Dream Express

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 01 paź 2012, 16:00

Jeśli chcesz coś nowego dopisać, to bardzo proszę. Mi jakoś nie idzie pisanie. A próbowałam. Myślałam o napisaniu kolejnego fragmentu z Jane Ajwenhou. Kontynuację z tym tropem kolesia co niby topi z zemsty. Bo szczerze jak dalej nie pociągnę tego wątku, to zaraz nam się opowiadanie skończy, bo dojdziemy do tego, że to nasz barman jest M. :D

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 04 paź 2012, 17:02

A mogłabyś podesłać to, co napisałaś do tej pory?

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 04 paź 2012, 17:55

Zredaguję jeszcze i podeślę.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 04 paź 2012, 19:37

W kuble na śmieci wylądowało kolejne opakowanie po czarnej kawie "Specialty To Go". Za maleńkim oknem w archiwum kryminalnym zapadł już mrok, a jedynym źródłem światła była lampa stojąca na masywnym biurku zawalonym równymi kupkami zakurzonych akt.
Detektyw Jane Ajwenhou wyciągnęła się na krześle i szeroko ziewnęła. Zerknęła na swój markowy zegarek na nadgarstku i raptownie zmarszczyła brwi. Było już grubo po północy. Siedziała tu już dobre 8 godzin. I nic. Nie trafiła na żaden sensowny ślad chłopca, który mógł być świadkiem jakiś traumatycznych wydarzeń. Wszystkie ofiary podejrzanych utonięć były albo prostytutkami, albo pochodziły z patologicznych rodzin. Zero informacji o tym czy posiadały dzieci. Ani jednej wzmianki. Jane próbowała ponownie skupić się na wertowaniu starych stronic, ale wciąż odpływała gdzieś myślami. Siedzi tutaj zawalona stertą bezużytecznych papierzysk, a powinna właśnie kończyć jednego z wielu drinków i dążyć do tego by spędzić upojną noc z jakimś przypadkowym facetem z baru. Ale nie, tkwi po uszy w jakimś szambie. Jej frustracja rosła z minuty na minutę. Już dawno nie miała tak uciążliwej sprawy.
Beznamiętnie spojrzała na góry akt, które zaczęły wprawiać ją w dziwny trans. Przymknęła oczy i na chwilę odpłynęła. Przypomniała sobie pewną sytuację gdy miała osiem, może dziewięć lat. Jej ojciec dostał kilka tygodni wcześniej awans i całą rodziną przenieśli się do stolicy, by tato mógł objąć swoją nową posadę śledczego w Wydziale do Spraw Kryminalnych. Tamtego dnia było bardzo gorąco, a w powietrzu unosił się słodkawy zapach waty cukrowej. Jane spoglądała na wysokiego ojca, który z udręczoną miną próbował wydusić z siebie jakikolwiek uśmiech dla córki. Na próżno, ona i tak wiedziała, że nie ma na ochoty. Zrobiła obrażoną minę i wybiegła do salonu. Ojciec poszedł za nią i znalazł ją chowającą się na kanapie za wielką poduszką. Odciągnął ostrożnie jeden z jej rogów i zajrzał w jej miejsce ucieczki.
- Kochanie, przepraszam. - Westchnął ciężko.
Odpowiedziało mu tylko pobrzękiwanie przelatującej obok muchy.
- Naprawdę nie chciałem zrobić ci przykrości. To tylko ta nowa praca.
Jane spojrzała na niego obrażonym wzrokiem i rzuciła:
- Skoro tak bardzo cię ona złości, dlaczego jej nie zmienisz?
- To tylko taki czas, wiesz? Mam bardzo zawiłą sprawę do rozwiązania i nie potrafię o niczym innym myśleć. Czasem już tak jest, że całą swoją uwagę poświęcamy jednej rzeczy, by móc dać z siebie wszystko. Bardzo się staram, ale mi nie wychodzi. Ktoś jest bardzo zły i skrzywdził kogoś, a ja nie potrafię go odnaleźć. Schował się gdzieś przede mną, bo boi się konsekwencji.
Jane spojrzała na ojca z mniejszą już złością, można rzec, że nawet z pewną dozą wyrozumiałości.
- Może powinieneś poszukać go tam gdzie czuje się bezpieczny? Kiedy ja się boję, często chowam się pod kołdrą, wtedy wszystkie potwory znikają.

