczej nie powinnaś mieć zwierząt.
Fajnie jakby takie podejście mieli też ci co torturują zwierzęta, albo wyrzucają do lasu bo nagle za duże koszta i obowiązki.
Niezależnie od tego uważam, że niechęć do zwierząt nie jest zdrowym objawem i "normalny" człowiek czuje do nich po prostu instynktowną sympatię. Wyznaję przy tym pogląd, że stosunek do zwierząt przekłada się w znacznym stopniu na stosunek do ludzi, deklarację nielubienia większości z nich podświadomie odbieram jako sygnał, że takiej osobie nie można do końca ufać i należy trzymać się od niej z daleka.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
To też zależy dlaczego ktoś zwierząt nie lubi. Niekoniecznie musi to być tak świadomy wybór jak się zdaje. Czasem w grę wchodzą traumy czy zachowania obsesyjno-kompulsywne. Są osoby, które np. brzydzą się bakteriami, roztoczami. U zwierzaków to normalne, że nie są tak czystej jak człowiek. W sensie nie są czyste w tym samym sensie o jakim każdy człowiek myśli. Mają własną zwierzęcą higienę.
Uwielbiam zwierzęta, ale rozumiem też, że można ich nie lubić. Każdy ma coś co lubi/nie lubi. Nie ma co o to robić od razu 'awantury'.
Uwielbiam zwierzęta, ale rozumiem też, że można ich nie lubić. Każdy ma coś co lubi/nie lubi. Nie ma co o to robić od razu 'awantury'.
-
Usunięty 2094
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Kerosine, nie zgadzam się, że to nie jest strata. Dla kogos, kto chciałby mieć psa ale go nie stać na ten wydatek (zabawki, jedzenie, szczepienia itp), będzie to duża strata. Jak wszystko na co wydajemy. 
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Nie wiem, jak od razu z mojego nielubienia zwierzat robicie brak uczuc, empatii i ze najlepiej do razu bym psa wyrzucila. NIE KUPOWALABYM PSA, BO NIE LUBIE. I to, ze cos mi sie bedzie na nogi rzucalo jak wejde do mieszkania i lizalo po twarzy w zaden sposob nie wydaje mi sie atrakcyjne, ba, nawet wydaje mi sie to zwyczajnie obrzydliwe. Czy do was ktos ma wielkie pretensje, bo nie lubicie np. grzybow, czy pomidorow? Chyba nie. Wiec nie rozumiem, co was obchodzi, ze ktos nie lubi zwierzat.
No i nie wiem, jak mozna uwazac, ze zwierzeta domowe kogos kochaja, jesli nigdy nie byly poza warunkami znajdowania sie z wlascicielem. Jesli uwazacie, ze zwierzeta czuja tak jak ludzie, to dlaczego trzymacie je w domu, jak w wiezieniu, przez cale zycie? To chyba troche zaprzecza samo sobie.
No i teraz moje pytanie - co z tego, jesli moim warunkiem bycia towarzyszem jest mozliwosc rozmowy? I czemu niby mialabym sie zdziwic? Chyba kazdy kto chodzil do szkoly mial na przyrodzie czy innym przedmiocie temat pamieci i rozumowania zwierzat, i czym sie rozni to od ludzkiego. Dlatego nie jestem w stanie tez zrozumiec, jak w ogole mozna porownywac zwierzeta do czlowieka, uznawac je za towarzysza.Może i nie odpowiedzą, ale zdziwiła byś się ile rozumieją i pamiętają.
Ja za to podswiadomie odbieram sygnal, ze ludzie gadajacy do zwierzat i uznajacy je za towarzyszy maja ze soba jakies problemy, bo po co by im to bylo, gdyby potrafili zawierac normalne relacje z rownymi sobie? Tak samo jak ludzie, ktorzy twierdza, ze nie potrzebuja przyjaciol, bo maja dzieci. Kilkuletnie dziecko jest tak samo beznadziejnym przyjacielem co pies, bo nie rozumieja pojec abstrakcyjnych i prawdopodobnie (w przypadku zwierzat) albo na pewno (w przypadki dzieci) nie widza siebie jako niezaleznej jednostki. Na przyklad cos takiego skresla u mnie kazdego faceta.Wyznaję przy tym pogląd, że stosunek do zwierząt przekłada się w znacznym stopniu na stosunek do ludzi, deklarację nielubienia większości z nich podświadomie odbieram jako sygnał, że takiej osobie nie można do końca ufać i należy trzymać się od niej z daleka.
