Od kilku dni jednak najwiekszą przewagą w moim zyciu jest....No wlasnie, co to jest ?? Rejestrując sie tutaj pierwszy raz mam styczność z czyms co w skrocie nazywa sie WWO !
Ale od poczatku...
Urodzilam sie j35 lat temu. W rodzinie w ktorej alkohol lal się strumieniami. Z tego tez powodu wyladowalam wraz z moim rodzenstwem w rodzinie zastepczej - u wujostwa.
Spedzilam u nich jakies 13 lat swojego zycia. Kilka dni przed 18tymi urodzinami spakowalam walizke i ucieklam jak najdalej od ciotki , jej wrednych corek i wujka (ktory byl wiekszym alkoholkiem niz moj ojciec).
Oczywiscie ta historia nie miala happy endu. Moje rodzenstwo : siostra (nie stroniaca od amfetaminy, mefedronu itp) ma syna, ktorego rzecz jasna nie udalo jej sie wychowac bo zwyczajnie nie miala na to czasu i ochoty. On malenkosci to ja bylam jego rodziną zastepcza. Dzis chlopak ma juz prawie 16 lat i probuje nadrobic stracony czas przy mamie. Starszy brat - uzalezniony narkoman i alkoholik od kilkunastu lat, 5 lat udalo mu sie zyc w trzezwosci, jednak zwyciezylo picie i cpanie. Jest wlasnie na etapie w oczekiwaniu na kolejna terapie (bezdzietny i bez kobiety - sam, nie potrafi stworzyc relacji kobieta- facet). Najmlodszy brat (rowniez alkohol i narkotyki nie sa mu obce) - trojka dzieci - kazde z inna kobietą. Nie dlugo pewnie pojdzie odsiadywac wyrok za dlug alimentacyjny. Wszyscy maja problemy z narkotykami, alkoholem, ze stabilizacja w zyciu.....
Jablko od jabloni daleko nie pada. Czy odziedziczyli to po Naszych rodzicach ? Zapewne tak. Tylko co ja odziedziczylam po nich?
Dlaczego jestem inna? Alkohol w zupelnosci nie musi dla mnie istniec. Z narkotykami nie mialam nigdy nic wspolnego. Proboje jakos ulozyc sobie zycie. 13 lat z tym samym partnerem - choc czasem mam go juz dosc (tu mogalbym zalozyc kolejny temat, z serii "jak nauczyc sie zyc z egoista"?).
6 lat temu urodzila Nam sie pierwsza corka. 1,5 roku temu na swiat przyszla kolejna. Sa moim najwiekszym szczesciem jakie mnie spotkalo chyba w zyciu. Nie ma nic piekniejszego jak maciezynstwo.
Ale..... Odkad mam dzieci zaczely sie schody ......
Odkad pamietam zawsze bylam osobą wrazliwa. Ale zeby az tak jak jest teraz???
Nie mam zadnych kont na portalach spolecznosciowych. Nie moge zwyczajnie patrzec na historie tych dzieci ktore potrzebuja natychmiast pomocy. Kilka razy po przeczytaniu takich historii czulam wielka potrzebe niesienia im pomocy (wpalacalam pieniadze - choc moje zycie jest na poziomie przecietnym - wolalam wplacic komus jakas sume niz sama mialabym zapalcic sobie rachunek za telefon). Staram sie unikac calkowicie wiadomosci telewizjnych. Nie chce slyszec tego co sie dzieje , ile jest zla, dlaczego kolejne dziecko stalo sie ofiara przemocy domowej...
W ogole dosyc czesto placze z blachych powodow. Ogladam jakis film. Jest jakis watek ze ktos kogos ratuje a ja juz lzy w oczach. Leci jakis program - poszukuja kogos kto zajmie sie wczesniej skatowanym psem, ktoremu jakims cudem udalo sie przezyc - a ja juz w placz. Ta wrazlowosc poprostu czasem mi tak dokucza okropnie ze az sama sie jej boje.
Jakies 3 lata temu uslyszalam historie 3 letniej dziewczynki ,ktorą matka przy kapieli usilowala ja zabic. Dziecko zmarlo po kilku dniach w szpitalu.
Hisoria ta meczyla moje mysli jeszcze dlugo i dlugo. Wlasciwie w mojej glowie do dzis jest ta dziewczynka. Nie umialam zrozumiec postepowania jej matki. Prawde mowiac to nawet tego nie chce. Nie chce wiedziec co nia kierowalo. Martwila mnie tylko ta dziewczynka. Bardzo duzo wylalam lez po jej smierci. Czulam jakby ona byla jakas czastka mnie. Nie umialam sobie tego wytlumaczyc.
Kilka dni temu mozna bylo uslyszec o 1.5 rocznej dziewczynce ktora wypadla z okna z 11 pietra - poniosla smierc na miejscu
I znow to samo. Nie potarfie pozbierac mysli. Patrze na moje dziecko i gdzies tam w myslach mam ta dziewczynke i poprostu nie moge powstrzymac lez. Nie moge spac w nocy. Chodze jak jakas oblakana. Wiem ze ta historia zostanie we mne, ze mna na dlugo. Tak okropnie to mna dotknelo ze probuje caly czas utozsamic sie z matka tej niewinnej istoty. Chcialabym byc teraz obok przy tej mamie. Poprostu byc.
Nie radze sobie z tymi emocjami,ktore sa. Albo moze i radze... nie wiem
Tak dla jasnosci sytuacji - jestem na psychoterpii od 5 lat. Nieustannie ucze sie zyc!