Ajwenhou ocknęła się z krótkiej drzemki i oszołomiona swoim snem wyciągnęła z torebki telefon komórkowy. Przez dłuższą chwilę przesuwała palcem tam i z powrotem po ekranie, aż w końcu z tryumfem na twarzy kliknęła w kontakt oznaczony nazwą "Adelia". Przyłożyła aparat do ucha i nasłuchiwała dźwięku nadchodzącego połączenia.
- Halo? - odezwał się zaspany głos - s...słucham?
- Cześć Adi! Mam bardzo ważne pytanie!
- O boże... Jane? Czy ty wiesz, która jest godzina?!
- O rany! Zapomniałam! Wybaczysz mi? No, ale nieważne... słuchaj mnie uważnie...
- No... - smętnie wydusiła z siebie Adelia.
- Mam pewną teorię. Jeśli czegoś się boimy, to zazwyczaj staramy się schować, prawda? - Żywo zagadnęła Jane.
- No, większość z nas tak by zareagowała. Ale o co chodzi? - Głos kobiety brzmiał na nieco zbity z tropu.
- No właśnie! Tak pomyślałam sobie, że jeśli nasz morderca faktycznie doznał traumatycznego przeżycia, stracił bardzo ważną osobę - matkę.... to pewnie musiał poczuć się bardzo, ale to bardzo wystraszony.
- No pewnie coś w ten deseń...
- A jeśli się bał, pewnie schował się gdzieś wewnętrznie. Zatrzasnął się w sobie. - Jane powiedziała niemal radośnie.
- Czekaj... no to chyba jasne, że możemy spodziewać się, że kimkolwiek był ten chłopak później musiał uchodzić co najmniej za introwertyka. Pewnie nieźle odróżniał się od swoich rówieśników. Ale do czego dążysz?
- Chodzi mi o to, że może ukrył się nie tylko wewnętrznie. Może skrył się gdzieś, gdzie nikt więcej nie mógł go skrzywdzić? Może znalazł złoty środek na to, by nikt nie miał powodu by go skrzywdzić?
- Całkiem możliwe, że wyrobił sobie taki system obronny. Możliwe, że zamknął się w samym epicentrum. A tym epicentrum są ludzie! - Adelia zaczęła nabierać większego zainteresowania rozmową. - Okej, ale to nadal nie wyjaśnia o jakim sposobie myślisz.
- Nie sądzę abym musiała szukać jakiegoś psychopatycznego chłopaka. Powinnam szukać raczej uczynnego, samotnego młodego faceta. Pewnie otacza się ludźmi, dużą ilością obcych sobie ludzi. Może jest wolontariuszem, albo coś w tym stylu.
- Ale musiałabyś jakoś zawęzić kryterium poszukiwań.
- W tym problem. Dlatego do ciebie dzwonię. Mogłabyś przygotować mi, na podstawie tych hipotez, jakiś szerszy portret psychologiczny?
- Dziewczyno... w takim przypadku mogłabym napisać portret psychologiczny twojego sąsiada! Za dużo gdybań, mogą pojawić się nieścisłości.
- Proooszę... Adi? - Jane nalegała.
- No dobra, spróbuję coś tam przygotować. Ale nie licz na to, że cokolwiek ci to da!
- Dziękuję! Jesteś naprawdę....
Dźwięk po drugiej stronie telefonu zmienił się ze szmeru w pulsujący sygnał. Adelia zakończyła połączenie. Jane spojrzała na wyświetlacz, zagryzła zadowolona z siebie wargi, i postanowiła wrócić do domu i porządnie się wyspać.

***
Poranek nadszedł zbyt szybko niżeli tego chciała Ajwenhou. Ogarnięcie się do pracy zajęło jej nieco więcej czasu niż zwykle, więc pędem biegła do samochodu modląc się, żeby dzisiejszego dnia korki były mniejsze.
Kiedy dotarła do swojego biura, to co zastała wprawiło ją w niemałe zdziwienie. Pod ścianą stała wielka biała tablica, poprzyklejane do niej zostały zdjęcia ofiar, razem z krótkimi opisami. W tablicę, z kubkiem kawy w ręce, gapił się Thomas King. Kiedy zauważył koleżankę otrząsnął się z zadumy i rzucił:
- Cześć Jane. Postanowiłem nieco uporządkować to co wiemy.
- Zaraz zaraz... - powiedziała zbita z tropu kobieta - to jest moja sprawa. Nie nasza.
- Wiem, ale niby czemu miałbym ci nie pomóc? Wiesz, że cie lubię i z chęcią ci pomogę. - Żwawo powiedział mężczyzna.
- Eh... no, ale z wieszaniem z tych zdjęć to mogłeś sobie odpuścić.
- O nie! To one mają nas zmobilizować!
- No dobra, skoro tak się rwiesz do pracy, to opowiem ci o mojej teorii.
- Teorii?

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 04 paź 2012, 19:51

I co myślałaś dać potem, dalsze rozważania kto jest tym mordercą? czy cokolwiek?

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 04 paź 2012, 19:53

Nie.... to miało być urwane. Tak aby zaakcentować że Ajwen i king mają nad tym razem myśleć. Po prostu skoro go wplotłam w opowiadanie muszę z nim zrobić coś sensownego. Nie umieszcza się w sumie kogoś kto nie jest dla fabuły potrzebny. Dlatego coś z Dafne, QD i Filozofem trzeba coś zrobić. Jakiś chociaż jeszcze mały epizod. Ale to się wymyśli. :D

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 04 paź 2012, 19:59

I teraz co? Bo nie mogę wpaść na pomysł.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 04 paź 2012, 20:10

Trzeba utopić Trish. :D jakkolwiek to brzmi. :D:D

Dodam teraz tę część.
Później coś z QD i sepanem, jakiś romans.
Później Ty byś utopiła trish (mogłaby popełnić samobójstwo).
Później ja znowu ruszyłabym wątek Jane i Kinga.
Dalej - nie wiem, co proponujesz? Jak Ty widzisz historię?

Chcesz coś zmienić? No ja planuję to tak, że sepan-marzyciel ma rozdwojenie jaźni po traumatycznym przeżyciu. Widział jak ktoś topi jego matkę. Później podrósł i postanowił żyć między ludźmi (sepan barman - uczynny). Jego drugie ja (marzyciel) postanowiło coś podobnego. Z tym, że zaczął spełniać marzenia za cudze marzenia - by nabierać sił. Ktoś umierał on rósł w siłę. W końcu powinno dojść do punktu kulminacyjnego i sepan miał zrozumieć, że marzyciel jest jego alter ego. I, że jeśli chce przerwac pasmo morderstw musi popełnić samobójstwo. Aldona wtedy zrozumie, że kochała sepana, King i Ajwen będa parą, a Dafne i Filozof mieli romas i okazało się, ze spodziewają się dziecka. xD Happy end.

