No to jak to tak? Wtedy jedna ze stron będzie zaspokojona, w Wy kobiety to co? Będziecie wtedy zawiedzione, że ze swoim partnerem nie możecie osiągnąć orgazmu.TrisHka pisze:Ayman, bo może nie chcą 'urazić' partnera?
Udawany orgazm?
Ayman, no najwidoczniej czasami tak im lepiej
Jak pisałam wcześniej, kobieta nie zawsze może mieć ochotę, ale rozumie potrzeby faceta 
Nie pochwalam tego, ale nie będę z siebie robiła świętej, że nigdy tego nie zrobiłam
I to, że ktoś uda raz na jakiś czas, nie znaczy że cały czas ma nieudane pożycie seksualne 
Nie pochwalam tego, ale nie będę z siebie robiła świętej, że nigdy tego nie zrobiłam
Ja bym nie mogła udawać. Po pierwsze nie potrafiłabym, bo jestem akurat w okazywaniu tego zbyt autentyczna, więc mój partner wiedziałby, że coś jest nie tak. Po drugie, orgazmy są zbyt fajnie abym odpuściła facetowi tak łatwo. No nie powiem, fajnie jest zaspokoić faceta i widzieć, że jemu jest dobrze - ale zbyt ja lubię orgazmy by na tym się zabawa zakończyła. Po trzecie - pomijając jakość mojego pożycia seksualnego... nigdy nie udawałam.

A co w tym złego? Nie robię tego w złej intencji. Jak zależy mi na facecie to nie będę z siebie robiła 'kłody', a Ty jak chcesz to się baw.Rusałka pisze:No, ale to nie zaraz taki powód aby udawać...![]()
Poza tym taka zabawa też nie jest zła.. To, że nie mam orgazmu, nie znaczy, że mi jest źle!
Trochę wyobraźni
to raz, a dwa, za to co wcześniej napisałaś:Rusałka pisze:Za to, że nie udaję orgazmów?Rusałka co racja to racja jesteś siupelek już Cie lubię![]()
Rusałka pisze:Po drugie, orgazmy są zbyt fajnie abym odpuściła facetowi tak łatwo.
Co? Chyba to, że udajesz. Udawanie nie jest szczere wobec partnera. Jak dla mnie jest chamskie nawet.A co w tym złego?
A pisałam, że to oznacza, że jest Ci źle? Nie.Poza tym taka zabawa też nie jest zła.. To, że nie mam orgazmu, nie znaczy, że mi jest źle!
Nie nie.. to nie jest takie fajne, naprawdę!nie ukrywam, że chciałbym być Twoim partnerem
No to teraz polubiłem Cię na maxa!Rusałka pisze:Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!".
No bo tak powinno być. Podzielam Twoje zdania Rusałka. Po co udawać, skoro właśnie można podpowiedzieć to i owo i wtedy każdy z tego skorzysta, bo oboje poznają swoje ciała i swoje potrzeby. Proste!
Pfff... Może inaczej. Nie wiem na jakiej zasadzie Ty dajesz odczuć swoim partnerowi, że masz już orgazm. I szczerze mnie to nie interesuje. Może krzyczysz do woli, machasz nogi- nie wiem i nie wnikam. Nie muszę pisać tu w jaki sposób ja reaguję. Powtarzam, że nie muszę mieć orgazmu, aby mieć 'dobrze'. Zwykłe zabawy też sprawiają, że mi jest nice. Wtedy też oszukuję partnera? Nie sądzęRusałka pisze:Co? Chyba to, że udajesz. Udawanie nie jest szczere wobec partnera. Jak dla mnie jest chamskie nawet.
Dzizas, za każdym razem krzyczysz 'Mam orgazm, o tak'? Za każdym razem mówisz partnerowi 'Byłeś okej, bo miałam orgazm'? Jak tak, no to okej. Ja nie mówię, a mój partner widzi po mnie czy mi jest dobrze czy nie. I tak jak pisałam wcześniej, może być dobrze bez orgazmu jak i bez samego stosunku.Rusałka pisze:Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner się stara aby było mi dobrze, ja po oszukuję go, że jest mi nieziemsko. Nie, nie. Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!". Ściemnianie jest dla frajerów.
Czekam na riposte Rusałki, może być ostro
TrisHka, to nie jest tak jak piszesz. Nie zrozumiałaś tego co jest uwzględnione w tym że zdaniu "Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner się stara aby było mi dobrze, ja po oszukuję go, że jest mi nieziemsko. Nie, nie. Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!". Ściemnianie jest dla frajerów."
