Udawany orgazm?

Seks od dawna nie jest tematem tabu. Pojawia się wszędzie - w życiu, w telewizji, a szczególnie w Internecie, dlatego porozmawiajmy o nim i o naszych doświadczeniach.
Możliwość postowania tylko dla aktywnych userów!
Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 11 cze 2011, 0:37

TrisHka pisze:Ayman, bo może nie chcą 'urazić' partnera?
No to jak to tak? Wtedy jedna ze stron będzie zaspokojona, w Wy kobiety to co? Będziecie wtedy zawiedzione, że ze swoim partnerem nie możecie osiągnąć orgazmu.

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 11 cze 2011, 0:45

Ayman, no najwidoczniej czasami tak im lepiej :P Jak pisałam wcześniej, kobieta nie zawsze może mieć ochotę, ale rozumie potrzeby faceta ;)
Nie pochwalam tego, ale nie będę z siebie robiła świętej, że nigdy tego nie zrobiłam :oczami: I to, że ktoś uda raz na jakiś czas, nie znaczy że cały czas ma nieudane pożycie seksualne :P

Roose
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 29 gru 2010, 22:07
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Stamtąd:)

Post autor: Roose » 12 cze 2011, 12:50

TrisHka pisze: I to, że ktoś uda raz na jakiś czas, nie znaczy że cały czas ma nieudane pożycie seksualne
dokładnie,czasami kobieta chce żeby partner miał z tego "korzyści" i był "zaspokojony" a czasem ona to będzie miałą...niektórzy w taki sposób postępują

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 12 cze 2011, 22:18

No to wygląda na to, że wam jest "genialnie" dobrze gdy widzicie, czujecie iż wasz partner został zaspokojony i to Wam na jakiś czas wystarcza. Sprytnie :)

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 22:21

Ayman, nie to, że wystarcza. Po prostu jak nie mamy same ochoty, a partner owszem, to w czym problem? :P

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Post autor: Ruta » 12 cze 2011, 22:24

Ja bym nie mogła udawać. Po pierwsze nie potrafiłabym, bo jestem akurat w okazywaniu tego zbyt autentyczna, więc mój partner wiedziałby, że coś jest nie tak. Po drugie, orgazmy są zbyt fajnie abym odpuściła facetowi tak łatwo. No nie powiem, fajnie jest zaspokoić faceta i widzieć, że jemu jest dobrze - ale zbyt ja lubię orgazmy by na tym się zabawa zakończyła. Po trzecie - pomijając jakość mojego pożycia seksualnego... nigdy nie udawałam. :hyhy: :P

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 12 cze 2011, 22:25

TrisHka pisze:Ayman, nie to, że wystarcza. Po prostu jak nie mamy same ochoty, a partner owszem, to w czym problem? :P
...w sensie że ty nie masz ochoty na seks a partner ma to i tak to robisz?

Rusałka co racja to racja :) jesteś siupelek już Cie lubię :) :hyhy:

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 22:29

Ayman pisze:...w sensie że ty nie masz ochoty na seks a partner ma to i tak to robisz?
Nie. Po prostu uważam, że nie zawszę muszę mieć orgazm. Nie to jest najważniejsze. A czy zawsze musi dochodzić do stosunku, aby go mieć? :oczami:

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 12 cze 2011, 22:31

TrisHka pisze:
Ayman pisze:...w sensie że ty nie masz ochoty na seks a partner ma to i tak to robisz?
Nie. Po prostu uważam, że nie zawszę muszę mieć orgazm. Nie to jest najważniejsze. A czy zawsze musi dochodzić do stosunku, aby go mieć? :oczami:
Ok rozumiem, więcej już dziękuję, domyśliłem się co i jak ;)

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Post autor: Ruta » 12 cze 2011, 22:32

Rusałka co racja to racja jesteś siupelek już Cie lubię
Za to, że nie udaję orgazmów? :hyhy:
Po prostu uważam, że nie zawszę muszę mieć orgazm. Nie to jest najważniejsze.
No, ale to nie zaraz taki powód aby udawać... :zdziwko:

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 22:37

Rusałka pisze:No, ale to nie zaraz taki powód aby udawać... :zdziwko:
A co w tym złego? Nie robię tego w złej intencji. Jak zależy mi na facecie to nie będę z siebie robiła 'kłody', a Ty jak chcesz to się baw. :oczami:
Poza tym taka zabawa też nie jest zła.. To, że nie mam orgazmu, nie znaczy, że mi jest źle!
Trochę wyobraźni ;)