No i nie wiem, jak mozna uwazac, ze zwierzeta domowe kogos kochaja, jesli nigdy nie byly poza warunkami znajdowania sie z wlascicielem. Jesli uwazacie, ze zwierzeta czuja tak jak ludzie, to dlaczego trzymacie je w domu, jak w wiezieniu, przez cale zycie? To chyba troche zaprzecza samo sobie.
Dlatego napisalam:Równie dobrze można powiedzieć, że zamartwianie się np. w czym się gdzieś tam pójdzie, czy wybór między zakupem ubrań to strata czasu, no bo przecież ludzie gdzieś tam głodują, w Afryce wody nie ma, ktoś jest ciężko chory... A ty wydajesz pieniądze na takie bzdety?
Ludzkie zycie ma dla mnie znaczenie. Jakosc mojego wlasnego zycia i jego przyjemnosci ma dla mnie znaczenie. Zwierzeta mnie zupelnie NIE INTERESUJA. Ani nie sa mi do niczego potrzebne, ani mnie ich istnienie nie denerwuje, dopoki trzymane sa z daleka ode mnie.Moja opinia na ten temat spowodowana jest tym, ze widzialam ile kosztuje jedzenie dla zwierzat, ile sie placi za weterynarza itp. A ja nie mam ochoty za takie glupoty placic. Nie jestem w stanie zrozumiec, jak ludzie moga przejmowac sie takimi idiotyzmami, jesli tylu ludzi chodzi glodnych i tyle ciekawych rzeczy mozna za te pieniadze zobaczyc w zyciu.
A gdzie ja napisalam, ze cos tam ze pobiega? Napisalam, ze nigdy nie chce miec zwierzecia, bo nie jest mi potrzebne, a gdybym je miala, to musialabym cos na jego temat robic. Koszta? Karma, szczepionki, ewentualne wizyty u lekarza, jakies szampony, nie wiem, co tam ludzie kupuja jeszcze, ale koszta SA, chyba nie powiesz, ze nie?Zwierzę to nie przedmiot i o niego też trzeba dbać, a nie tylko na zasadzie - a jest, coś tam se pobiega.
I tak zresztą nie wiem o jakie koszta ci chodzi. Odrobaczenie, sterylizacja?
Nie wiem, jak to ma swiadczyc to tym, ze jest lepszym towarzyszem. Co komu po tym, ze siedzi na grobie?Pies potrafi być nieraz lepszym towarzyszem niż człowiek - wystarczy poczytać historie czworonogów dosłownie mieszkających na grobach swych dawnych właścicieli =)
Jakies badania na ten temat? Bo nie sadze, zeby to moglo byc w jakikolwiek sposob instynktowne, raczej wypaczone. Instynktowna jest 'sympatia' do wlasnego gatunku.Niezależnie od tego uważam, że niechęć do zwierząt nie jest zdrowym objawem i "normalny" człowiek czuje do nich po prostu instynktowną sympatię.
-
Usunięty 5226
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Ok, ciekawe co na to Jezus?Leah P pisze:Ja za to podswiadomie odbieram sygnal, ze ludzie gadajacy do zwierzat i uznajacy je za towarzyszy maja ze soba jakies problemy, bo po co by im to bylo, gdyby potrafili zawierac normalne relacje z rownymi sobie?
W sumie jego też brali za obłąkańca, to by się zgadzało
Leah P pisze:moim warunkiem bycia towarzyszem jest mozliwosc rozmowy
A ja nie jestem w stanie zrozumieć twojego rozumowania. Proste.Leah P pisze:Dlatego nie jestem w stanie tez zrozumiec, jak w ogole mozna porownywac zwierzeta do czlowieka, uznawac je za towarzysza.
Widziałaś może film - Jestem Legendą? Tak hipotetycznie pytam, gdybyś znalazła jakiegoś towarzysza i byłby to pies to nadal chodziłabyś sama, bo musiała byś dzielić żarcie czy raczej byś go wzięła?
Wiesz, towarzysz nie musi mówić. To, że twój musi to inna sprawa.
Dla mnie wystarczy by był.