[ Dodano: Nie 12 Cze, 2011 ]
[ Dodano: Pon 13 Cze, 2011 ]
[ Dodano: Pon 13 Cze, 2011 ]
TrisHka, to nie jest tak jak piszesz. Nie zrozumiałaś tego co jest uwzględnione w tym że zdaniu "Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner się stara aby było mi dobrze, ja po oszukuję go, że jest mi nieziemsko. Nie, nie. Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!". Ściemnianie jest dla frajerów."
[ Dodano: Nie 12 Cze, 2011 ]
heh jeśli ona za każdym razem chce aby facet ją doprowadził do orgazmu, na pewno daje facetowi ku temu sygnały ze już dochodzi, a nie że krzyczy "mam orgazm, fuck yeah!"za każdym razem krzyczysz 'Mam orgazm, o tak'?
[ Dodano: Pon 13 Cze, 2011 ]
pewnie że może być, ale czy już nie brnąć dalej skoro jest już dobrze? później może być fantastyczniemoże być dobrze bez orgazmu jak i bez samego stosunku.
[ Dodano: Pon 13 Cze, 2011 ]
a jak zauważy że jest Tobie beznadziejnie, to co wtedy?a mój partner widzi po mnie czy mi jest dobrze czy nie
Ayman, wiem na czym polega seks, wiem czego potrzebuję od partnera. Ba! Nawet nie muszę mu mówić 'tu czy tam i tak, a nie inaczej'. Potrafię się sama nakierować, zmienić pozycję i sprawić tak, żeby i jemu i mi było okej. Powtarzam po raz któryś tam, że nie muszę mieć orgazmu aby było dobrze i mi i jemu.
Czytaj wyżej ^^Ayman pisze:a jak zauważy że jest Tobie beznadziejnie, to co wtedy?
TrisHka, ja po prostu nie wiem, lub nie potrafię sobie wyobrazić, jak facet ma wiedzieć, że już powinien przestać. Jak kobieta ma orgazm to widać i słychać... bla bla bla. I jak to by było z tym brakiem orgazmu? Obstawiasz kiedy ma kończyć, wyliczasz czasowo czy czekasz aż Ci się znudzi?
Symulując orgazm? Tak, jak najbardziej. Rozumiem, że przyjemność jest i tego się nie udaje. Ale udawanie orgazmu jest kłamstwem. Jeśli nie rozumiesz mojej perspektywy może podam inny przykład. Wyobraź sobie, że ktoś tłumaczy Ci matematykę... tłumaczy, tłumaczy widzi, że powolutku kumasz, bo rozwiązywanie zadania idzie Ci lepiej, widzi, że dobrze to rozgrywa. Ale Ty uznajesz w pewnym momencie, że masz już dość (nie wnikam w powody) i ściągasz wynik. On myśli, że był tak bezbłędny, że dobrze Cię nauczył, a prawda jest taka, że nie nauczył do końca, tylko zapoczątkował jakąś tam wiedzę. Tak widzę całe te 'udawanie orgazmu'. Jako jedno wielkie kłamstwo.Zwykłe zabawy też sprawiają, że mi jest nice. Wtedy też oszukuję partnera? Nie sądzę
Widać. Owszem.Słychać również. Nie mam za sobą nie wiem ilu partnerów, bo nie skaczę z kwiatka na kwiatek. Ale do tej pory nie narzekałam. Z jednym partnerem byłam ponad 4 lata i nie musiałam mu mówić 'tak, a nie tak- tak nie, bo tak będzie lepiej'. Może super trafiłam. Wiem czego potrzebuje, co mi się podoba i tyle. Kłodą nie leżałam.Rusałka pisze:TrisHka, ja po prostu nie wiem, lub nie potrafię sobie wyobrazić, jak facet ma wiedzieć, że już powinien przestać. Jak kobieta ma orgazm to widać i słychać... bla bla bla. I jak to by było z tym brakiem orgazmu? Obstawiasz kiedy ma kończyć, wyliczasz czasowo czy czekasz aż Ci się znudzi?
Nie nie obstawiam. Po prostu było okej, podobało mi się i tyle.
Dociera do Ciebie to, że dobrze może być bez orgazmu czy nie bardzo? I powtórzę po raz któryś, że nie mówię np. 'Dobra, swoje odwaliłeś, miałam orgazm. Śpij dobrze'.Rusałka pisze:Symulując orgazm? Tak, jak najbardziej. Rozumiem, że przyjemność jest i tego się nie udaje. Ale udawanie orgazmu jest kłamstwem.
Zawsze mówisz/mówiłaś, że miałaś orgazm, albo jego brak?
Ja za to nie wiem czy Ty czytasz ze zrozumieniem. Ja piszę o udawaniu orgazmu, a nie o odczuwaniu przyjemności. Mam gdzieś czy Ci jest przyjemnie czy nie, czy jest dobrze bez orgazmu czy nie. Ale jeżeli piszesz przykładowo "tak udawałam orgazm i nie widzę w tym nic złego" uważam to za chamstwo wobec partnera. Bo gdyby partnera nie przejmowało to czy masz orgazm czy nie, nie byłoby potrzeby udawać. Kończyłoby się w jakimś momencie i wracało do rzeczywistości. Ot co.Dociera do Ciebie to, że dobrze może być bez orgazmu czy nie bardzo? I powtórzę po raz któryś, że nie mówię np. 'Dobra, swoje odwaliłeś, miałam orgazm. Śpij dobrze'.
Zawsze mówisz/mówiłaś, że miałaś orgazm, albo jego brak?
A ja pisze o grze aktorskiej!Rusałka pisze:Ja piszę o udawaniu orgazmu, a nie o odczuwaniu przyjemności.
Jak załapiesz, to że nie nie mówię za każdym razem czy orgazm był czy też go nie było, to będziesz wiedziała o co mi chodzi.
Inaczej spróbuję, łatwiej. Jak nie zrozumiesz, to się poddaję.
Facetowi zależy na tym aby mi było dobrze, a mi na tym, aby jemu tak było.
Nie oszukuję go słowami, że 'było mi bardzo dobrze, bo miałam orgazm', bo o tym NIE MÓWIĘ. Być dobrze mi było. Spisał się? Spisał. Oszukać, go nie oszukałam. Ot, co!
Przepraszam, ze się tak wtrącę. Czytając to co pisze TrisHka, na myśl przychodzi mi raczej to, ze są chwile kiedy to kobieta przejmuje inicjatywę i chcę sprawić przyjemność swojemu facetowi i nie myśli głównie w tym o sobie, ale jednak po prostu chce się nim trochę "pobawić" (w dobrym tego słowa znaczeniu)
Raczej wątpię tutaj o udawanych krzykach, czy prężeniu się by pokazać, ze jest ok. Bo udawanie orgazmu kojarzy mi się głównie z tym. u kobiet nie ma tak, ze na pstryk palcami odczuwają zawsze to samo, raz jest to słabsze, raz znów silniejsze.
Raczej wątpię tutaj o udawanych krzykach, czy prężeniu się by pokazać, ze jest ok. Bo udawanie orgazmu kojarzy mi się głównie z tym. u kobiet nie ma tak, ze na pstryk palcami odczuwają zawsze to samo, raz jest to słabsze, raz znów silniejsze.
Re: Udawany orgazm?
Nigdy nie udawałam i czasem zdarzały mi się sytuacje, w których widać było, że facet wręcz oczekuje ode mnie, żebym jednak... udawała
A ja uważam, że to błędne koło. Później można tylko usłyszeć: "Przecież wcześniej było dobrze, jak tak robiłem". To bez sensu.
Jednocześnie, podobnie jak she, nie potrzebuję mieć orgazmu przy każdym zbliżeniu, żeby czerpać z seksu satysfakcję. Czasem wystarczy mi to, że sprawiłam przyjemność facetowi. Poza tym, jest tyle fajnych sposobów, by jednak doprowadzić kobietę do PRAWDZIWEGO orgazmu
Nie uda się podczas stosunku? Są jeszcze paluszki, języczek, zabawki - milion kombinacji 
Jednocześnie, podobnie jak she, nie potrzebuję mieć orgazmu przy każdym zbliżeniu, żeby czerpać z seksu satysfakcję. Czasem wystarczy mi to, że sprawiłam przyjemność facetowi. Poza tym, jest tyle fajnych sposobów, by jednak doprowadzić kobietę do PRAWDZIWEGO orgazmu
Re: Udawany orgazm?
Nigdy nie udawałam orgazmu, mój partner za każdym razem daje radę mimo różnicy wieku (jest ode mnie starszy ponad 20 lat).
-
Usunięty 2094
Re: Udawany orgazm?
Udawanie orgazmu zawsze ma jakiś cel. Zazwyczaj kobieta w ten sposób chce udowodnić swojemu facetowi, że jest genialnym kochankiem.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
