Mieszkamy razem, ale nie uprawiamy seksu

Seks od dawna nie jest tematem tabu. Pojawia się wszędzie - w życiu, w telewizji, a szczególnie w Internecie, dlatego porozmawiajmy o nim i o naszych doświadczeniach.
Możliwość postowania tylko dla aktywnych userów!
ODPOWIEDZ
Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 15 paź 2017, 17:48

Marcinox pisze:A mi sie wydaje, że boi sie ze nie sprosta zadaniu,
i to jest najbardziej prawodpodobne w tym wypadku. Od mojego ostatniego posta nic się nie zmieniło między nami. Rzadko są zbliżenia (2 razy w tygodniu, ale wyraża swoje niezadowolenie, że czasem jest to tak rzadko, bo zajmują nas inne sprawy - inne zajęcia, inne formy odpoczynku itd.), a jeśli sie pojawiają, to dalej są pieszczoty i ocieranie w miejsce pełnego stosunku. Także ogólnie widzę, że ma swoje potrzeby seksualne ale nasza aktywność seksualna tylko do tego się ogranicza. Jednocześnie dalej utrzymuje, że chce to zrobić i to zrobi, choć ja mam wrażenie, że najwiekszą motywację do zrobienia tego bedzie mial dopiero gdy zdecyduje się na dziecko. Mimo jego deklaracji, po przeszlo rocznym mieszkaniu pod jednym dachem bez "tego" jakoś nie wyobrażam sobie, że nagle to zrobimy...

-- ndz 15 paź, 2017 19:04 --

W ogóle niedawno poznalam internetowo dziewczynę, która ma 23 lata, jest ze swoim chłopakiem 7 lat, mieszkają razem co najmniej 2 lata i też jeszcze razem nie zaznali seksu. Także nie tylko ja jestem z takim problemem. Tyle, że jej partner stracił dawno dziewictwo (ona podobnie jak ja jest dziewicą). Ona boi się bólu związanego z pierwszym razem i to ją blokuje, z kolei on nie potrafi odpowiednio delikatnie zająć się partnerką, aby doszło do stosunku... W ten sposób ich życie seksualne podobnie jak nasze ogranicza się do pettingu. Chciałam się jej poradzić co by zrobiła w mojej sytuacji, tymczasem okazało się, że ma taki sam problem jak ja... Myślę, że wiele par ma taki problem, tylko nie mówimy o tym otwarcie. Też jedna z moich bliższych koleżanek w poprzednim zwiazku miala taki problem - 4 lata zwiazku i brak seksu (on prawiczek, ona dziewica, z tym, że oni razem nie mieszkali). Jak twierdzila glownym powodem byl strach przed ciaza (on na poczatku nie chcial sie zabezpieczyć). Mimo braku seksu chciala wziac z nim ślub, lecz rozstali sie z innego powodu. Od dobrego roku jest w innym związku - dziewictwo straciła po 4 miesiącach zwiazku, mimo, że nie mieszkali razem ze sobą.

Awatar użytkownika
Patorek
Spełniacz Marzeń
Posty: 4865
Rejestracja: 22 lis 2011, 11:44
Imię: Twoje marzenie

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Patorek » 15 paź 2017, 23:22

Ludzie są różni i mają różne problemy. To, że ktoś ma podobny problem do nas nie powinno oznaczać jakieś formy pocieszenia. Trwanie w nim bez próby rozwiązania to najgorsze, co może być. To jak życie w kłamstwie, niby żyjemy, ale czy na pewno? Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że ma się problem - w tym przypadku oboje partnerów muszą sobie to uświadomić. W następnej kolejności trzeba robić wszystko, by to naprawić. Jeśli w kółko wracamy do tego samego miejsca to czy na pewno to ma sens?

Awatar użytkownika
Śniący
Łapacz chmur
Posty: 833
Rejestracja: 21 wrz 2016, 16:40
Imię: Konrad
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Nieciekawe miejsce...