Ale to chyba łatwo zrozumieć, z czym masz problem?
Zwierzęta to też życie, nasi bracia, jak rośliny i minerały.Leah P pisze:Ludzkie zycie ma dla mnie znaczenie. Jakosc mojego wlasnego zycia i jego przyjemnosci ma dla mnie znaczenie. Zwierzeta mnie zupelnie NIE INTERESUJA.
Fajnie jakby ludzkość to w końcu zaskoczyła i nie patrzyła tylko w swoją facjatę i dbała o własne warunki.
Życie jak każde inne. Na lekcji biologii w podstawówce pewnie też było że zwierzęta mają uczucia i odczuwają cierpienie.
Ja jedynie odnoszę się do twoich słów i ciekawi mnie twoje zdanie, odmienne od mojego.Leah P pisze:Czy do was ktos ma wielkie pretensje, bo nie lubicie np. grzybow, czy pomidorow? Chyba nie. Wiec nie rozumiem, co was obchodzi, ze ktos nie lubi zwierzat.
Wypaczone to jest wyobrażenie ludzi jako tworu mającego rżnąć tę planetę i jej skarby ile wlezie kosztem wszystkiego. Nie zważając na środowisko naturalne, zwierzęta, całą florę i faunę wraz z minerałami. Wydoić ile się da. To jest wypaczone, a źródła szukać w konsumpcjonizmie. Już na nic nie patrząc, bo liczymy się tylko my - ludzie. Reszta to tło. Albo produkt który można sprzedać.Leah P pisze:Bo nie sadze, zeby to moglo byc w jakikolwiek sposob instynktowne, raczej wypaczone. Instynktowna jest 'sympatia' do wlasnego gatunku.
Normalny instynkt nakazywałby wzajemny szacunek do wszystkiego, życie w symbiozie.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Nie wiem, jego spytaj.Ok, ciekawe co na to Jezus?
Widzialam ten film, nie sadze ze bym WZIELA psa, bo czemu mialabym to zrobic? Zeby musiec sie przejmowac jeszcze zwierzeciem? Dla mnie sensu to nie ma zadnego.Widziałaś może film - Jestem Legendą? Tak hipotetycznie pytam, gdybyś znalazła jakiegoś towarzysza i byłby to pies to nadal chodziłabyś sama, bo musiała byś dzielić żarcie czy raczej byś go wzięła?
Jak juz powiedzialam - nie obchodzi mnie to, ze sobie gadasz do przedmiotow czy do zwierzat, ale dlaczego ja mialabym to robic? To bylo jedyne pytanie jakie zadalam. Nie rozumiem po co, ale jesli dla ciebie na przklad gadanie do sciany ma sens, to kazdemu jego glupota. Nie mam z niczym problemu dopoki nie narusza mojej prywatnosci i przestrzeni osobistej.Wiesz, towarzysz nie musi mówić. To, że twój musi to inna sprawa.
Dla mnie wystarczy by był.
Ale to chyba łatwo zrozumieć, z czym masz problem?
Ale po co mi to w tej chwili mowisz? Dlatego, ze nie chce miec pieska? Powtarzam - CO MNIE TO OBCHODZI, SKORO NIE MAM DO CZYNIENIA Z ZYWYMI ZWIERZETAMI?Życie jak każde inne. Na lekcji biologii w podstawówce pewnie też było że zwierzęta mają uczucia i odczuwają cierpienie.
Wypaczone to jest wyobrażenie ludzi jako tworu mającego rżnąć tę planetę i jej skarby ile wlezie kosztem wszystkiego. Nie zważając na środowisko naturalne, zwierzęta, całą florę i faunę wraz z minerałami. Wydoić ile się da. To jest wypaczone, a źródła szukać w konsumpcjonizmie. Już na nic nie patrząc, bo liczymy się tylko my - ludzie. Reszta to tło. Albo produkt który można sprzedać.
A te wnioski to z tego, ze nie chce miec zwierzat domowych i ich nie lubie. SENSU URWALO.
No nie wiem, czy jakiejkolwiek zywej istocie zalezy instynktownie na symbiozie. Chyba na tym, zeby przezyc.Normalny instynkt nakazywałby wzajemny szacunek do wszystkiego, życie w symbiozie.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Chyba nie do końca:Leah P pisze:Ale po co mi to w tej chwili mowisz? Dlatego, ze nie chce miec pieska? Powtarzam - CO MNIE TO OBCHODZI, SKORO NIE MAM DO CZYNIENIA Z ZYWYMI ZWIERZETAMI?