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 04 paź 2012, 20:41

Chcesz coś zmienić? No ja planuję to tak, że sepan-marzyciel ma rozdwojenie jaźni po traumatycznym przeżyciu.
A czy nie było tak, że w pewnym momencie, sepan widział marzyciela, czyli to jego alter ego? (taka nieścisłość, ale pewnie nikt nie zwrócił na to uwagi )


Widział jak ktoś topi jego matkę. Później podrósł i postanowił żyć między ludźmi (sepan barman - uczynny). Jego drugie ja (marzyciel) postanowiło coś podobnego. Z tym, że zaczął spełniać marzenia za cudze marzenia - by nabierać sił.

Marzenia za marzenia? Bardziej zaspokajał poczucie zemsty i próbował zwabić ludzi, bo uważał, że wszyscy są winni.


W końcu powinno dojść do punktu kulminacyjnego i sepan miał zrozumieć, że marzyciel jest jego alter ego

Albo Jane rozpoznała go jako zabójcę.

. I, że jeśli chce przerwac pasmo morderstw musi popełnić samobójstwo. Aldona wtedy zrozumie, że kochała sepana, King i Ajwen będa parą, a Dafne i Filozof mieli romas i okazało się, ze spodziewają się dziecka. xD Happy end.

O nie, ja się nie zgadzam :D postaram się coś innego wymyślić.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 04 paź 2012, 21:12

Już chyba pytałaś o tę nieścisłość z widzeniem się. No, ja chciałam aby to było coś lekko paranormalnego. Skoro ktoś może realizować marzenia... to czemu nie miałoby być możliwe i rozmawianie z własnym alter ego?

No, można i obrać i ten sposób. Zemsta za winę.

Ale jeśli Jane rozpoznała go jako zabójcę? Można połączyć oba zdarzenia. Wiesz.... ciśnienie wzrośnie. User jak będzie czytał będzie już rozkminiał całość. Że Jane wie, a barman chce się zabić.. i będzie wyścig z czasem "Czy Jane zdąży?"

No, to myśl nad innym rozwiązaniem. :D

To ja daje to co napisałam.

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 04 paź 2012, 21:31

To znaczy ja myślałam, że ona odkryje, że sepan jest marzycielem, zanim on to złoży w całość. Będzie zaskoczony, albo np odwiedzi tylko w celu przesłuchania i wtedy coś odkryje.

Wpadło mi do głowy, że np. on w końcu zdecyduje się wyznać QD swoją miłość, ale ona ją odrzuci. Wtedy to drugie ja doszłoby do głosu i przejęło nad nim kontrolę. Mogłoby dojść do tego, że nawet by ją zabił. I to jego ,,normalne: ja albo by wróciło, albo nie. Jeśli nie to mógłby się zabić z tego powodu.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 05 paź 2012, 13:32

Fajne masz pomysły.
Ja napisałam kolejną część z Ajwen. Ale kartki zostawiłam w pracy :<

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 05 paź 2012, 13:35

[quote="Ruta"]Fajne masz pomysły.
Ja napisałam kolejną część z Ajwen. Ale kartki zostawiłam w pracy :<[/quote]
To jak coś to wyślij jak dostaniesz je w ręce :>

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 05 paź 2012, 13:41

W poniedziałek dopiero. Ale jak wrócę z pracy to je przepiszę i wrzucę.

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 05 paź 2012, 13:44

I zostajemy z dwoma ofiarami?

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 05 paź 2012, 13:53

Bo np pomyślałam, żeby przedstawić jak Jane zostaje wezwana do kolejnego przypadku utonięcia (i tym przypadkiem będzie Trish) i ona będzie rozmawiać z innymi czy coś wiedzą.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 05 paź 2012, 15:38

tzn. z ekipą? i wtedy ktoś coś powie o jakimś marzycielu?

W tym kolejnym kawałku z Jane, wymyśliłam, że King i Jane uruchomia swoje źródła. Jane zadzwoni do Metanoii a ten spotka Pro i poprosi go o kontakt do Eter (światek narkotykowy). Dzięki temu wróci się do motywu z tym, że Eter handluje za to, że Marzyciel sprzedał kiedyś jej marzenie.
King zna prostytutkę - Effy. Popytają ją o to czy nie słyszała czegoś podejrzanego.
Wtedy można by dodac Twoj kawałek ze śmiercią Trish. Jane znowu by wypytywała o coś dziwnego ekipę Trish.

Ziarnko po ziarnku doszłoby do tego, ze wszyscy słyszeli o jakimś Marzycielu. King i Ajwen załapali by, że stąd pochodzi ten tatuaż z "M".

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 05 paź 2012, 16:08

z ekipą. Hmm tzn Jane z Kingiem? Dobra napisze coś i się zobaczy :>

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 05 paź 2012, 16:13

Znaczy... ja juz napisałam o tym jak Jane i King uruchamiają swe wtyczki. :D

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 05 paź 2012, 16:16

[quote="Ruta"]Znaczy... ja juz napisałam o tym jak Jane i King uruchamiają swe wtyczki. :D[/quote] Wiem :P, tylko jak oglądają miejsce wypadku itd.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 05 paź 2012, 16:19

Aaa... no to jak chcesz, możesz to napisać.