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Śniący » 16 paź 2017, 9:08

Przede wszystkim, nikt z nikim nie musi być na siłę, ponieważ jest wolność i każdy ma prawo wyboru.
Związki i małżeństwa to nie jest więzienie, tylko dobra wola ludzi.
Jeśli mi jakaś kobieta nie odpowiada, ja się z nią źle czuję w związku, czy małżeństwie, ja się z nią męczę, to staram się od niej uwolnić i nie być z taką kobietą, również dla "dobra sprawy".

Co z tego, że ludzie się poznają, że nawiązują różne znajomości, skoro są związki partnerskie, w których ktoś się z kimś źle psychicznie czuje, o seksie już nie wspominając?
To się różnie układa i albo coś się udaje, albo nie i też trzeba się z czymś pogodzić.
Ja na pewno nie chciałbym być z kobietą, z którą się dobrze nie czuje, z którą nie mam więzi, bo na tym to polega, żeby tworzyć "partnerstwo" z kimś, z kim czujemy się świetnie psychicznie, a nawet duchowo.
Seks wtedy jest tylko jakimś dopełnieniem, dodatkiem, rozrywką do "dobrych relacji".
Oczywiście, jeśli w seksie ludzie też się zgadzają.

-- pn 16 paź, 2017 10:09 --

Przede wszystkim, nikt z nikim nie musi być na siłę, ponieważ jest wolność i każdy ma prawo wyboru.
Związki i małżeństwa to nie jest więzienie, tylko dobra wola ludzi.
Jeśli mi jakaś kobieta nie odpowiada, ja się z nią źle czuję w związku, czy małżeństwie, ja się z nią męczę, to staram się od niej uwolnić i nie być z taką kobietą, również dla "dobra sprawy".

Co z tego, że ludzie się poznają, że nawiązują różne znajomości, skoro są związki partnerskie, w których ktoś się z kimś źle psychicznie czuje, o seksie już nie wspominając?
To się różnie układa i albo coś się udaje, albo nie i też trzeba się z czymś pogodzić.
Ja na pewno nie chciałbym być z kobietą, z którą się dobrze nie czuje, z którą nie mam więzi, bo na tym to polega, żeby tworzyć "partnerstwo" z kimś, z kim czujemy się świetnie psychicznie, a nawet duchowo.
Seks wtedy jest tylko jakimś dopełnieniem, dodatkiem, rozrywką do "dobrych relacji".
Oczywiście, jeśli w seksie ludzie też się zgadzają.

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 16 paź 2017, 11:28

Patorek pisze: Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że ma się problem - w tym przypadku oboje partnerów muszą sobie to uświadomić. W następnej kolejności trzeba robić wszystko, by to naprawić. Jeśli w kółko wracamy do tego samego miejsca to czy na pewno to ma sens?
Patorek, nie oboje, bo ja widzę problem od dobrego roku... (mój post i komentarze do niego chyba o tym świadczą : P) tylko po prostu nie chcialam tak szybko kończyć zwiazku tylko z tego powodu. To on nadal problemu nie widzi, bo przecież kiedyś się uda i to zrobimy... Stwierdziłam, że z miłości bede jeszcze cierpliwa przez rok, jak do stosunku nie dojdzie a on nie przejmię sie tematem na poważnie, to tylko odejście mi zostaje. Byłam fair od samego początku i mówiłam, że nie chce żyć w związku bez seksu. Boję się, że libido przy nim bedzie mi coraz bardziej spadać. Jak wiem, że znowu mamy się tylko ocierać, to mi sie nawet nie chce zaczynać, skoro to takie lizanie lizaka przez szybę : P Czuję, że on chce to zrobić, ale nie wie jak sie do tego zabrać. Jak włożyć, żeby się udało i jednocześnie żeby mi nie zrobić krzywdy, a powinien częściej próbować to wkładanie, tymczasem on tylko ociera się o mnie po wierzchu. Może sama wziąć sprawy w swoje ręce i go spróbować włożyć?

Marcinox
Bujający w obłokach
Posty: 285
Rejestracja: 17 kwie 2011, 14:41
Płeć: Mężczyzna

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Marcinox » 16 paź 2017, 19:20

Dziwne ze jeszcze tego nie zrobilas :D moze tez powinnas go zachecic do tego gdy juz sie "ocieracie" to szepniecie do ucha "wloz mi go" tez moze pomoc. Co Ci szkodzi sprobowac?

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 18 paź 2017, 12:59

ktoś wie jak sie zmienia temat opublikowanego już posta?

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 21 paź 2017, 23:30

Słuchajcie tego: dzisiaj po raz kolejny rozmawialam z moi facetem o braku seksu w naszym zwiazku. Na spokojnie, bez pretensji. Z rozmowy w końcu sie dowiedzialam (oczywiście po kilku moich doprecyzujących pytaniach), że pod jego wyrażeniem "czekam na odpowiedni moment" kryje się potrzeba kilku dni pod rząd "smyrania sie" czyli pettingu, bo jak twierdzi, gdy mamy dłuższa przerwę od tego, to potem w pierwszy dzień naszej "aktywności" krócej mu sie chce, a przy kilku pod rząd dniach igraszek chciałoby mu sie dłużej, co przełożyło by się na nasze powodzenie w pierwszym razie. Długo rozmawiałam z nim na ten temat by wszystko wyjaśnić, jeśli chodzi o wzajemne oczekiwania itd i oczywiście, to że tak długo z nim tę rozmowe prowadzilam i znowu poraz kolejny poruszam ten temat znów go podirytowało, a mnie ponownie podkurzyło to, że musze z nim na ten temat rozmawiać zamiast to robić (przypominam - przeszlo rok naszego mieszkania bez seksu) , bo on jak twierdzi chce seksu, ma swoje potrzeby i chce zeby miedzy nami sie w tym poprawilo, ale poza za swoimi deklaracjami wiekszych jego czynow w tym kierunku nie widze (w lipcu i teraz w pazdzierniku nie pracuje i jestem w domu i jakoś nie czynił prób). Wiec jak sie tu nie wkurzyć!? Skoro chce cześciej sie ze mna bawić to niech czescie to inicjuje : P Ma prawie ciagle napaloną dziewczyne przy swoim boku, która prawie non stop robi mu aluzje do seksu i niby on tez tego chce, ale gdy jemu sie zachce nie potrafi zaciagnąć jej do łóżka.... Zamiast tego dziewczyna robi mu non stop wyrzuty o brak seksu i wraca co dwa miesiace do rozmowy w czym lezy problem ze tego tak dlugo nie ma... a zamiast cieszyc sie w koncu seksem, ciagle rozmawiaja na ten temat, żeby mogla z niego powyciągać w każdym miesiacu o kilku myśli wiecej... ona sie wkurza i on

Druga sprawa - skoro jego zdaniem po dluzszej przerwie od zabaw, wskazane zebysmy po kilka dni pod rzad sie zabawiali, żeby mogl dluzej tego chcieć, to nie uważacie, że za tym sie kryje jakiś jego problem z utrzymaniem wzwodu czy ogólnie erekcją? bo z tego co powiedział wynika jakby, że on nie jest na razie gotów mnie rozdziewiczyć tak po prostu przy pierwszej okazji kiedy nabierze ochoty na zabawy. A jeżeli to znak zaburzeń erekcji, to czy nie powinien już zacząć jakieś formy leczenia tego? Proszę odnieście sie do tego wpisu...
Bardzo smutne jest dla mnie, że w naszym zwiazku w tylu rzeczach na co dzień sie dogadujemy, a tutaj w kwestii seksu, który powinien być wyrazem tej miłości nie... :(

-- ndz 22 paź, 2017 14:17 --

Abstrahując całkowicie od mojego faceta - czytałam troche w internecie, że zaburzenia erekcji przed inicjacją seksualną są bardzo powszechnym problem u mężczyzn, więc może rzeczywiście póki co nie ma co uciekać do leczenia farmakologicznego, tylko sprawdzić jak to bedzie przy czestszych zbliżeniach, może wtedy problem sie rozwiaże?

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 04 lis 2017, 14:47

Wedlug mnie trafilas na mega egoiste, juz taki szmat czasu sie z tym meczysz, jest to wielki problem i jak widac cos bardzo waznego dla ciebie- on nic z tym nie robi i z laski swojej czasem o tym z toba pogada i na tym sie konczy. Ty musisz wszystko inicjowac, robic podchody i starac sie wylonic problem na powierzchnie, ale po roku czasu to tylko bledne kolo, bo robiac krok do przodu robicie po kilka krokow w tyl. Jezeli by mu zalezalo na jakiejkolwiek zmianie, to przestalby robic to co robi i zasiegnalby profesjonalnej pomocy, moglby ktos mu postawic diagnoze, moglby sie sam wysilic i nawet ze wzgledu na ciebie zrobic tobie przyjemnosc od czasu do czasu- chyba na to zaslugujesz..?
lostintranslation, albo bedziesz bawic sie jak sie bawisz albo postawisz jakies granice i bedziesz konsekwentna. Albo poczekasz jeszcze z 40 lat zanim twoj facet cie wezmie po mesku i cie przerznie, tak jak powinno byc [bez wczesniejszego blagania i ustalania daty co do takiego eventu]. Macie inne priorytety i wizje na to wychodzi. Niepotrzebnie sie meczysz.

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 05 lis 2017, 23:58

Pawian pisze:Wedlug mnie trafilas na mega egoiste, juz taki szmat czasu sie z tym meczysz, jest to wielki problem i jak widac cos bardzo waznego dla ciebie- on nic z tym nie robi i z laski swojej czasem o tym z toba pogada i na tym sie konczy. Ty musisz wszystko inicjowac, robic podchody i starac sie wylonic problem na powierzchnie, ale po roku czasu to tylko bledne kolo, bo robiac krok do przodu robicie po kilka krokow w tyl. Jezeli by mu zalezalo na jakiejkolwiek zmianie, to przestalby robic to co robi i zasiegnalby profesjonalnej pomocy, moglby ktos mu postawic diagnoze, moglby sie sam wysilic i nawet ze wzgledu na ciebie zrobic tobie przyjemnosc od czasu do czasu- chyba na to zaslugujesz..?
lostintranslation, albo bedziesz bawic sie jak sie bawisz albo postawisz jakies granice i bedziesz konsekwentna. Albo poczekasz jeszcze z 40 lat zanim twoj facet cie wezmie po mesku i cie przerznie, tak jak powinno byc [bez wczesniejszego blagania i ustalania daty co do takiego eventu]. Macie inne priorytety i wizje na to wychodzi. Niepotrzebnie sie meczysz.
Pawian, cytuje swój ostatni komentarz z 25 października (dodany do innego posta) opisujący nasze obecne położenie względem tego problemu:

"rytygier pisze:
Dlaczego nie przeprowadzisz z Nim ostatecznej rozmowy, zaakcentuj swoje seksualne potrzeby i oczekiwania i nalegaj, by on także zaczął podejmować kroki w celu rozwiązania Waszego wspólnego problemu.Chyba, że on tego problemu tak naprawdę nie dostrzega ale to już chyba źle wróży na przyszłość Waszemu związkowi ...

Rytygier, ja też już myślalam, że on w ogóle nie jest świadomy problemu, a tym bardziej tego, że zaczynam coraz częściej myśleć o odejściu od niego!..

ALE! Jest światełko w tunelu! Właśnie propo ostatecznej rozmowy - w poniedziałek ponownie rozmiawialiśmy - prawie dwie godziny. Pierwszy raz tak naprawde szerzej ze szczególami. Przed rozmową go poprosiłam żeby w końcu zdobył się na całkowitą szczerość (nawet najgorszą prawde!), bo ciagle czulam, że coś jeszcze ukrywa. I to byl pewnie dla niego impuls by w końcu konkretnie przedstawić jak to wszystko z jego perspektywy wygląda.

Z jego perspektywy problem tkwi w tym, że za bardzo czuje na swoich barkach oczekiwania z mojej strony - że ja chce długo, że chce już szybko mieć utratę dziewictwa za sobą, że chce żeby było jak najlepiej. Te oczekiwania, które ma na uwadze powodują, że on rzadziej inicjuje zbliżenia (dopiero wtedy gdy ma dużą ochotę - i to mial dokładnie na myśli mówiąc o "odpowiednim momencie", a gdy wie, że nie ma wystarczającej żeby to trwało jakoś długo to nie zaczyna, bo wie, że skończy sie to znów moim zawodem, a konkretnie moją widoczną irytacją/oburzeniem). To ma sens, ponieważ bywalo, że dość mocno okazywalam swoją irytację, że nie jest dłużej, że znów do "tego" nie doszło. Poza tym już dawno wyczuł, że mam dość duży temperament, więc to już mogło zrodzić jego obawę czy sprosta moim oczekiwaniom. Także tak jak to mówił wcześniej on proponuje od teraz częstsze zbliżenia, częstsze próby nawet przy jego niedużej ochocie, przy czym prosi mnie abym nie podchodziła do tych zbliżen z żadnymi oczekiwaniami, bo te oczekiwania zniechęcają go. W ten sposób naturalnie, z czasem długość i jakość tych zbliżeń bedzie sie polepszać. Przynajmniej taką mamy nadzieje. Jeśli tak nie bedzie zadeklarowal, że zgłosi sie po pomoc lekarza. Kamień spadl mi z serca, że taką postawe wykazal.

Jak tak poszperam w swojej głowie, to rzeczywiście przez ten rok pare razy wspominal o tych moich oczekiwaniach, ale nie tak wyraźnie i stanowczo jak teraz (on ogólnie ma coś takiego, że o rzeczach, które mogą mi sie nie spodobać stara się mówić w jak najdelikatniejszy sposób żebym sie nie zdenerwowala tym, a przyznaje, że mam taką tendencje. Przez to czasem ten przekaz do mnie nie trafia, tylko dopiero gdy powie bardziej konkretnie), dlatego nie przywiązywalam do tej kwestii uwagi. Zapewniłam, że od dziś zmieniam swoje nastawienie. Jeśli chodzi o te artykuły, że nie czyta nic w necie w tych tematach, to odparl, że kiedyś dużo czytał w czasach nastoletnich i zanim zamieszkaliśmy i to mu dało wystarczająco teorii. Ponadto wypisaliśmy sobie w punktach co dokładnie mamy poprawić, na co zwracać uwagę i postanowiliśmy, że pod koniec każdego tygodnia będziemy kontrolować czy trzymamy się tych punktów. Nawet w ten sam dzień niedługo po tej rozmowie trafiliśmy do łóżka i było widocznie lepiej!

Czeka nas wspólna praca, ale mam nadzieje, że przezwyciężymy razem ten problem. Trzymajcie kciuki aby się udało i nie skończyło na jego słowach... W przeciwnym razie niestety będę musiała odejść. Wolę wrócić do samotności niż dalej męczyć się psychicznie...."

Także od czasu tamtej rozmowy z nim, ja nie inicjucje zbliżeń, zamiast tego jemu zostawiam wolną rękę co do ich pory, ilości tych zbliżen i ich długości. Zadeklarował, że w przypadku braku poprawy pójdzie do seksuologa.

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 06 lis 2017, 20:48

lostintranslation, no to malo co sie zmienilo, juz mamy listopad, byl u seksuologa? :ok:

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 07 lis 2017, 0:28

Pawian pisze:lostintranslation, no to malo co sie zmienilo, juz mamy listopad, byl u seksuologa? :ok:
Pawian, w ostatnim tygodniu października było kilka zbliżeń, a miniony tydzień wypadł, bo miałam okres ;) Wczoraj był pierwszy dzień mojej dyspozycji i było zbliżenie. Chce mu dać troche czasu i starać sie nie naciskać, żeby zobaczyć czy to rzeczywiście coś poprawi. Czytał też artykuł o zaburzeniach erekcji, ale twierdzi, że jego ten problem nie dotyczy (ale nie wyklucza też może się okazać inaczej), tylko zwyczajnie potrzebuje spokoju z mojej strony. Zadeklarował, że jeśli w ciągu miesiąca/dwóch się nic nie poprawi to wtedy pójdzie do seksuologa. W razie potrzeby mu o tym przypomnę, bo wtedy już żadna inna droga rozwiązania problemu nie zostanie.

Awatar użytkownika
Melancthe
Newbie
Posty: 1733
Rejestracja: 28 paź 2010, 13:18
Imię: Wioletta
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Wien

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Melancthe » 30 lis 2017, 11:20

Nie jest on zwyczajnie aseksualny?

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 13 gru 2017, 14:54

Nadchodzą święta i znów pojawia się problem co kupić swemu lubemu pod choinkę. Tak pomyślałam o kupnie seksownych kajdanek z futerkiem (tak w nawiązaniu do rozwoju naszego pożycia seksualnego). On uwielbia sprawiać mi przyjemność poprzez pieszczoty, zwłaszcza uwielbia pieścić mój biust i patrzeć jak sie wtedy rozpływam. Sam kiedyś zażartował, że by mnie związał lub zakuł żebym sie nie zasłaniała :) dlatego pomyślałam o tym kajdankach do łóżka, jako element gry wstępnej, zresztą nie tylko. Myślicie, że to dobra decyzja? Myślę, że pozytywnie by na to zareagował :) Do pierwszego razu jeszcze nie doszło, ale sytucja ogólnie sie poprawiła i zbliżenia zyskały na długości i "jakości".

Usunięty 5938

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5938 » 13 gru 2017, 19:41

lostintranslation, pomysł wydaje mi się ciekawy i niestandardowy . Ja osobiście bym się z takiego gadżetu ( i urozmaicenia gry wstępnej w łóżku ) ucieszył.
Wiesz , mnie i Moją też kręcą takie rzeczy ;)

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 29 gru 2017, 19:40

Od jakiegoś czasu (okolo miesiaca) zauważyłam, że nawilżenie mojej pochwy przy zbliżeniach jest znacznie mniejsze (tak jakby to teraz mi mniej się chcialo uprawiać seks, w przeciwieństwie do mojego faceta). Chcieć ogólnie chce, ale to mniejsze nawilżenie mnie niepokoi. Kiedyś nie mialam z tym problemu. Boje się, że to teraz po mojej stronie bedzie problem z seksem.

Dziewczyny, miewałyście czasem taki problem? Jak sobie z nim radziłyście?

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 30 gru 2017, 18:30

Istnieja lubrykanty.

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 02 sty 2018, 20:31

Pawian pisze:Istnieja lubrykanty.
Tak, wiem ;) Mam zamiar je zastosować jeśli taki stan rzeczy dłużej będzie mieć miejsce. Ogólnie obawiam się, że to mniejsze nawilżenie wynika z tego półtorarocznego braku seksu i życia z niezaspokojonymi potrzebami, że ta przerwa (+rutyna w związku, bo już to 1,5 roku mieszkamy pod jednym dachem) odbiła się na mojej podatności na bodźce seksualne. Czuję, że On musi sie teraz bardziej postarać żeby pobudzić mnie w odpowiednim stopniu niezbędnym do odbycia stosunku... mam nadzieję, że da radę i z mojej strony bedzie tak jak kilka miesięcy temu... to by bylo straszne gdyby teraz po mojej stronie była jakaś przeszkoda uniemożliwiająca seks :(

Ostatnio podczas święta dwie osoby z rodziny pytały mi się kiedy nasze wesele... on z kolei swoim rodzicom na pytanie o nasze plany odpowiedzial, że w przyszlym roku bedziemy planować ślub, co mnie rozzłościło dosyć...

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 10 sty 2018, 21:51

A bedziecie planowac slub?

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 11 sty 2018, 15:57

Pawian pisze:A bedziecie planowac slub?
Pawian, jeśli rozpoczniemy pełne życie seksualne i bedzie ok, to tak. Tylko ze względu na ten seks jeszcze się z tym wstrzymuję.
A nie uważaszasz, że to słabsze nawilżenie wynika z tego co napisalam w poprzednim komentarzu?

Awatar użytkownika
Borcejn
Smyraj suty
Administrator
Posty: 754
Rejestracja: 04 mar 2012, 18:02
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Borcejn » 11 sty 2018, 16:24

Wiecie, że te wszystkie problemy biorą się z tego, że pozapominaliście, że przyjemność z rypaństwa jest nagrodą za prokreację, a nie motywem przewodnim? Jakbym płakał za każdym razem, kiedy kobieta ma sucho i jej się nie chce, to musiałbym w ogóle nie uprawiać seksu. Nie żadne lubrykanty, tylko kajdanki i jazda.
https://hostido.pl/polecam/WWW-COUT-PL

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 12 sty 2018, 1:17

lostintranslation, nie wiem, ale nie sadze by to tak dzialalo. Mam znajoma, ktora moze miec najlepsza gre wstepna, ale caly czas byla i bedzie miec tam sucho, bo taka ma gospodarke. Jezeli ty wczesniej mialas wszystko w normie, ale nagle twoje cialo nie wytwarza plynow, to moze lepiej sie zbadac? To moze byc wszystko i nic. Moja bratowa miala niemozliwy bol w podbrzuszu i dziwne wydzieliny, lazila do lekarza, na usg i inne, okazalo sie ze ma alergie na te konkretne prezerwatywy jakie sobie wtedy kupili.

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 12 sty 2018, 15:37

Pawian pisze:lostintranslation, nie wiem, ale nie sadze by to tak dzialalo. Mam znajoma, ktora moze miec najlepsza gre wstepna, ale caly czas byla i bedzie miec tam sucho, bo taka ma gospodarke. Jezeli ty wczesniej mialas wszystko w normie, ale nagle twoje cialo nie wytwarza plynow, to moze lepiej sie zbadac?
Możesz mieć rację, bo ja w oderwaniu od spraw seksualnych ogólnie zauważyłam, że mam "tam" jakoś bardziej sucho niż kiedyś (swego czasu byłam dość mokra przy jakiś zabawach z partnerem, momentami myślałam czy nie za bardzo, teraz taka zmiana). Czuję tę suchość za sprawą pojawiającego sie niekiedy lekkiego pieczenia.
-- pt 12 sty, 2018 16:40 --
Borcejn pisze:Wiecie, że te wszystkie problemy biorą się z tego, że pozapominaliście, że przyjemność z rypaństwa jest nagrodą za prokreację, a nie motywem przewodnim?
Borcejn, no nie zgadzam się ;) i nie uważam żeby moje myślenie było przyczyną tych problemów.
Nie uważam seksu głównie jako drogi do przedłużenia gatunku : P wręcz przeciwnie, dlatego tak bardzo zależy mi na tym, abyśmy ten seks uprawiali przed postanowieniem założenia rodziny. Seks wiażę głównie z przyjemnością, umacnianiem więzi w związku, a nie z płodzeniem dzieci ;p nie wyobrażam sobie jak można się kochać w celu prokreacji jednocześnie nie potrafiąc tego robić, na co dzień, tak po prostu ; P Zapytaj sam siebie czy uprawiasz seks tylko gdy zaczynasz myśleć o córce czy synu ; )

Awatar użytkownika
Borcejn
Smyraj suty
Administrator
Posty: 754
Rejestracja: 04 mar 2012, 18:02
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Borcejn » 12 sty 2018, 17:31

lostintranslation pisze: nie wyobrażam sobie jak można się kochać w celu prokreacji jednocześnie nie potrafiąc tego robić, na co dzień, tak po prostu
A to myślisz, że tak łatwo dzieciaka zmajstrować? :swirus: To tylko w tandetnych serialach i w tej propagandzie kondomiarskiej, że raz włożysz i bachor. Nie miej złudzeń.
https://hostido.pl/polecam/WWW-COUT-PL

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 12 sty 2018, 20:17

Borcejn pisze:
lostintranslation pisze: nie wyobrażam sobie jak można się kochać w celu prokreacji jednocześnie nie potrafiąc tego robić, na co dzień, tak po prostu
A to myślisz, że tak łatwo dzieciaka zmajstrować? :swirus: To tylko w tandetnych serialach i w tej propagandzie kondomiarskiej, że raz włożysz i bachor. Nie miej złudzeń.
NIe wiem, niech się wypowiedzą Ci, którzy ten seks uprawiają ; )

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 12 sty 2018, 20:26

Borcejn pisze:A to myślisz, że tak łatwo dzieciaka zmajstrować? To tylko w tandetnych serialach i w tej propagandzie kondomiarskiej, że raz włożysz i bachor. Nie miej złudzeń.
Dwa razy powiedzielismy z mezem, ze robimy dziecko i bum, za pierwszym i drugim razem odrazu sie udalo :rotfl:

Awatar użytkownika
Borcejn
Smyraj suty
Administrator
Posty: 754
Rejestracja: 04 mar 2012, 18:02
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Borcejn » 12 sty 2018, 21:13

Pawian pisze:Dwa razy powiedzielismy z mezem, ze robimy dziecko i bum, za pierwszym i drugim razem odrazu sie udalo :rotfl:
No ale liczenie było chyba? :swirus:
https://hostido.pl/polecam/WWW-COUT-PL

Awatar użytkownika
Pawian
Marzyciel
Posty: 3706
Rejestracja: 08 sty 2013, 19:23
Płeć: Kobieta

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Pawian » 12 sty 2018, 23:01

Borcejn, jakie liczenie? Czy, czte i ry?

Awatar użytkownika
Borcejn
Smyraj suty
Administrator
Posty: 754
Rejestracja: 04 mar 2012, 18:02
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Borcejn » 12 sty 2018, 23:06

Dobra, może faktycznie nie zagłębiajmy się w te anegdotyczne dowody. :swirus:
https://hostido.pl/polecam/WWW-COUT-PL

Usunięty 5545

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 5545 » 18 sty 2018, 19:13

Widzę po sobie, że moje pożadanie do Niego w stosunku do tego jakie było w chwili wprowadzki (półtora roku temu) widocznie zmalalo (czas mieszkania razem z ogólną rutyną + tak dlugi brak seksu zrobil swoje).
W waszych zwiazkach w pewnym momencie też to nastapilo. Pawian, i inne dziewczyny - jak sobie z tym radziłyście? Próbowałyście ze swojej strony coś z tym zrobić czy czekałyśmy na dzialania partnera? Jemu w koncu pojawila sie ochota na seks, to z kolei mi zmniejszylo sie libido. Boję się, że z tego powodu kolejny rok beda trwały próby podjęcia współżycia.

Usunięty 6699

Re: Udany związek ale bez seksu...

Post autor: Usunięty 6699 » 18 sty 2018, 19:27

lostintranslation, To zbyt poważny temat abyś na forum uzyskała na to odpowiedź. Musicie wybrać się do seksuologa, ot co. Z tego co piszesz problemy trwają od dłuższego czasu więc do boju.. Może po prostu nie pociągasz swojego partnera. Nie myślałaś o tym?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości