Strona 1 z 1

Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: wt 09 sty, 2018 18:46
autor: aspołeczne.kurczę
Z różnych źródeł dochodzą nas słuchy o nadciągającej "dobrej zmianie" w Kodeksie Pracy:

- zmiana wymiaru urlopu
Tutaj mam sprzeczne informacje (może ktoś jest w stanie zweryfikować?)
a) min. 26 dni dla każdego
b) między 20 a 30 dni zależnie od woli pracodawcy/umów zbiorowych

- urlop na żądanie stanie się bezpłatny

- urlop przysługujący na bieżący rok powinien być w całości wykorzystany w roku bieżącym (wyjątkowe odraczanie urlopu w razie przypadków losowych)

- w trakcie urlopu wypoczynkowego pracownik nie będzie mógł podejmować innej pracy zarobkowej

Co myślicie o tych propozycjach?

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: śr 10 sty, 2018 09:58
autor: Śniący
Tak, tylko to zależy, gdzie się pracuję, w jakich firmach.
To dotyczy jedynie pracy na normalne umowy, bo "śmieciowe umowy", czyli, nieprawdziwe, wcale tego nie muszą gwarantować.

Jeżeli ludzie pracują gdzieś bez umów, "na dziko", to pracownik może wziąć sobie wolne, kiedy chce, bo nie ma umowy z pracodawcą.
Oczywiście, to też zależy od pracy wykonywanej i od woli pracodawcy, ale niektórzy pracodawcy podchodzą obojętnie do pracowników, których zatrudniają bez umów, i nawet jeżeli jakiś pracownik dość często bierze sobie wolne od pracy, to takim pracodawcom już na tym może nie zależeć.

Natomiast, umowa o pracę, to już jest pewne zobowiązanie i każdy pracownik musi się stawiać codziennie w pracy, czy by dostał jakieś zajęcie w pracy, czy nie.

Ja miałem podjąć pracę na umowę ( nawet nie wiem, czy byłaby to normalna umowa? Być może "umowa" nieprawdziwa? ), ale jednak zrezygnowałem, choć trochę tam popracowałem, dorywczo, bo gość, a konkretnie znajomy, kolega trochę się ociąga z wypłacaniem wypłat pracownikom, a poza tym, i tak i nie miałbym u niego czasami pracy, bo to jest taka branża, że ja byłbym tylko "do pomocy" i nie zawsze by ta praca dla mnie była, ale umowa cały czas by obowiązywała.
Dowiedziałem się, o czym wcześniej nie wiedziałem, że ma on opinię nieuczciwego i nie wypłaca, na czas wypłaty pracownikom, nie w terminie, a jeżeli nawet coś wypłaca, to nie wszystkie pieniądze.

Jak u niego trochę pracowałem, to coś mi płacił, ale tylko dlatego, że sam się upominałem o swoją, należną kasę i on, dla "świętego spokoju", wypłacił, ale nie powinno być takiej sytuacji, żeby pracownik, czy pracownicy domagali się własnych pieniędzy.

No ale tak jest u niektórych "prywaciarzy" i na to trzeba uważać.
Dałem sobie spokój z taką praca, bo nie zamierzałem się czuć niezręcznie i po 10 razy się prosić o swoją kasę za pracę, nie lekką.
Bardzo dobrze, że nie zgodziłem się tam na umowę, choć znajomy mi to proponował, ale ja z tego prawie nic bym nie miał, a za zerwanie umowy, grożą kary finansowe i wszędzie tak jest, nie tylko w miejscach pracy.

Zresztą, jest mi winien parę złotych z ostatnich godzin pracy w jego firmie i do tej pory nie dostałem kasy.
Przypominałem już kilka razy, domagałem się i on się nawet nie odzywa. Nie zależy mi na paru złotych, choć dla biednego, to sporo kasy, ale ja już mam dosyć i dałem sobie z tym spokój. Gdyby był w porządku, to sam by do mnie przyjechał i mi zapłacił, ale jakoś nie robi tego.
Nie znałem go wcześniej, bliżej i nie wiedziałem, jaki on jest. Znałem go tylko z widzenia.
Nie wiedziałem wcześniej, że ma negatywną opinię wśród ludzi, którym albo nie wypłaca wszystkich pieniędzy, albo wcale, a ludzie go proszą i się cały czas upominają.
Do takiego pracodawcy, z taką opinią, nikt już nie przyjdzie pracować, a on, jak nie będzie miał ludzi, których potrzebuje w takiej branży, zamknie tą działalność, bo nie poradzi sobie bez ludzi.

Teraz się przekonuję, że to jednak prawda, co ludzie o nim mówią...

Już tam nie jeżdżę, do tej pracy.

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: śr 10 sty, 2018 10:42
autor: 108
aspołeczne.kurczę pisze:a) min. 26 dni dla każdego
b) między 20 a 30 dni zależnie od woli pracodawcy/umów zbiorowych

- http://kadry.infor.pl/wiadomosci/770047 ... -roku.html - zrównanie do 25.

Śniący pisze:To dotyczy jedynie pracy na normalne umowy, bo "śmieciowe umowy", czyli, nieprawdziwe, wcale tego nie muszą gwarantować.
- pomysł jest taki, żeby umowy cywilnoprawne w ogóle zlikwidować i zastąpić je umowami o pracę zerohour. Więcej masz w linku powyżej.

aspołeczne.kurczę pisze:Co myślicie o tych propozycjach?
Ogólnie kierunek zmian jest dobry, ale jak to wyjdzie, to wszystko zależy już od konkretnych zapisów w ustawie.

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: śr 10 sty, 2018 20:13
autor: aspołeczne.kurczę


W źródle, które podajesz, jest napisane 26, a nie 25.

108 pisze:Ogólnie kierunek zmian jest dobry, ale jak to wyjdzie, to wszystko zależy już od konkretnych zapisów w ustawie.


Dlaczego uważasz, że kierunek zmian jest dobry?

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: czw 11 sty, 2018 01:35
autor: 108
aspołeczne.kurczę pisze:W źródle, które podajesz, jest napisane 26, a nie 25.
zrobiłem literówkę.
aspołeczne.kurczę pisze:Dlaczego uważasz, że kierunek zmian jest dobry?


- Obowiązek wykorzystania urlopu do końca roku - Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, zwłaszcza z punktu widzenia rzetelnych przedsiębiorców, bo ułatwia im planowanie działań bez groźby, że ktoś weźmie na przykład trzy miesiące urlopu, bo sobie uskładał przez trzy lata ponad 60 wolnych dni (+ dodatkowe dni urlopowe np. ze względu na inwalidztwo). W wielu firmach, zwłaszcza tych mniejszych i tak trzeba było te urlopy wykorzystać przed końcem roku, więc nie zajdzie tam żadna zmiana.
Poza tym po to zagwarantowano pracownikom prawo do urlopu, żeby z niego korzystali i wypoczywali na bieżąco, a nie chodzili przemęczeni do pracy bez przerwy.

- Wyrównanie ilości dni urlopu dla wszystkich niezależnie od stażu pracy - Mnie to co prawda już nie dotyczy, ale ludzie wchodzący na rynek pracy się ucieszą. Ucieszą się też ludzie, którzy ostatnie 10 lat wykonywali "zlecenie" albo "dzieło" i nie mięli umów o pracę mimo, że de facto cały czas pracowali, a w przypadku podjęcia nowej pracy na umowę o pracę nie przysługiwałby im 26-dniowy urlop (bo de iure nie mają dziesięcioletniego stażu).

- Wprowadzenie kontraktów zero hour - Na dłuższą metę pewnie to niczego nie rozwiąże, ale to jest jakiś krok w stronę objęcia wszystkich ludzi rzeczywiście pracujących takimi samymi prawami, jakimi dysponują teraz wyłącznie osoby pracujące na umowę o pracę.

- Obwarowania związane z działalnością gospodarczą - Albo ktoś jest pracownikiem albo przedsiębiorcą. Każda z tych ról niesie ze sobą pewne prawa i obowiązki. "I to jest zasadniczo słuszna koncepcja". Przerzucanie kosztów zatrudnienia i obowiązków związanych z prowadzeniem firmy na swoich pracowników jest po prostu nieuczciwe i należy to zwalczać.

Trzeba jednak pamiętać, że jakiekolwiek zmiany w prawie nie mają żadnego sensu, jeżeli państwo nie ma możliwości efektywnego egzekwowania tegoż prawa. PIP jest instytucją praktycznie bezsilną, a prosta sprawa w sądzie pracy potrafi trwać nawet ze 4 lata.

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: czw 11 sty, 2018 13:08
autor: aspołeczne.kurczę
108 pisze:- Obowiązek wykorzystania urlopu do końca roku - Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, zwłaszcza z punktu widzenia rzetelnych przedsiębiorców, bo ułatwia im planowanie działań bez groźby, że ktoś weźmie na przykład trzy miesiące urlopu, bo sobie uskładał przez trzy lata ponad 60 wolnych dni (+ dodatkowe dni urlopowe np. ze względu na inwalidztwo). W wielu firmach, zwłaszcza tych mniejszych i tak trzeba było te urlopy wykorzystać przed końcem roku, więc nie zajdzie tam żadna zmiana.
Poza tym po to zagwarantowano pracownikom prawo do urlopu, żeby z niego korzystali i wypoczywali na bieżąco, a nie chodzili przemęczeni do pracy bez przerwy.


1) Ogólnie Twoje argumenty do mnie przemawiają, mam tylko jedno ale. Jeżeli jakiejś firmie zależy na tym, żeby pracownik nie odwlekał tego urlopu w nieskończoność, to może wprowadzić jakieś wewnętrzne regulacje, że trzeba urlop w określonym wymiarze wykorzystać do końca roku. Ja np. u moich dotychczasowych pracodawców miałam nakaz wybrania całego urlopu w roku bieżącym z wyjątkiem 4 dni (na żądanie). Te 4 dni mogły przejść na kolejny rok. Uważam, że taki kompromis jest lepszy niż narzucanie wybrania absolutnie wszystkich dni w roku bieżącym. Większość osób ten urlop na żądanie trzyma do samego końca, na czarną godzinę, więc rozwiązanie proponowane przez rządzących spowoduje, że bardzo duża grupa pracowników będzie urlopować w tym samym czasie (okres bożonarodzeniowy), a niestety nie we wszystkich branżach jest to do zaakceptowania.

2) Urlop na żądanie ma być bezpłatny, więc jeśli mieści się on już w tym wymiarze 26 dni, to pracownik na tym traci, bo jeśli rzeczywiście skorzysta z urlopu na żądanie, to zarobi mniej pieniędzy. Natomiast jeżeli rząd chce dodatkowo podarować pracownikowi 4 dowolne bezpłatne dni urlopu, no to ma moje pełne poparcie.

108 pisze:- Wprowadzenie kontraktów zero hour - Na dłuższą metę pewnie to niczego nie rozwiąże, ale to jest jakiś krok w stronę objęcia wszystkich ludzi rzeczywiście pracujących takimi samymi prawami, jakimi dysponują teraz wyłącznie osoby pracujące na umowę o pracę.


A czy w tych kontraktach zero hour jest jakieś ograniczenie co do godzin, jakie maks. może przepracować zatrudniony w ciągu tyg? I co zrobić z branżami, które bazują na dostarczaniu przez zleceniobiorcę określonego dzieła, rozliczanych za efekt a nie przepracowane godziny? Czy taki kontrakt mógłby być zmodyfikowany, np. zastępując godziny wykonaniem określonego zadania/liczbą znaków tłumaczenia itd.?

Mnie szczególnie nie podoba się punkt:
w trakcie urlopu wypoczynkowego pracownik nie będzie mógł podejmować innej pracy zarobkowej
Uważam, że to jest nadmierna ingerencja w wolność pracownika. Co komu do tego, jak pracownik spędza urlop wypoczynkowy? Co, jeśli pracownik lubi aktywnie wypoczywać i wykonywanie pracy zarobkowej w czasie urlopu nie sprawi, że wróci zmęczony do swojego etatowego pracodawcy, lecz wręcz przeciwnie, pozwoli pracownikowi naładować akumulatory?

Już wystarczy, że Kodek Pracy zmusza pracowników do dwutygodniowego urlopu w myśl uszczęśliwiania na siłę, bo przecież każdy jeden człowiek w dokładnie ten sam sposób regeneruje siły... A tu jeszcze taki potworek się szykuje :mur:

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: czw 11 sty, 2018 19:50
autor: 108
aspołeczne.kurczę pisze:A tu jeszcze taki potworek się szykuje
z oceną czy będzie to potworek zaczekałbym chociaż na opublikowanie projektu.

aspołeczne.kurczę pisze:Już wystarczy, że Kodek Pracy zmusza pracowników do dwutygodniowego urlopu w myśl uszczęśliwiania na siłę, bo przecież każdy jeden człowiek w dokładnie ten sam sposób regeneruje siły...
Tego typu przepisy wynikają m.in. z prawa unijnego. Interpretacje tego przepisu też są różne. Z dwojga złego też lepiej żeby pracodawca "zmusił" Cię do zaplanowania sobie dwutygodniowego urlopu, niż żeby zmuszał Cię do zrezygnowania z niego, gdy go potrzebujesz.

aspołeczne.kurczę pisze:w trakcie urlopu wypoczynkowego pracownik nie będzie mógł podejmować innej pracy zarobkowej Uważam, że to jest nadmierna ingerencja w wolność pracownika. Co komu do tego, jak pracownik spędza urlop wypoczynkowy? Co, jeśli pracownik lubi aktywnie wypoczywać i wykonywanie pracy zarobkowej w czasie urlopu nie sprawi, że wróci zmęczony do swojego etatowego pracodawcy, lecz wręcz przeciwnie, pozwoli pracownikowi naładować akumulatory?
U mnie prywatnie ten pomysł trochę namiesza, bo oprócz etatowej pracy wykonuję jeszcze zlecenia. Ale rozumiem jaka filozofia przyświeca temu temu przepisowi.
Weźmy sobie przykład strażaków. Skoro przewiduje się dodatkowy urlop np. za pracę w trudnych warunkach, to głupotą byłoby pozwalać w tym samym czasie pracować tej osobie na budowie. Ja jednak lepiej będę się czuł wiedząc, że strażacy, którzy w razie czego będą mnie ratować z płonącego budynku będą wypoczęci, a nie po szychcie przy rozładowywaniu węgla.
Coś mi się wydaje, że ludzie biorący dodatkowe "fuchy" w czasie urlopu nie robią tego bo się szybko regenerują, tylko dlatego bo "piniondz nie śmierdzi", a w niektórych przypadkach może to mieć opłakane skutki. Powyżej pisałem o wyjątkowym przypadku strażaków, ale to samo tyczy się np. dosyć powszechnego zawodu kierowcy.
Są też przypadki wymijania prawa do urlopu. Np. jedna osoba pracująca w firmie A jako stróż "wykorzystuje urlop" w tej firmie, jednocześnie zawiera umowę-zlecenie z firmą B, która jest defacto krzakiem firmy A. I mimo zagwarantowania mu prawa do urlopu i tak robi to samo, co robił.

aspołeczne.kurczę pisze:A czy w tych kontraktach zero hour jest jakieś ograniczenie co do godzin, jakie maks. może przepracować zatrudniony w ciągu tyg? I co zrobić z branżami, które bazują na dostarczaniu przez zleceniobiorcę określonego dzieła, rozliczanych za efekt a nie przepracowane godziny? Czy taki kontrakt mógłby być zmodyfikowany, np. zastępując godziny wykonaniem określonego zadania/liczbą znaków tłumaczenia itd.?
Tak jak pisałem wyżej, trudno powiedzieć "co prawodawca ma na myśli". Trudno rozmawiać o konkretnych zapisach dopóki się nie pojawią. Moim zdaniem jeżeli będzie to po prostu kopia rozwiązań brytyjskich to nie jest rozwiązanie problemu. Zamiast problemu z "umowami śmieciowymi o dzieło" będzie problem z "umowami śmieciowymi zero hour". Liczę jednak, że przynajmniej część ludzi dzięki temu będzie objęta jakimś tam ubezpieczeniem zdrowotnym, odłoży trochę na emeryturę i dostanie parę dni płatnego urlopu. A przynajmniej będzie mieć podstawę do tego, aby się tych rzeczy domagać.

Jakie branże masz na myśli?

Co do limitu - w Wlk. Brytanii nie ma górnego limitu, chociaż w momencie, kiedy pracujesz ok. 40h powinnaś dostać normalny kontrakt (oczywiście w teorii, w praktyce nie). Problemem jest raczej to, że pracodawcy oferują zbyt mało godzin. Tam to wygląda tak, że w kontrakcie określasz jakieś tam godziny dyżurowania i jak pracodawca ma dla Ciebie robotę to dzwoni.


aspołeczne.kurczę pisze:2) Urlop na żądanie ma być bezpłatny, więc jeśli mieści się on już w tym wymiarze 26 dni, to pracownik na tym traci, bo jeśli rzeczywiście skorzysta z urlopu na żądanie, to zarobi mniej pieniędzy. Natomiast jeżeli rząd chce dodatkowo podarować pracownikowi 4 dowolne bezpłatne dni urlopu, no to ma moje pełne poparcie.
Ok.

aspołeczne.kurczę pisze:Większość osób ten urlop na żądanie trzyma do samego końca, na czarną godzinę, więc rozwiązanie proponowane przez rządzących spowoduje, że bardzo duża grupa pracowników będzie urlopować w tym samym czasie (okres bożonarodzeniowy), a niestety nie we wszystkich branżach jest to do zaakceptowania.
Słuszna uwaga.

Pewnie nowe regulacje nie będą doskonałe, ale jakiejś grupie ludzi uda się uzyskać dzięki temu trochę dodatkowych praw.

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: czw 11 sty, 2018 22:54
autor: aspołeczne.kurczę
108 pisze:Z dwojga złego też lepiej żeby pracodawca "zmusił" Cię do zaplanowania sobie dwutygodniowego urlopu, niż żeby zmuszał Cię do zrezygnowania z niego, gdy go potrzebujesz.


Tylko po co wybierać między 2 złami tam, gdzie aż się prosi oczywiste dobro jakim jest prawo dla każdego pracownika do tego 2 tyg. urlopu w miejsce nakazu.

108 pisze:Weźmy sobie przykład strażaków. Skoro przewiduje się dodatkowy urlop np. za pracę w trudnych warunkach, to głupotą byłoby pozwalać w tym samym czasie pracować tej osobie na budowie. Ja jednak lepiej będę się czuł wiedząc, że strażacy, którzy w razie czego będą mnie ratować z płonącego budynku będą wypoczęci, a nie po szychcie przy rozładowywaniu węgla.
Coś mi się wydaje, że ludzie biorący dodatkowe "fuchy" w czasie urlopu nie robią tego bo się szybko regenerują, tylko dlatego bo "piniondz nie śmierdzi", a w niektórych przypadkach może to mieć opłakane skutki. Powyżej pisałem o wyjątkowym przypadku strażaków, ale to samo tyczy się np. dosyć powszechnego zawodu kierowcy.


I tutaj wystarczyłoby ograniczyć ten zakaz pracy podczas urlopu jedynie do wybranych zawodów. Poza tym widzę pewną sprzeczność w filozofii, która stoi za tym pomysłem. Zakaz ten dotyczyłby bowiem tylko pracy zarobkowej, a więc pomoc wujkowi przy remoncie albo na wsi w polu to już nie jest praca zarobkowa, a może wycieńczyć pracownika.

108 pisze:Jakie branże masz na myśli?


Np. tłumaczenie. Tłumaczom płaci się za znaki. Nie wyobrażam sobie, jak to przełożyć na godziny przy pracy zdalnej. Jak zleceniodawca zweryfikuje czas spędzony na tłumaczeniu dokumentu?

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: czw 11 sty, 2018 23:19
autor: 108
aspołeczne.kurczę pisze:Np. tłumaczenie. Tłumaczom płaci się za znaki. Nie wyobrażam sobie, jak to przełożyć na godziny przy pracy zdalnej. Jak zleceniodawca zweryfikuje czas spędzony na tłumaczeniu dokumentu?

Kiedyś było tak, że korektorzy i tłumacze byli po prostu zatrudniani na etacie w wydawnictwie.
Natomiast jeżeli jeden tłumacz świadczy usługi dla wielu wydawnictw to należy pomyśleć o założeniu działalności gospodarczej.

aspołeczne.kurczę pisze:Tylko po co wybierać między 2 złami tam, gdzie aż się prosi oczywiste dobro jakim jest prawo dla każdego pracownika do tego 2 tyg. urlopu w miejsce nakazu.
Bo żyjemy w świecie rzeczywistym, a nie w świecie wyobrażeń o tym jak powinno być. Poza tym to jest rozmowa bez sensu, bo jak pisałem powyżej, że ten przepis wynika z regulacji na poziomie międzynarodowym.

a.k. pisze:I tutaj wystarczyłoby ograniczyć ten zakaz pracy podczas urlopu jedynie do wybranych zawodów.
Prawo niestety nie działa tak, że da się wszystko skutecznie wyliczyć i wypunktować. Właściwie każde stanowisko niesie ze sobą jakąś odpowiedzialność w mniejszym lub większym stopniu.

Jasne, że można spędzać urlop w przeróżny sposób, ale w naszą sferę prywatną państwo (na szczęście) nie ma aż tak dużego wpływu.
Natomiast praca zarobkowa to już nie jest strefa życia prywatnego i podlega regulacjom. I tutaj ministerstwo słusznie chce się zabezpieczyć. Bo wiesz jak to działa w praktyce. Na co dzień narzekamy, że państwo się wtrąca, a jak dojdzie do tragedii, to winne jest państwo, bo nieregulowało, nie egzekwowało i w ogóle tylko siedzą te urzędasy i biero piniondze za nic.
Przy czym ja podkreślam, że to jest moja interpretacja. Nie wiem jaki faktycznie zamysł przyświeca ministerstwu.

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: pt 12 sty, 2018 18:05
autor: aspołeczne.kurczę
108 pisze:Kiedyś było tak, że korektorzy i tłumacze byli po prostu zatrudniani na etacie w wydawnictwie.
Natomiast jeżeli jeden tłumacz świadczy usługi dla wielu wydawnictw to należy pomyśleć o założeniu działalności gospodarczej.


Etat w branży tłumaczeniowej to rzadkość, a w przyp. mało popularnych języków to niemożliwość. Wszystko przez nieregularne, trudne do przewidzenia zapotrzebowanie. Taki tłumacz może dostać jednego miesiąca 3 strony do przetłumaczenia, a innego 200 czy 300.
A działalność gospodarcza jest dobra dla osób, które żyją tylko z tłumaczenia. Ja np. sobie tylko dorabiam w kilku biurach jako tłumacz i gdybym miała zakładać działalność, użerać się z papierologią, urzędami itd., tobym sobie pewnie odpuściła. A szkoda, bo to fajna możliwość dorobku na elastycznych zasadach.

Re: Zmiany w Kodeksie Pracy

PostZamieszczono: pn 15 sty, 2018 20:12
autor: Leah P
Pracowalam dlugo na zero hours contract i z jednej strony bylo spoko na poczatek, bo jednak obejmowala mnie opieka NHS i w ogole wszystko jawnie, podateczki odprowadzone, ALE ma to sporo minusow. Nie wiem, jaka bedzie to roznica pomiedzy tym, co oferuja teraz w Polsce, bo nie pracowalam w Polsce na zaden kontrakt. Ale z mojego punktu widzenia:

1) zdarzaly sie sytuacje, kiedy np. przez tydzien jedyna praca dla mnie to byl jeden dzien w tygodniu, zaraz po tym, jak robilam 60h tydzien wczesniej i siedzialam w domu. A potem przyszla zima, kiedy dla kelnerek nie ma tak duzo roboty i dzialo sie to prawie notorycznie.
2) gorna granica godzin jest, ale zazwyczaj w kontrakcie pracodawca wciska warunek 'opt out of 48hours working week', czyli podpisujesz dokument, ktory stwierdza, ze zgadzasz sie na robienie ponad 48 godzin tygodniowo
3) zero hours jest dawany niekoniecznie takim pracownikom jak mowicie, czyli tym, ktorzy pracuja w okreslone dni itp. zazwyczaj wciska sie ten kontrakt komu sie da, a sprytniejsze firmy nazywaja to 'fully-flex contract' zamiast zero hours, bo nie kojarzy sie to jeszcze ludziom tak zle, jak zero hours, a nadal firma nie ma zbyt wielu zobowiazan wobec takiej osoby.
4) ALE porownujac z normalnym kontraktem - nie ma wlasciwie wiekszej roznicy w codziennym funkcjonowaniu. Bo majac 35h contract i tak mozesz robic 0 godzin, a i rownie dobrze 60, jesli podpisales ten opt out dokument, bo liczy sie srednia godzin na chyba pol roku. Fully-flex/zero hours tez daje platny urlop, ktory jest liczony na podstawie wypracowanych godzin. Na przyklad za 40h przepracowane masz 1,75dnia urolopu (randomowa liczba teraz).