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 07 paź 2012, 16:20

Siedział w swoim mieszkaniu, które nie bez racji nazywał więzieniem. Osobistym więzieniem jednak był jego umysł i myśli, od których nie potrafił się uwolnić. Więcej, wcale nie chciał tego robić. Zanim pojawiła się w jego życiu, a raczej to on niespodziewanie lecz jednak całkiem przewidywalnie pojawił się w jej. Kiedyś powiedziałby, że przypadek, ale teraz nie wiedzieć czemu widział w tym boską interwencję. Być może Bóg chciał go przywrócić żywym? Tego, który był martwy od ćwierćwiecza. Lecz, dlaczego teraz? To i tak nie miało znaczenia, teraz było równie dobrym momentem jak za dziesięć lat. Kiedy na nią spojrzał już wiedział, wiedział, że ona go uwolni. Gdyby tylko chciała. Gdyby tylko wiedziała. Skrzętnie ukrywał przed nią rosnące uczucie, uczucie które wzbierało w nim i krzyczało za każdym razem gdy ją widział. Ale jego krzyk był cichszy od szeptu, nikt nie zdołałby go usłyszeć. Oprócz niej, jeśli obserwowałaby dostatecznie uważnie. Nie! To absolutnie niemożliwe, przecież przez te wszystkie lata doskonale nauczył się sztuki kamuflażu. Przemieszczając się nerwowo z kąta w kąt był pewien, że nie wiedziała. Aldona nie miała bladego pojęcia.
Mały, przytulny domek w górach, jakby rzucony niedbale na pustkowie. Najbliższe siedlisko ludzi oddalone o kilkanaście kilometrów. Nieopodal wodospad. Od dziecka lubił szum morza. Od dziecka…Nieważne. Aldona jest tak piękna. Ciąża świetnie jej służy. Już wiedzą, to będzie chłopiec. Nigdy nie zastanawiał się czy chciałby mieć dzieci, ale najwidoczniej nie ma nic przeciwko temu. Czule obejmuję swoją żoną, a ona posyła mu uśmiech. Uśmiech przeznaczony tylko dla niego. Kocha go. Bezgranicznie, bezwarunkowo. Jest jej bohaterem. Łapie ją pod ramię i prowadzi do domu. Ugotował łososia, dobrze wie, że to jej ulubione danie. Jedzą z apetytem, on zmywa. Nie może przecież pozwolić, aby przemęczała się w tym błogosławionym stanie. Potem leżą objęci i czuje przy sobie jej ciepłe ciało, które mógłby dotykać bez końca.
Rano kiedy się zbudził i namacalnie poczuł jej brak, uświadomił sobie, że nie może dłużej się ukrywać. Fizyczny ból związany z ciągłą tęsknotą i rozłąką wydał mu się tego poranka nie do wytrzymania. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wytrzyma tego napięcia rosnącego w nim ani dnia dłużej. Ani dnia.
To dlatego wybierał w tej chwili jej numer, choć miał dziwne wrażenie, że wszystko odbywa się po za jego świadomością.
-Aldi? –jego głos nie pozostawiał złudzeń co do targających nim emocji
-Tak…-wszystko w porządku? –zapytała z troską.
-Nie…Tak….To znaczy –nie to nie miało tak wyglądać! –Mogłabyś do mnie wpaść? –gula w jego gardle wcale się nie zmniejszyła. Wbrew przeciwnie wzrosła do niebywałych rozmiarów, teraz jawnie go dusiła.
Po drugiej stronie słuchawki wahanie. Zbyt długie jak na jego gust. Byli przecież przyjaciółmi. Byli?
-Dobrze, będę za pół godziny –odparła, a z tonu jej głosu nie dało się niczego odczytać.
Pół godziny. Pół godziny. Pół godziny! Tak blisko, a tak daleko. Przyspieszył. Teraz bez obaw mógłby konkurować z odrzutowcem. Lewo prawo. Prawo lewo. Nigdy nie narzekał na wielkość swojego pokoju, ale w tym momencie zaczął go przytłaczać. A może wszystko go przytłaczało? A najbardziej strach? Starał się sobie tłumaczyć, że nawet jeśli nie odwzajemni jego uczucia, to nic wielkiego się nie stanie. Nadal będą utrzymywać przyjacielskie stosunki. Jednak za każdym razem, ta myśl wydawała mu się coraz bardziej mniej prawdopodobna. Rysa pozostanie. I będzie…
Pukanie, które przerwało jego rozmyślania przyprawiło go o palpitację serca. To ona. To ona! Z duszą na ramieniu podszedł do drzwi, spoconą ręką sięgnął do klamki, nacisnął. Z nieśmiałością otworzył…Nie to nie ona. To tylko świadkowa Jehowy, nawet do niej niepodobna. Brzydka, stara, ubrana w tandetnym sklepie. Zamknął jej drzwi przed nosem zanim zdążyła coś powiedzieć. I znów ta sama ścieżka. Z kąta w kąt. Z kąta… To samo pukanie, ale jakby delikatniejsze. Nadzieja obudziła się w nim na nowo.
-Aldi –zdążył tylko powiedzieć, gdy weszła zanim otworzył jej drzwi.
-Sepan, przyjechałam najszybciej jak się dało, bo miałam przeczucie, że coś jest nie tak. Z tobą –to ostanie dodała spuszczając odrobinę głowę.
A może jednak? W jego głowie przemknęła nieśmiała myśl.
-Nic mi nie jest –poderżnął jej jednak gardło –Musimy…to znaczy, chciałbym z tobą porozmawiać.
-O czym? –zapytała zupełnie niczego się nie spodziewając.
Głęboko wciągnął powietrze i w wyobraźni przywołał zapach morza. Cudownego i kojącego. Widział fale bijące o brzeg, które doskonale wtopiły się w rytm jego serca. Ocknął się. Otworzył oczy, a jego umysł stał się krystalicznie czysty.
-Kocham Cię –i znów to dziwne uczucie niewspółdziałania.
Gdyby tylko mogła widzieć swoją minę, swoje wielkie przerażone oczy. One chciały uciekać, uciekać, tylko dlaczego nadal siedziała?
-Nie możesz, nie możesz, rozumiesz?! –dodała ze stanowczością w głosie, której nigdy u niej nie słyszał. Owszem, w pracy bywała nieprzejednana, ale teraz jej wypowiedź była zbyt naelektryzowana emocjami.
-Dlaczego? –zapytał wypatrując teraz w swoich butach barwnej plamy, może dziury.
-Mam narzeczonego, przecież wiesz…-urwała, może sama nie do końca wierząc w to wszystko w nich. Była szczęśliwa? Nie wiedziała, ale nie chciała zastanawiać się nad tym tutaj, w tej niezręcznej ciszy, która nastała.
-Nie jesteś szczęśliwa, widzę to –szepnął cicho, a ją po raz kolejny naszły wątpliwości. Chwilowe, bo już zdążyła się z nich podnieść. Dosłownie. Kanapa wróciła do swojego poprzedniego kształtu. Czuł, że unosi się z nią i płynie w zupełnie odwrotnym kierunku.
-Muszę już iść –rzuciła, trzymając kurczowo klamkę. Nie potrafiła jej nacisnąć?
Milczał. Milczał. Ale jedynie jego usta milczały niczym zasznurowane. Zaciśnięte szczęki groziły wypadnięciem zębów. Zgnieceniem ich na miazgę. Mimowolnie wbrew swojej woli zacisnął pięści. To nie miało tak wyglądać mruknął pod nosem. Odwróciła się chcąc zrozumieć co do niej mówi. Kilka sekund później był tuż przy niej. Czuła jego oddech. Bliskość, której teraz doświadczała była brudna, obca. Doskonale zdawała sobie sprawę, że musi wyjść w tej chwili, dlatego z całą mocą nacisnęła klamkę. Nieposłuszna klamka stawiła opór, opór wychodzący spod delikatnej dłoni Sepana. Nie podejrzewała, że ma w sobie tyle siły..
-Przepuść mnie, proszę –powiedziała, ponawiając próbę z klamką. Bez rezultatu.
-Sepan! –krzyknęła już głośniej, może zdając sobie sprawę z nadchodzącego zagrożenia, a być może tylko z powodu zwykłej bezsilności.
Żadnej reakcji. Żadnej ludzkiej reakcji, dodałaby zaraz potem. Dodałaby gdyby mogła tylko coś powiedzieć, a jej usta nie były przysłonięte.
-Jak mogłaś, jak mogłaś –powtarzał w transie. –Oddałbym ci wszystko, przecież jesteś dla mnie najważniejsza, jesteś dla mnie wszystkim. Aldonko –dodał wzdychając ciężko. Naprawdę, naprawdę, uwierz mi nie chce zrobić Ci niczego złego…
W jej niebieskich oczach pojawiła się ulga, a źrenice odrobinę zmniejszyły.
-Ale muszę –dokończył tym samym aksamitnym, bezbarwnym głosem.
Panika. Jedyne słowo, które opisywało jej świadomość.
Zaczęła się szarpać, za wszelką cenę starając uwolnić. Nie miała jednak na to szans. Najmniejszych. Mimo drobnej postury wykazywał nieproporcjonalną siłę. Ciężko oddychając wpatrywała się w jego oczy. Nie dostrzegła w nich absolutnie niczego. Potem zobaczyła zbliżający się do jej głowy wazon. Trzask. Bezwolnie upadła na ziemię. Ale w jej żyłach nadal płynęła jeszcze krew. Jeszcze.