Leah P pisze:Teraz mam kota, ktory jednak sie przydaje, bo lapie calkiem sporo myszy, ktore wzeraja kukurydze latem. Dwa psy obronne w gorach, ktore sa w stanie rozerwac gardlo kazdemu, kogo nie znaja, jesli wejdzie na posesje. No i rodzina meza ma tez calkiem sporo zwierzat takich jak krowy, owce, kozy i kury.
-
Usunięty 5226
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Krzywdę sobie zrobisz.Leah P pisze:![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
A te wnioski to z tego, ze nie chce miec zwierzat domowych i ich nie lubie. SENSU URWALO.
Nie, to na podstawie zdania o namacalnych korzyściach ze zwierząt, parę postów wyżej.
Leah P pisze:Jak juz powiedzialam - nie obchodzi mnie to, ze sobie gadasz do przedmiotow czy do zwierzat, ale dlaczego ja mialabym to robic?
Nie no, pisałaś coś o braku zrozumienia, do tego się odniosłem.Suicider pisze:Leah P pisze:
Dlatego nie jestem w stanie tez zrozumiec, jak w ogole mozna porownywac zwierzeta do czlowieka, uznawac je za towarzysza.
To tak, jak ja nie rozumiem twojego toku myślenia.
W temacie zeszliśmy o wiele dalej, dlatego też do tego się odnoszę.Leah P pisze:Ale po co mi to w tej chwili mowisz? Dlatego, ze nie chce miec pieska? Powtarzam - CO MNIE TO OBCHODZI, SKORO NIE MAM DO CZYNIENIA Z ZYWYMI ZWIERZETAMI?
A dokładniej do tego zdania. Na tym podłożu porównałem ludzi do zwierząt, choć mogło by się bez tego obyć.
Piszesz tak bezwiednie o zwierzętach, to chyba dlatego.
Ciekawe czy ktoś wydzieli te posty.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Leah P, ale czy ktoś komuś każe gadać do zwierząt? Chyba czegoś takiego nie doczytałam. Dla Ciebie to głupota i tego nie rozumiesz. Dla innych to norma i nie rozumieją, że Ty nie rozumiesz.
Tak sprawa się ma... i chyba żadna ze stron nie zmieni stanowiska, bo druga uważa to za co najmniej dziwne.
Sama gadam do swojego psa. Bo może nie rozumie co do niej mówię, ale rozumie ton głosu i pojedyncze słowa (komendy). Jest to żywa istota i JEST super towarzystwem. Jeśli ktoś tak twierdzi, to tak jest. Bez sensu jest komuś zarzucać, że musi czy też nie tak uważać. To bardzo subiektywna ocena. (Nie piszę tego personalnie do Leah P, tylko raczej do wszystkich stron.)
Tak sprawa się ma... i chyba żadna ze stron nie zmieni stanowiska, bo druga uważa to za co najmniej dziwne.
Sama gadam do swojego psa. Bo może nie rozumie co do niej mówię, ale rozumie ton głosu i pojedyncze słowa (komendy). Jest to żywa istota i JEST super towarzystwem. Jeśli ktoś tak twierdzi, to tak jest. Bez sensu jest komuś zarzucać, że musi czy też nie tak uważać. To bardzo subiektywna ocena. (Nie piszę tego personalnie do Leah P, tylko raczej do wszystkich stron.)
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Nie mam do czynienia z tym kotem, nalezy do mnie, ale moi tesciowie nauczyli go, ze ma nie wchodzic do domu, wiec widuje sie go raz na tydzien moze. I tez go nie dotykam raczej. A inne zwierzeta tez gdzies tam sobie sa. Nie powiedzialabym raczej, ze mam z nimi do czynienia, bo nawet tam nie mieszkam przez caly rok i nie mam pojecia, ile ich tam jest i jakich.Kerosine pisze:Chyba nie do końca:Leah P pisze:Ale po co mi to w tej chwili mowisz? Dlatego, ze nie chce miec pieska? Powtarzam - CO MNIE TO OBCHODZI, SKORO NIE MAM DO CZYNIENIA Z ZYWYMI ZWIERZETAMI?
Leah P pisze:Teraz mam kota, ktory jednak sie przydaje, bo lapie calkiem sporo myszy, ktore wzeraja kukurydze latem. Dwa psy obronne w gorach, ktore sa w stanie rozerwac gardlo kazdemu, kogo nie znaja, jesli wejdzie na posesje. No i rodzina meza ma tez calkiem sporo zwierzat takich jak krowy, owce, kozy i kury.
Suicider, a ze tak zapytam - jesz mieso, jajka, pijesz mleko? Jesli tak to nie wiem, po chuj ci za przeproszeniem wypowiedzi tego typu, o eksploatacji Ziemii. A jesli uwazasz ze jej nie eksploatujesz do cna, to skad takie komentarze na moj temat, skoro nie robie nic poza tym, co sam robisz.
I tak jak Ruta napisala, chyba ta dyskusja nie ma sensu, bo ani wy mnie nie przekonacie, ani ja was, ale marzy mi sie swiat, gdzie ludzie przejmuja sie BARDZIEJ rozumnymi istotami, czyli innymi ludzmi zamiast zwierzat. To tyle.
-
Usunięty 5226
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Nie spodziewał bym się czegoś takiego po tobie. Znowu spychasz zwierzęta na margines, ale nie wiem w jakim celu.Leah P pisze:ale marzy mi sie swiat, gdzie ludzie przejmuja sie BARDZIEJ rozumnymi istotami, czyli innymi ludzmi zamiast zwierzat. To tyle.
W tej sytuacji nie wiem kto ma większy rozum.
Bo w tym przypadku twoje kryteria trącą o żart.
Ostatnio zmieniony 06 mar 2017, 14:07 przez Usunięty 5226, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Przejmują się. Ale jako istoty bardziej myślące, jesteśmy bardziej poradni w życiu. Bardziej samodzielni w naszych czasach. Zwierzęta są jednak bardziej bezbronne, stąd o ich prawa trzeba walczyć. Nie piszę tylko, że o ich... ale także o ich prawa. Nie tylko ludzie się liczą, a skoro walka idzie o ludzi i o zwierzęta.. w czym problem?Leah P pisze:I tak jak Ruta napisala, chyba ta dyskusja nie ma sensu, bo ani wy mnie nie przekonacie, ani ja was, ale marzy mi sie swiat, gdzie ludzie przejmuja sie BARDZIEJ rozumnymi istotami, czyli innymi ludzmi zamiast zwierzat. To tyle.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Suicider, dla mnie zwierzeta po prostu SA marginesem. To tyle.
Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - jak 'kochajac zwierzeta' mozna tez trzymac je w domu? To przeciez nie jest ich naturalne srodowisko. Jak ktos gada o bezdomnych zwierzetach to az mnie cos sciska, bo czy one sobie mieszkania buduja w naturze, czy co? Jak zwierze moze byc bezdomne? Przeciez one sa samodzielne, dopoki nie wsadzi sie ich w 50m2, bo przeciez taki biedny piesek ojojoj na zimnie bedzie siedzial.
Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - jak 'kochajac zwierzeta' mozna tez trzymac je w domu? To przeciez nie jest ich naturalne srodowisko. Jak ktos gada o bezdomnych zwierzetach to az mnie cos sciska, bo czy one sobie mieszkania buduja w naturze, czy co? Jak zwierze moze byc bezdomne? Przeciez one sa samodzielne, dopoki nie wsadzi sie ich w 50m2, bo przeciez taki biedny piesek ojojoj na zimnie bedzie siedzial.
Re: Jakie było Wasze pierwsze zwierzątko?
Leah P, jeśli myślimy o dzikich psach... to sobie radzą. Ale zwierzęta porzucane, wychowane w śród ludzi mogą rady sobie nie dać. To chyba oczywiste, nie? Z resztą, tu jest potrzebne podstawowe rozgraniczenie, że psy domowe, to zwierzęta domowe. Wilki zostały kiedyś udomowione przez ludzi by żyły obok nich, razem z nimi. Nie można więc oczekiwać, że zwierze przystosowane do życia między ludźmi poradzi sobie ot tak w dziczy. Bo człowiek jest zbyt leniwy by się nim zająć.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

