lostintranslation pisze:Czyli rozumiem, że Ty będąc na moim miejscu
po 1 nie jestem na Twoim miejscu, ale znam siebie i historie doświadczeń, jeśli gdzieś nie gra, a zrobiłam wszystko co mogłam i dalej jest nic, to zdejmuję czapkę "matki Teresy" i zaczynam nowy rozdział.
To jest bardzo trudne, bo żyjesz w przekonaniu i z nadzieją, że jeszcze poczekasz, bo przecież jest taki "dobry" dla Ciebie. Że już tyle czasu przeżyliście razem, że Cię wspiera, że mu zależy, a Ty naiwnie mu wierzysz w każdą jego nieudolną próbę zbliżenia się do Ciebie. Nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas powie, że zrobi to, jak będziesz już jego żoną. I wiesz co wtedy zrobisz? Zostaniesz. Bo w końcu tyle już czekałaś że skoro się zgodzi na TO, kiedy będziecie po ślubie to czemu nie? Tylko, że to jest droga do donikąd, dlatego napisałam wyżej że sama sobie bierzesz ten krzyż na swoje plecy, że wymyśliłaś sobie, że Ty mu pomożesz, bo dlatego spotkaliście się na tej drodze, bierzesz to na pewniaka, że skoro jesteście tacy sobie bliscy, podobni, to kwestia seksu może spokojnie poczekać, bo przecież w innych aspektach jest super. Tylko zadaję sobie pytanie, kogo chcesz w ten sposób oszukać? Nagle się okazuje że seks przecież nie jest taki ważny, mimo że masz swoje potrzeby, co jest oczywiste i ja to rozumiem. Ale musisz pamiętać, że seks jest istotnie tak samo ważny jak wasze dogadywanie się, omawianie problemów, kłótnie, czy spędzanie czasu razem. Jak nie ma seksu to sypie się związek, są ciągłe oczekiwania i frustracje, nadzieje na coś co się nigdy nie wydarzy itp. A jeśli nawet Twój partner w Twoim kierunku robi jakieś poczynania to go chwalisz pod niebiosa. Serio? I nagle Twoje wątpliwości które miałaś, gdzie się może wahałaś czy zastanawiałaś nad odejściem, sprawiają że tego nie ma, bo on coś tam zrobił w Twoją stronę.
I tak będzie za każdym razem, aż kiedyś dojdziesz do wniosku, że Twoje zaufanie w jego stronę, znacznie słabnie, tak, tak, kiedyś wspomnisz te słowa, ale jeszcze kilka lat przed Tobą.
lostintranslation pisze:Gdybym była z nim przez wzgląd na seks, to już bym go dawno zostawiła, prawda?
Skąd możesz o tym wiedzieć? Jesteś dziewicą, ciężko Ci to ocenić. A poza tym dobry seks z facetem nie oznacza że w relacji się dobrze układa. Czasami jest super seks i kompletne dno, czasami jest super związek ale zero seksu, a czasami jest 50/50 i wtedy jest bardzo okej.
Po prostu dla mnie związek partnerski, gdzie nie ma seksu, jest w nim coś nie halo no i gdzieś leży problem, niekoniecznie musi on tyczyć Twojego partnera, dlatego że seks to jest coś co robicie razem, a tym samym, możliwe że w Tobie tkwi problem. Nikt nie brał tego pod uwagę, bo przedstawiłaś nam historię swoimi oczami, a ja zawsze staram się stać po obu stronach. Zwłaszcza, że on Ci tam mówił, żebyś w przenośni "poczekała i on sam się do Ciebie dobierze" a Ty mu fundujesz prezent w postaci kajdanek. Tak jakbyś nie rozumiała tego co on do Ciebie mówi. Niezbyt fajnie. Ciągle mówisz, że Ty masz swoje potrzeby, ok, ale on też ma swoje i daje Ci tyle na ile jemu się chce. I tu już nie gra. Tu już nie jest halo, mówisz o sobie że masz temperament, pewnie tak jeśli chodzi o petting, ale nie o seks. Możliwe że on w seksie może być wyuzdany, nazywać Cię swoją szmatą, suką itd. Nie wiesz tego, ja też nie. Pewnie teraz pomyślałaś, że na pewno taki nie jest, nieprawdaż?A ja rozważam wszelakie scenariusze, sam fakt że jest on od Ciebie starszy i ma piętno w pamięci z poprzedniego związku, że z tamtą to seks ale po ślubie, on był z nią bardzo długo, a z Tobą jest niecałe dwa lata, także trochę Ci brakuje do tamtej, z miesiąca na miesiąc widzisz jakieś zmiany, teraz planujecie ślub, bo być może chce przyśpieszyć ten 1 raz, on gra w swoją grę przeciwko Tobie, a Ty w swoją. No i sorry, sam fakt, że mówisz że poczekasz kilka miesięcy, ciągle to mówisz, wierzysz w niego że się zmieni, a czy Ty wiesz, że ludzie się nie zmieniają?
lostintranslation pisze:ale co z resztą? Z innymi kwestiami? Czy spotkam kogoś przy którym bede mogła być po prostu sobą? Bo przy nim tak właśnie jest
Nikt nie zna przyszłości, zadowalasz się nim, bo nie wierzysz w to, że są też normalne związki i normalny seks. Nie wierzysz w to po prostu. Nie wierzysz być może nawet w siebie, możliwe że masz niską samoocenę, możliwe że Twój partner też, dlatego wierzysz w to tak bardzo że pasujecie do siebie.
Akurat to jestem w stanie sobie wyobrazić bo mówię, przeżyłam naprawdę sporo różnych rzeczy, ale nie mam zamiaru dopasowywać czegoś tam, do Twojej sytuacji. Na pewno nie byłabym z kimś, kto unika seksu jak ognia, bo pogoniłam takiego faceta, kiedy się dowiedziałam prawdy. Może on spotka kogoś takiego, taką kobietę że dla niej seks nie będzie ważny, ale wiedziałam, że ja nie będę ani zmieniała temperamentu ani kurna siebie, żeby go jakoś zadowolić. Bo wiesz wtedy kto cierpi? My.
lostintranslation pisze:Jest pare takich rzeczy, ktore nie każdy może zrozumieć. Myślę, że gdybyś spojrzała na całą sytuację moimi oczami też byłoby Ci cieżko podjąć decyzję o wcześniejszym odejściu.
Dlatego napisałam wyżej, że z czasem Twoje zaufanie do niego, zacznie słabnąć. Byłam kiedyś na takim etapie, że nikt i nic nie mogło sprawić że odejdę, choć wszyscy wkoło mówili ze ten związek nie ma przyszłosci, ale tkwiłam przy nim, bo mogłam być sobą, bo wiedział o mnie takie rzeczy, że czułam że to jest to, do końca życia. Tylko, że Ci co mówili, to mówili prawdę, a ja nie chciałam w nią wierzyć. Dopiero po paru ładnych latach zakończyłam relację, która serio nie miała prawa bytu. Wiedziałam z czym się to wiążę, ale czułam że czas zacząć nowy etap. Bo wiedziałam, czego chcę, a on mi tego nie da.
No a Twój partner, z Tobą nie zerwie, bo jest mu dobrze, możliwe że nie ma jakiś większych ambicji czy aspiracji, ale Ty masz inne mniemanie, dlatego będzie Ci w tym związku trudno. To Ty z nami piszesz o swoim problemie, nie on o swoim. To Tobie jest ciężko, nie jemu. To Ty stawiasz sobie poprzeczkę, że jak się nic nie zmieni to odpuścisz i to Ty ciągle piszesz że jak odejść to za parę miesięcy. A czemu nie teraz? Co to zmieni? Myślisz że to coś zmieni?
lostintranslation pisze: że zasięgałam porad w necie w naszym temacie to wie
i jak zareagował? Uznaje, że jest to porządku?
lostintranslation pisze:ale nic co tam napisałam nie było zakłamane,
Z Twojego punktu widzenia.
lostintranslation pisze:więc generalnie nie mam czego ukrywać, wręcz przeciwnie biorąc pod uwagę to jak go broniłam przed Waszymi zarzutami
Forum publiczne, najpierw Twój temat wisiał w innym dziale i mógł go przeczytać nawet gość, potem został zmieniony temat i przeniesiony do marzycielskiej erotyki, gdzie jest ograniczony dostęp a co za tym idzie, ani 0 postowiec, ani gość tego tematu nie zobaczy. Dlatego zastanawiałam się, czy pokazywałaś ten temat, po prostu, żeby sobie poczytał i wyraził własną opinię.