No nie wiem, wymyśliłam takie coś, może jeszcze to poprawię. I nie wiem czy nie dać tego po Trish.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 08 paź 2012, 21:04

Czytając tak pomyślałam, że fajnie by było jakby ją zabił! ;D
Poprawić tylko dialogi - powstawiać myślniki... i okej!

Moje:

Popołudnie dobiegało końca, a w gabinecie detektyw Ajwenhou szalała istna burza mózgów. Jane siedziała w swoim fotelu wspierając na rękach ociężałą głowę. Zdecydowanie miała dość. Thomas King przysiadł na brzegu biurka i z założonymi rękoma wpatrywał się w tablicę, którą sam kilka godzin wcześniej ustawił.
- Jeśli się nie mylimy - ciszę przerwała Adelia, która jako jedyna nie wyglądała na zmartwioną - to nasz podejrzany nie przypadkiem wybiera swoje ofiary. Najpierw je obserwuje, poznaje. Później dopiero wychodzi z inicjatywą. To naprawdę różne typy osobowości, z różnych warstw społecznych. On musi więc żyć na pograniczu tych wszystkich światów. Mieć do nich dostęp, a przede wszystkim musi być kimś, do kogo ma się zaufanie. Ktoś, komu można się wygadać, ktoś kto udzieli wsparcia - taki dobry materiał na przyjaciela. Z tym, że w rzeczywistości jest kompletnie inaczej. Kiedy ofiary dają się złapać na haczyk samarytanizmu, to cały obraz tego świetnego człowieka pęka niczym bańka mydlana. To wszystko jest oszustwem, chociaż sama nie wiem czy nasz podejrzany o tym wie.
- Myślisz o jakimś dualizmie? - zagadnęła Jane.
- Tak, dokładnie. Koleś może mieć dwie, lub nawet kilka osobowości.
- Lub jest zwykłym socjopatą - rzucił King.
- Może też być i tak - chociaż ja jestem przekonana, że w gruncie rzeczy... on myśli, że swoim ofiarom pomaga.
- To, że ich zabija, ma im pomóc?
- W jego mniemaniu tak. Są to skrajnie źli ludzie. Prostytutki, ćpuny, gwałciciele. Każdy z nich jest już na granicy, on ich w jakiś sposób odnajduje i mówi coś w rodzaju "będzie dobrze, pomogę ci". Ale wtedy jest już za późno.
- Noo... - zaczęła przeciągle Ajwenhou - jeżeli jest tak jak mówisz, to może warto by powęszyć. Zadzwonię do Metanoi - wiecie... kolesia, który jest naszym tajniakiem w światku narkotykowym. Poproszę go by popytał czy ktoś czegoś nie wie. Różne historie się słyszy na ulicy.
- Okej, a ja uruchomię swoje kontakty i zgadam do Effy - powiedział Thomas i popatrzył na swoje koleżanki, które patrzyły na niego pytająco. - No moje źródło na ulicy. Nie ma nikogo, kto by miał lepsze dojścia wśród pań.
- Legalne źródło? - Jane zapytała z cieniem uśmiechu na ustach.
- Nie, nie jestem jej klientem - sapnął nerwowo. - Effy to stara kumpela z ławki.
Dziewczyny nie drążyły tematu, choć po minie kolegi widać było, ze nie do końca jest z nimi szczery. Mimo, że zawsze przybierał pozę ignoranta tym razem grymas jego twarzy był daleki od ironicznego. Jego wargi zmieniły się w wąską kreskę, a oczy zatopiły w bieli tablicy na dowody.
Każdy z nas ma swoje mroczne sekrety.

***

Metanoia szedł ciemną uliczką pomiędzy obskurnymi kamienicami. Było czuć tu wilgocią choć dzień był dość słoneczny jak na późną jesień. W bramie podwórza stało kilku młodych chłopaków. Ich miny nie wyglądały na najmądrzejsze, jednak jeśli miał cokolwiek załatwić, musiał uzbroić się w przyjazną postawę.
- Siemasz Pro - Metanoia wyciągnął rękę do jednego z nich.
- No proszę, proszę. Dawno cię tu nie było stary. Co się z tobą działo?
- A bywałem tu i tam, nic ciekawego, sam z resztą wiesz... jak to bywa.
- Długi cię gonią, co? - Pro wyszczerzył zęby w krzywym uśmiechu.
- No właśnie, szukam Eter. Wiesz gdzie ją mogę znaleźć?
- Wiesz co... ostatnio ciężko ją namierzyć. Zrobiła się jakaś dziwna. Nie wiem co jej odjebało.
- Ale nic nie słyszałeś?
- No mówią, że kręci się gdzieś w okolicach Dworca Centralnego. Podobno znalazła sobie jakąś przytulną knajpkę.
- Dobra, dzięki! Kiedyś trzeba będzie się spotkać na jakimś piwku co? - Metanoia wysilił się na tę podwórkową uprzejmość.
- He, he.. i może jakąś dupeczkę sobie załatwić tak przy okazji, Luck z pewnością się przyłączy - młody chłopak od razu się ożywił i wskazał na jednego ze swoich kumpli.
- No, czemu nie. Dobra stary, ja muszę spadać. Się zgadamy jeszcze...
Mężczyzna oddalił się od bramy i skręcił w stronę śródmieścia. O ile się nie mylił, Eter będzie encyklopedią wiedzy, jeżeli idzie o świat ulicy i narkotyków. Tylko znaleźć ją i coś od niej wyciągnąć.
Ulica tętniła prawdziwym życiem wielkiego miasta. Ludzie przemykali przez pasy uciekając przed nadjeżdżającymi samochodami, starsze panie wsiadały do tramwajów z pełnymi siatami i popychając współpasażerów poszukiwały ostatnich wolnych miejsc do zajęcia, a maleńkie dzieci płakały w wózkach podczas gdy ich młode matki jak zaczarowane wpatrywały się w witryny markowych sklepów na nową zimową kolekcję płaszczy, na które nigdy nie będą mogły sobie pozwolić.
Zdawało się, że nikt nie był świadom, że pod tym samym niebem czai się morderca czekający na kolejną ofiarę...

***

Na jednym z rogów zatłoczonych ulic, oparty o betonowy mur stał Thomas King. Co kilka minut niecierpliwie zerkał na zegarek w telefonie i niepewnie rozglądał się to w jedną to w drugą stronę. Czekał już dobre pół godziny, aż przemarzły mu palce u stóp. Skulił się w sobie w nadziei, że jego skórzana kurtka zatrzyma choć odrobinę ciepła.
Tym czasem zza rogu wyszły dwie młodziutkie dziewczyny. Z daleka można by powiedzieć, że jeszcze licealistki. Mężczyzna podszedł kawałek w ich stronę, lecz nie bardzo wyglądał na ucieszonego.
- Cześć królewiczu - zagadnęła jedna z nich, bardziej dziewczęca. - Dawno się nie odzywałeś, zatęskniłeś za mną?
- Witaj Effy. Nie przedstawisz mnie swojej koleżance? - King zamrugał i spojrzał na nieznaną sobie dziewczynę.
- To Puśka, koleżanka po fachu. Od dłuższego czasu trzymamy się razem. Nie jest za bezpiecznie.
- A to czemu? - Thomas się zainteresował tematem.
- Naprawdę chcesz to wiedzieć? Myślałam, że bardziej interesuję cię co u mnie słychać. - rzuciła nieco rozczarowanym tonem dziewczyna.
- Wybacz, ale nie tym razem. Dziś jestem służbowo. To powiesz coś na temat tego niebezpieczeństwa?
- Eh.. no niech ci będzie - podjęła dziewczyna. - Pamiętasz pewnie ostatnio utopioną prostytutkę? Pracowała w naszym rewirze. Niezbyt inteligentna, ale ładna. A takie mają największe branie. Jakiś czas temu mówiłyśmy między sobą o jednym popieprzonym fiucie, co lubi podduszać dziewczyny podczas kąpieli. Chory świr. Jedna z naszych na szczęście zdołała go obezwładnić i mu uciec. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo była przerażona. Obaliłyśmy ze cztery butelki wina zanim zdążyła się uspokoić. W każdym razie trauma niezła, zapamiętała tylko tyle, że koleś był jakiś pomylony, nie Puśka? Umówił się z nią przez telefon i kazał przyjść pod pokój w wybranym hotelu. Kiedy zapukała kazał jej wejść. Poprosił by podeszła do łóżka i się nie odwracała. Zawiązał jej oczy. Kiedy zrobił swoje zażądał by wzięła z nim kąpiel, ale zabronił jej zdejmować opaskę. Płacił dobrze, więc się zgodziła. Mówiła, że w łóżku był delikatny. Nic nie podejrzewała. No, ale w wannie nagle coś się zmieniło, złapał ją za ramiona i zaczął mówić o tym, że jest brudną dziwką, szarpał nią, a później złapał za szyję. Nie wiem jak, ale biedaczce udało się go rozbroić i w popłochu uciekła. Później jak się dowiedziałyśmy o tym, że znaleziono młodą dziewczynę w wannie.... to wiedziałyśmy, że to ten psychol.
King stał w miejscu i słuchał relacji dziewczyny. Starał się notować wszystko, jednak na wszelki wypadek włączył dyktafon, który ukrył w kieszeni kurtki. Miał dziwne przeczucie, że to ten koleś, którego mogą szukać. Pożegnał się paniami i ruszył w stronę parku. Do ucha wsunął małą słuchawkę i raz jeszcze odsłuchał opowieści Effy.
Nawet gdy mówiła o takich rzeczach, jej głos działał na niego kojąco.