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 12 cze 2011, 22:37

Rusałka pisze:
Rusałka co racja to racja jesteś siupelek już Cie lubię
Za to, że nie udaję orgazmów? :hyhy:
to raz, a dwa, za to co wcześniej napisałaś:
Rusałka pisze:Po drugie, orgazmy są zbyt fajnie abym odpuściła facetowi tak łatwo.
:hyhy: super, za to zdanie pokłony :padam: nie ukrywam, że chciałbym być Twoim partnerem :oczami:

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Post autor: Ruta » 12 cze 2011, 22:40

A co w tym złego?
Co? Chyba to, że udajesz. Udawanie nie jest szczere wobec partnera. Jak dla mnie jest chamskie nawet.
Poza tym taka zabawa też nie jest zła.. To, że nie mam orgazmu, nie znaczy, że mi jest źle!
A pisałam, że to oznacza, że jest Ci źle? Nie. :P Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner się stara aby było mi dobrze, ja po oszukuję go, że jest mi nieziemsko. Nie, nie. Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!". Ściemnianie jest dla frajerów.
nie ukrywam, że chciałbym być Twoim partnerem
Nie nie.. to nie jest takie fajne, naprawdę! :rotfl:

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 12 cze 2011, 22:43

Rusałka pisze:Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!".
No to teraz polubiłem Cię na maxa! :D

No bo tak powinno być. Podzielam Twoje zdania Rusałka. Po co udawać, skoro właśnie można podpowiedzieć to i owo i wtedy każdy z tego skorzysta, bo oboje poznają swoje ciała i swoje potrzeby. Proste!

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 22:54

Rusałka pisze:Co? Chyba to, że udajesz. Udawanie nie jest szczere wobec partnera. Jak dla mnie jest chamskie nawet.
Pfff... Może inaczej. Nie wiem na jakiej zasadzie Ty dajesz odczuć swoim partnerowi, że masz już orgazm. I szczerze mnie to nie interesuje. Może krzyczysz do woli, machasz nogi- nie wiem i nie wnikam. Nie muszę pisać tu w jaki sposób ja reaguję. Powtarzam, że nie muszę mieć orgazmu, aby mieć 'dobrze'. Zwykłe zabawy też sprawiają, że mi jest nice. Wtedy też oszukuję partnera? Nie sądzę :]
Rusałka pisze:Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner się stara aby było mi dobrze, ja po oszukuję go, że jest mi nieziemsko. Nie, nie. Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!". Ściemnianie jest dla frajerów.
Dzizas, za każdym razem krzyczysz 'Mam orgazm, o tak'? Za każdym razem mówisz partnerowi 'Byłeś okej, bo miałam orgazm'? Jak tak, no to okej. Ja nie mówię, a mój partner widzi po mnie czy mi jest dobrze czy nie. I tak jak pisałam wcześniej, może być dobrze bez orgazmu jak i bez samego stosunku.

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 12 cze 2011, 22:57

Czekam na riposte Rusałki, może być ostro :hyhy:

TrisHka, to nie jest tak jak piszesz. Nie zrozumiałaś tego co jest uwzględnione w tym że zdaniu "Po prostu nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner się stara aby było mi dobrze, ja po oszukuję go, że jest mi nieziemsko. Nie, nie. Wolałabym powiedzieć "czekaj, o, spróbuj tak, o, właśnie!". Ściemnianie jest dla frajerów."

[ Dodano: Nie 12 Cze, 2011 ]
za każdym razem krzyczysz 'Mam orgazm, o tak'?
heh jeśli ona za każdym razem chce aby facet ją doprowadził do orgazmu, na pewno daje facetowi ku temu sygnały ze już dochodzi, a nie że krzyczy "mam orgazm, fuck yeah!"

[ Dodano: Pon 13 Cze, 2011 ]
może być dobrze bez orgazmu jak i bez samego stosunku.
pewnie że może być, ale czy już nie brnąć dalej skoro jest już dobrze? później może być fantastycznie :D

[ Dodano: Pon 13 Cze, 2011 ]
a mój partner widzi po mnie czy mi jest dobrze czy nie
a jak zauważy że jest Tobie beznadziejnie, to co wtedy?

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 23:05

Ayman, wiem na czym polega seks, wiem czego potrzebuję od partnera. Ba! Nawet nie muszę mu mówić 'tu czy tam i tak, a nie inaczej'. Potrafię się sama nakierować, zmienić pozycję i sprawić tak, żeby i jemu i mi było okej. Powtarzam po raz któryś tam, że nie muszę mieć orgazmu aby było dobrze i mi i jemu.
Ayman pisze:a jak zauważy że jest Tobie beznadziejnie, to co wtedy?
Czytaj wyżej ^^

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Post autor: Ruta » 12 cze 2011, 23:10

TrisHka, ja po prostu nie wiem, lub nie potrafię sobie wyobrazić, jak facet ma wiedzieć, że już powinien przestać. Jak kobieta ma orgazm to widać i słychać... bla bla bla. I jak to by było z tym brakiem orgazmu? Obstawiasz kiedy ma kończyć, wyliczasz czasowo czy czekasz aż Ci się znudzi?
Zwykłe zabawy też sprawiają, że mi jest nice. Wtedy też oszukuję partnera? Nie sądzę
Symulując orgazm? Tak, jak najbardziej. Rozumiem, że przyjemność jest i tego się nie udaje. Ale udawanie orgazmu jest kłamstwem. Jeśli nie rozumiesz mojej perspektywy może podam inny przykład. Wyobraź sobie, że ktoś tłumaczy Ci matematykę... tłumaczy, tłumaczy widzi, że powolutku kumasz, bo rozwiązywanie zadania idzie Ci lepiej, widzi, że dobrze to rozgrywa. Ale Ty uznajesz w pewnym momencie, że masz już dość (nie wnikam w powody) i ściągasz wynik. On myśli, że był tak bezbłędny, że dobrze Cię nauczył, a prawda jest taka, że nie nauczył do końca, tylko zapoczątkował jakąś tam wiedzę. Tak widzę całe te 'udawanie orgazmu'. Jako jedno wielkie kłamstwo.

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 23:41

Rusałka pisze:TrisHka, ja po prostu nie wiem, lub nie potrafię sobie wyobrazić, jak facet ma wiedzieć, że już powinien przestać. Jak kobieta ma orgazm to widać i słychać... bla bla bla. I jak to by było z tym brakiem orgazmu? Obstawiasz kiedy ma kończyć, wyliczasz czasowo czy czekasz aż Ci się znudzi?
Widać. Owszem.Słychać również. Nie mam za sobą nie wiem ilu partnerów, bo nie skaczę z kwiatka na kwiatek. Ale do tej pory nie narzekałam. Z jednym partnerem byłam ponad 4 lata i nie musiałam mu mówić 'tak, a nie tak- tak nie, bo tak będzie lepiej'. Może super trafiłam. Wiem czego potrzebuje, co mi się podoba i tyle. Kłodą nie leżałam.
Nie nie obstawiam. Po prostu było okej, podobało mi się i tyle.
Rusałka pisze:Symulując orgazm? Tak, jak najbardziej. Rozumiem, że przyjemność jest i tego się nie udaje. Ale udawanie orgazmu jest kłamstwem.
Dociera do Ciebie to, że dobrze może być bez orgazmu czy nie bardzo? I powtórzę po raz któryś, że nie mówię np. 'Dobra, swoje odwaliłeś, miałam orgazm. Śpij dobrze'.
Zawsze mówisz/mówiłaś, że miałaś orgazm, albo jego brak? :zdziwko:

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Post autor: Ruta » 12 cze 2011, 23:46

Dociera do Ciebie to, że dobrze może być bez orgazmu czy nie bardzo? I powtórzę po raz któryś, że nie mówię np. 'Dobra, swoje odwaliłeś, miałam orgazm. Śpij dobrze'.
Zawsze mówisz/mówiłaś, że miałaś orgazm, albo jego brak?
Ja za to nie wiem czy Ty czytasz ze zrozumieniem. Ja piszę o udawaniu orgazmu, a nie o odczuwaniu przyjemności. Mam gdzieś czy Ci jest przyjemnie czy nie, czy jest dobrze bez orgazmu czy nie. Ale jeżeli piszesz przykładowo "tak udawałam orgazm i nie widzę w tym nic złego" uważam to za chamstwo wobec partnera. Bo gdyby partnera nie przejmowało to czy masz orgazm czy nie, nie byłoby potrzeby udawać. Kończyłoby się w jakimś momencie i wracało do rzeczywistości. Ot co.

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 12 cze 2011, 23:59

Rusałka pisze:Ja piszę o udawaniu orgazmu, a nie o odczuwaniu przyjemności.
A ja pisze o grze aktorskiej! :kabel:
Jak załapiesz, to że nie nie mówię za każdym razem czy orgazm był czy też go nie było, to będziesz wiedziała o co mi chodzi.

Inaczej spróbuję, łatwiej. Jak nie zrozumiesz, to się poddaję. :]

Facetowi zależy na tym aby mi było dobrze, a mi na tym, aby jemu tak było.
Nie oszukuję go słowami, że 'było mi bardzo dobrze, bo miałam orgazm', bo o tym NIE MÓWIĘ. Być dobrze mi było. Spisał się? Spisał. Oszukać, go nie oszukałam. Ot, co!

Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
Posty: 12074
Rejestracja: 13 mar 2011, 17:57
Płeć: Kobieta

Post autor: Ruta » 13 cze 2011, 0:02

TrisHka, no to radzę Ci sięgnąć do słownika i sprawdzić co oznacza słowo "udawać". :]

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 13 cze 2011, 0:03

Rusałka, a ja radzę przeczytać wszystko to, co pisałam w tym temacie :]
EOT

Maykon
Bujający w obłokach
Posty: 392
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:29
Imię: MajkeL
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: Maykon » 13 cze 2011, 16:35

Chciałbym Was zobaczyć dziewczyny na żywo jak wymieniacie poglądy na ten temat :kabel:

Bum!
Newbie
Posty: 3992
Rejestracja: 13 paź 2010, 15:53

Post autor: Bum! » 13 cze 2011, 20:27

Przepraszam, ze się tak wtrącę. Czytając to co pisze TrisHka, na myśl przychodzi mi raczej to, ze są chwile kiedy to kobieta przejmuje inicjatywę i chcę sprawić przyjemność swojemu facetowi i nie myśli głównie w tym o sobie, ale jednak po prostu chce się nim trochę "pobawić" (w dobrym tego słowa znaczeniu)

Raczej wątpię tutaj o udawanych krzykach, czy prężeniu się by pokazać, ze jest ok. Bo udawanie orgazmu kojarzy mi się głównie z tym. u kobiet nie ma tak, ze na pstryk palcami odczuwają zawsze to samo, raz jest to słabsze, raz znów silniejsze.

she
Newbie
Posty: 14136
Rejestracja: 05 gru 2010, 17:56
Imię: Patrycja
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)

Post autor: she » 13 cze 2011, 20:50

Bum!, no ale jak można facetowi darować orgazm? Trzeba się skupiać na sobie ^^

Bum!
Newbie
Posty: 3992
Rejestracja: 13 paź 2010, 15:53

Post autor: Bum! » 13 cze 2011, 21:07

Bum!, no ale jak można facetowi darować orgazm? Trzeba się skupiać na sobie ^^
To ja widocznie taka egoistyczna chyba nie jestem :D

Nanya
Extra marzyciel
Posty: 792
Rejestracja: 22 gru 2012, 23:04
Imię: Cysia
Płeć: Kobieta

Re: Udawany orgazm?

Post autor: Nanya » 01 lut 2013, 11:05

Nigdy nie udawałam i czasem zdarzały mi się sytuacje, w których widać było, że facet wręcz oczekuje ode mnie, żebym jednak... udawała :zdziwko: A ja uważam, że to błędne koło. Później można tylko usłyszeć: "Przecież wcześniej było dobrze, jak tak robiłem". To bez sensu.
Jednocześnie, podobnie jak she, nie potrzebuję mieć orgazmu przy każdym zbliżeniu, żeby czerpać z seksu satysfakcję. Czasem wystarczy mi to, że sprawiłam przyjemność facetowi. Poza tym, jest tyle fajnych sposobów, by jednak doprowadzić kobietę do PRAWDZIWEGO orgazmu :rotfl: Nie uda się podczas stosunku? Są jeszcze paluszki, języczek, zabawki - milion kombinacji :hyhy:

taluncia
Bujający w obłokach
Posty: 435
Rejestracja: 24 sie 2012, 20:52
Imię: Natalia
Lokalizacja: Rzeszów- Sanok

Re: Udawany orgazm?

Post autor: taluncia » 01 lut 2013, 22:57

Nigdy nie udawałam orgazmu, mój partner za każdym razem daje radę mimo różnicy wieku (jest ode mnie starszy ponad 20 lat).

Usunięty 2094

Re: Udawany orgazm?

Post autor: Usunięty 2094 » 01 lut 2013, 23:09

Udawanie orgazmu zawsze ma jakiś cel. Zazwyczaj kobieta w ten sposób chce udowodnić swojemu facetowi, że jest genialnym kochankiem.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość