Strona 2 z 2

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: pn 26 cze, 2017 21:36
autor: Melancthe
hmm bardzo ciekawe pytanie, nad ktorym wypada sie glebiej zastanowic, gdyz w zaleznosci od kraju epoka ktora mnie najbardziej interesuje moze sie zmienic. Mowiac ogolnie najbardziej fascynuje mnie neolit i epoka brazu. Z czasow bardziej 'nowozytnych' prawdopodobnie pozytywizm w literaturze.

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: sob 15 lip, 2017 19:55
autor: rytygier
Zdecydowanie romantyzm ew. neoromantyzm. Sam jestem osobą egzaltowaną , przekonaną o misyjnym charakterze sztuki. W romantyzmie pociąga mnie również patos, irracjonalizm i wybujały indywidualizm a także zwrócenie się w kierunku duchowej strony działalności człowieka.

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: pn 13 lis, 2017 16:01
autor: Majin
Wiktoriański Londyn to zdecydowanie moja ulubiona epoka. Ciemne uliczki, karoce wszędzie - nutka niebezpieczeństwa ale i coś bardzo pociągającego... w tym i pociągi, bo przecież kolej była bardzo istotna w tamtych czasach.

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: wt 28 lis, 2017 17:38
autor: Kerosine
Chyba starożytność. Na dobrą sprawę odnosząca się do każdego regionu geograficznego, ale szczególnie Mezopotamii. Nie wiem do końca czemu właśnie ta epoka wydaje się najbardziej do mnie przemawiać, jednak za każdym razem na dźwięk/widok słowa "starożytność" w mojej głowie pojawia się obraz bardzo ciepłych i suchych krain przesyconych niezwykłym, na wpół realnym klimatem - tworzonym m. in. przez tajemnicze, monumentalne budowle z rozpalonego słońcem kamienia - i właśnie to nadrzędne skojarzenie zdaje się rzutować na całe moje postrzeganie tych tak dawno minionych czasów [najwidoczniej jako osobę, której przypisany jest żywioł ognia instynktownie ciągnie mnie do wszystkiego co ciepłe, może też reinkarnacja jednak istnieje? pewnie po prostu również eskapizm i pragnienie ucieczki jak najdalej wstecz z obecnej rzeczywistości w ten cokolwiek wybujały sposób dają o sobie znać]. Poza tym im dalej w przeszłość, tym więcej zagadek jej dotyczących i coraz mniej pewnej wiedzy, lubię ten jeden z najbardziej zbliżających się miejscami do fantastyki okresów w dziejach.

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: ndz 07 sty, 2018 16:59
autor: Dafne
Ciężko mi sobie wyobrazić taką epokę, w której mogłabym żyć i byłoby to dla mnie wygodnie. Bez komputera czy smartfona? I bez centrów handlowych? To nie byłoby to samo życie.

Kocham współczesność, sądzę, że ma wiele do zaoferowania. Gdy ktoś mówi, że żyjemy w epoce obrazków, gdzie zdjęcia wypierają słowa, to się dziwię, że widzi w tym problem. Jeszcze do niedawna korzystałam ze Snapchata, błyskawicznej formy komunikacji. Bardzo mi to odpowiadało.

Kiedyś sądziłam, że mogłabym żyć w czasach, gdzie wystarczyło położyć się na hamaku i wszystko za nas robił jakiś zatrudniony murzyn. A pani tylko leżała i pachniała. W takim miejscu i czasie siebie widziałam. Teraz zdecydowanie sięgam wyżej i mam większe ambicje. Stawiam jednak na współczesność, bo oferuje najwięcej. Dlatego tak nie lubiłam nigdy historii - dostrzegałam po prostu świat idealny w tym, co teraz.

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: ndz 07 sty, 2018 18:32
autor: zoner
Po pierwszej wojnie światowej,ludzie chcieli już tylko spokoju i nastał czas pokoju już "na zawsze" :niepewny: czyli 20 lecie międzywojenne - to moja ulubiona.

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: ndz 07 sty, 2018 19:49
autor: Dafne
zoner, i nie dręczyłby Cię niepokój w tej epoce? Bo chyba ludzie musieli czuć, że "coś" w trawie piszczy zanim się II wojna światowa rozpoczęła?

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: ndz 07 sty, 2018 20:01
autor: zoner
Dafne,może dręczyłby przed '39 a wcześniej bym był w błogiej niewiedzy.Wszystkie epoki są podobne.Teraz też nie wiem co ci "mądrzy" rządzący wymyślą-może napadną na Rosję? :)

Re: Ulubiona epoka?

PostZamieszczono: ndz 07 sty, 2018 20:34
autor: aspołeczne.kurczę
Dafne pisze: Teraz zdecydowanie sięgam wyżej i mam większe ambicje. Stawiam jednak na współczesność, bo oferuje najwięcej. Dlatego tak nie lubiłam nigdy historii - dostrzegałam po prostu świat idealny w tym, co teraz.


A ja mam obawy, że współczesność w niektórych aspektach oferuje za dużo, przez co rozleniwiony człowiek daje z siebie mało. W dobie smartfonów, fesjbuków kondycja duchowo-intelektualna ludzi podupada.

Kiedyś człowiek miał głowę, język i mapę i potrafił się odnaleźć w obcym kraju. Dziś, żeby znaleźć obiekt w zamieszkiwanym przez siebie mieście nie poradzi sobie bez GPS-a w smartfonie. Kiedyś ludzi prowadzili zajmujące rozmowy listowne czy face-to-face (często z rzadka), a dziś odpalają fejsbuka, snapchata czy inne cuda techniki, żeby wysłać " :P :P :P ". Kiedyś człowiek czytał książki i gazety i to budowało jego wiedzę o świecie, dziś człowiek jest analfabetą, którego ogranicza ściana fejsbuka.

Kryzys kondycji człowieka odzwierciedla się również w sztuce, gdzie żeby dotrzeć do czegoś wartościowego, trzeba się przedrzeć przez tony chłamu.