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 08 paź 2012, 21:15

Do poprawki kilka literówki i szyk zdania gdzieś.
I nie wiem teraz jak dać kolejność tych dwóch części...

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 08 paź 2012, 21:17

Ale zabije xD tylko w następnym odcinku :D

dobre!

chyba teraz, potem sepan i trish, a potem?

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 08 paź 2012, 21:22

czyli teraz to moje, później sepan wyznający miłość... trish..... a potem...
Na pewno Metanoia znajdzie Eter, ona się trochę wygada... w tym samym czasie Jane powinna wycisnąć od ekipy Trish coś o marzycielu. W pracy powinni się martwić zniknięciem Aldony. Pomysły?

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 11 paź 2012, 14:57

Czas upływał powoli. Aldona leżała pod drzwiami, z jej czoła sączyła się strużka krwi. Błękitna, pomyślał przelotnie dotykając rany. Nie była spora, a z całą pewnością nie śmiertelna. Stanął przed dylematem. Mógł przecież wyjść, uciec gdzieś, zostawić ją i zadzwonić po pomoc. Mógł, ale czy chciał? Zraniła jego dumę i nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że musi ponieść karę. Słodką jak miód. Moja kochana szepnął jej do ucha, sądząc, że wciąż jest nieprzytomna, jednak ona otworzyła oczy, przerażona nie powiedziała ani słowa. Zresztą nic dziwnego, trudno powiedzieć cokolwiek mając zakneblowane usta. Pogładził ją po policzku. Wszystko będzie dobrze, uśmiechnął się do niej promiennie.
-Już niedługo cię uwolnię –powiedział –od niego –dodał już w myślach.
Nawet nie mrugnęła i wydawało się, że bezsilność odebrała jej wszystkie zmysły. Zabrał się do pracy. Nie był przygotowany, w żaden sposób, ale wiedział, dokładnie wiedział co zrobić. Może już nie pierwszy raz. Poszedł do kuchni, dokładnie rozejrzał się po wszystkich pułkach, szufladach. Co prawda znalazł wielki nóż. Nawet wziął go do ręki, ale zrezygnował. Nie potrafiłby zrobić jej tak okropnej rzeczy. W gruncie rzeczy przecież nadal jest i będzie miłością jego życia. Uśmiechnął się na samą myśl, że od dziś będzie miał ją na zawsze. Co z tego, że jedynie w duchowej postaci. Był niepoprawnym romantykiem i wierzył, że jej duch będzie przy nim. Ma całą wieczność, żeby odwdzięczyć mu się uczuciem. W dolnej szafce znalazł długi sznur. Zastanowił się przez chwilę, nie był pewien czy śmierć przez uduszenie jest bolesna i długa, a jednocześnie czy takie wyjście z sytuacji nie byłoby satysfakcjonujące. Odepchnął od siebie myśl, która nagle zaczęła wydawać się przyjemna. Kochał ją. Kocha, poprawił się zaraz. Nie może chcieć jej cierpienia. W ogłupiającej ciszy tylko krople wody z kapiącego kranu odmierzały czas. W pokoju rozległ się tak dobrze znany sygnał dzwonka w telefonie. To nie był jego telefon. W pierwszym odruchu, chciał rzucić się i odebrać, ale w porę opanował się i sekretarka dała o sobie znać.
Tu Aldona, nie mogę teraz odebrać po sygnale zostaw wiadomość.
Cześć, tutaj Dafne, wiem, że miałaś coś do załatwienia, ale tutaj w barze mamy pilną sprawę. Jakiś gość domaga się zapłaty. Nie znam go, ale nie wygląda przyjemnie. Nie ruszy się stąd aż do Twojego przyjazdu. Odezwij się.
-Cholera-zaklął pod nosem.
Nie ma czasu. W łazience za lustrem stało, czy raczej leżało opakowanie Valium. Dawno nie trzymał go w dłoni. Z pewną obawą je otworzył. Na szczęście było tam jeszcze kilka tabletek, bezpiecznie schował je do kieszeni. Obok, w drugim pokoju znalazł zakurzony podróżny plecak. Swoją drogą po co mu dwa pokoje, skoro nigdy nikogo nie zapraszał? Rzucił do niego sznur. Dlaczego nie miał broni? Tego też nie wiedział, widocznie mieszkał w tak spokojnej okolicy, że żadna obrona nie była mu potrzebna. Aldona obserwowała każdy jego ruch, nie widział tego, ale gdyby się odwrócił z pewnością dostrzegłby konającą nadzieję w jej oczach. Zawrócił jeszcze do kuchni po szklankę wody, po chwili namysłu zabrał też ostry jak brzytwa nóż, wrócił na miejsce i posadził Aldonę opierając ją o framugę drzwi.
-Nie krzycz-zastrzegł, przykładając jej lustrzane ostrze do szyi. Nie miała na tyle głupiej odwagi by się sprzeciwić.
-A teraz, teraz połkniesz te tabletki i popijesz wodą –otworzył dłoń, w której bieliły się trzy pastylki –rozumiesz?
Pokiwała głową. Połknęła. Wypiła. Za kilkanaście minut powinny zacząć działać. Nie mylił się, nie minęło zbyt wiele czasu, a dziewczyna była znów nieprzytomna. Wstał i wyjrzał przez okno, na dole stały jeszcze dwie taksówki.
-Doskonale –powiedział na głos.
Przybyło jej kilka kilogramów, pomyślał z rozżaleniem, kiedy próbował ją wpakować do windy. Kiedy w końcu mu się udało z niejaką ulgą nacisnął parter. Pięć pięter zdawało przesuwać się w nieskończoność. Wreszcie. Wyciągnął ją. Dopiero teraz zauważył, że jego plan ma sporo luk. Ale skoro już w to wszedł…
-Co jej się stało? –młoda sąsiadka niemal krzyknęła na widok rozciętego czoła Aldony.
-Zemdlała –odpowiedź Sepana była zadziwiająco odpowiednio dopasowana do sytuacji. –Niech pani, pójdzie po taksówkę. Zanim się obejrzał kobieta wybiegła krzycząc przeciągle w niebogłosy. Dosłownie minutę później razem z taksówkarzem usadził ją na tylnym siedzeniu. Pięknie wygląda we śnie, i ta krew. Z ledwo powstrzymywanym podziwem przyglądał się swojej wybrance.
-Do szpitala? –kierowca zapytał kontrolnie.
-Nie, na cmentarz –odpowiedział zajęty całkowicie innymi myślami.
Kierowca popatrzył na niego niedowierzając, traf chciał, że nie był zbyt rozgarnięty i nie zauważył w wypowiedzi niczego podejrzanego.
-Zatrzymaj się –rzucił Sepan, gdy dojeżdżali do sporego parku. Pierwszy raz, gdy tu przyszedł, był przekonany, że znalazł się w lesie. Jak złudne potrafią być wyobrażenia, przemknęło mu przez głowę. Zdzwiony zauważył minę kierowcy, jednak sam wyraz jego twarzy nie zaskoczył go tak bardzo jak fakt, że nadal jadą.
-Zatrzymaj się! –powtórzył głośniej, ale tym razem przykładając mu chłodny metal do szyi. Poskutkowało. Zatrzymali się z głośnym piskiem opon. Pośrednio zarejestrował zniecierpliwiony głos klaksonów i rzucane wyzwiska.
-A teraz zjedź w tamtą alejkę –polecił, nie odsuwając się ani na milimetr. Taksówkarz przełknął nerwowo ślinę, miewał już podobne sytuację, i chciał wierzyć, że i tym razem wyjdzie z tego bez szwanku. Posłusznie wcisnął kierunkowskaz i samochód zjechał na wskazaną drogę.
-Wyłącz silnik i rzuć do tyłu kluczyki.
Wahał się przez chwilę, nierozważnie próbując stawiać na jednej szali swoje życie i taksówkę, na którą była jego jedynym źródłem utrzymania, ale czy nieżywy potrafiłby się nią cieszyć? Wyciągnął kluczyki ze stacyjki i rzucił je na ustalone miejsce.
-A teraz zjeżdżaj. No już! –dodał ponaglająco, gdy nie zauważył żadnego ruchu. Facet nie był na tyle głupi, żeby nie skorzystać z okazji, szarpnął drzwi i rzucił się pędem do ucieczki. Biegł tak jeszcze przez dobre pół kilometra. Pół kilometra. Jego najdłuższy dystans.
Sepan zajął się w tym czasie Aldoną. Wygodnie posadził ją obok topoli, pogładził po długich rudych włosach. Dotknął ciepłego jeszcze policzka. Chciał napawać się nią jak najdłużej, jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że czas go nagli. Czuł na ramieniu jego chłodny oddech. Taksówkarz. Powinien był go zabić, ale na jego nieszczęście odezwały się w nim ludzkie odruchy. Nie zastanawiając się dłużej wyciągnął z torby bieliźniany sznur. Zrobił pętlę z wyuczoną żeglarską dokładnością. Nie, nigdy nie brał udziału w regatach. Ot, był kolejnym samoukiem wertującym miliony książek. Przygotowaną pętlę zarzucił jej na szyję, chwilę odczekał zanim ją zacisnął. Mocno. Chciał wierzyć, że niczego nie czuje. Pewnie dlatego nie zwrócił uwagi na drżenie jednej z powiek.

/Jak coś zauważysz to popraw :P

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 21 paź 2012, 20:58

Poprawiłam trochę tę część, którą mamy dodać. Twoją, jak on ją ma zabić...
Wkleić, dodasz?

Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
Posty: 3245
Rejestracja: 28 maja 2011, 11:26
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy

Re: Dream Express

Post autor: Iluminacja » 21 paź 2012, 20:59

tą pierwszą tak?

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Re: Dream Express

Post autor: Ruta » 21 paź 2012, 21:00

Jak wyznaje jej miłość. ;D

Zablokowany

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości