Witamy na Forum Wielotematycznym, Marzycielskim

Witamy na Forum Wielotematycznym, Forum Marzycielskim, z nami nie będziesz się nudził.
Załóż konto już dziś a na pewno nie pożałujesz!
Śledź forum na bieżąco!

Odmienność kulturowa

Intryguje Cię kwestia relacji między ludźmi? Zależności i stereotypów?

Re: Odmienność kulturowa

Postautor: Leah P » ndz 12 mar, 2017 21:30

A może niektórzy z nich po prostu czują się samotni i szukają wokół siebie rodaka?

Moze zabrzmie glupio i egoistycznie, ale czemu na mnie akurat tacy trafiaja? Nie jestem w stanie zrozumiec tych ludzi, ktorzy wyjezdzaja z Polski (bo z ludzi, ktorych znam, glownie Polacy przedstawiaja taki sposob myslenia), a potem siedza na emigracji jawnie nieszczesliwi, wylewaja pomyje w internecie na temat tego, jacy anglicy sa okropni, na grupach dotyczacych wymiany dobr i podobnych. Nie jestem w stanie zrozumiec, jak mozna twierdzic, ze nie nawidzi sie jakiegos kraju, ze nie jest sie w stanie tam zyc, ale jednak siedziec i nic z tym nie zrobic. To jakby sie samemu torturowac, jakis okropny masochizm, przy czym obrywa sie tez ludziom, ktorych w ogole to nie interesuje. I nie wiem, czy ja mialam takie nieszczescie, ale duzo bardziej niz odmiennosc kulturowa, irytuje mnie moja przynaleznosc do jakiejs grupy kulturowej, kiedy 8/10 osob, ktore poznaje, w taki sposob funkcjonuje i wprowadza mnie w stan myslenia, ze
a) cos jest ze mna nie tak, bo tez pochodze z Polski, a jakos nie przeszkadza mi zycie za granica i funkcjonowanie w towarzystwie obcokrajowcow w stopniu 'omujbosze tragedia zyciowa'
b) cos jest ze mna nie tak, bo nie staram sie lgnac do innych Polakow jak cma do zarowki i nie szukam przyjaciol na podstawie ich pochodzenia (bo ile razy od znajomych Polakow po mojej uwadze co do nieodpowiedniego zachowania kogos slysze 'no, w Polsce to nikt by tak nie zrobil, wiadomo ANGOLE')
Wszystko to jest do zniesienia w skali raz na tydzien, raz na miesiac. Ale jesli latami to wszystko sie namnaza, te wszystkie reakcje osobnych ludzi zlewaja sie w jeden obrzydliwy obraz rodakow, ktorym wiecznie cos nie pasuje i z ktorymi nie chce sie zadawac.

Zawsze wydawalo mi sie, ze jestem tolerancyjna wobec innych kultur, ale jest taka jest kultura Polaka na imigracji, to jest mi po prostu ciezko to zaakceptowac, nie umiem na to spojrzec inaczej niz z irytacja.
Awatar użytkownika
Leah P
Marzyciel
 
Rejestracja: śr 02 gru, 2015 19:46
Has thanked: 31 times
Have thanks: 36 times
Imię: Leah
Płeć: Kobieta
Medals: 1
Posty: 1005

Re: Odmienność kulturowa

Postautor: Jaśmin » pn 13 mar, 2017 03:12

_Magnolia_ pisze:Dla mnie dotkliwą sprawą jest, że ludzie, nie ważne czy Polak czy Włoch, że mają wbite do głowy kogo traktować jako "naszego", a kogo "obcego", taka konieczność dzielenia, jak tu przecież może być ktoś kto czuje się częścią obu. Osobiście unikam jak ognia rozmów na temat skąd jestem i takie inne, bo mam tego cyrku po prostu dość, ale od jakiegoś czasu zauważam, że to jest nieuniknione, a takie unikanie rozmowy tego rodzaju nic innego nie robi oprócz tworzenia wokół siebie muru, bo ktoś myśli, że nie chcę w ogóle z tym człowiekiem rozmawiać, podczas gdy akurat na ten temat ja nie chcę, ale rozmawiać na inne jestem chętna.

Co o tym myślicie? Bo już nie wiem co z tym zrobić, a coraz bardziej ta sytuacja mnie wkurza (delikatnie rzecz ujmując).


Niestety.
Na ten temat mogłabym napisać książkę :ciacho: Szczególnie jeśli chodzi o Katalonię...

Kiedyś mi to bardzo przeszkadzało, teraz już olałam. Też na ile mogę to nie poruszam tematu, a jeśli ktoś zapyta to mówię wprost, że jestem z Polski, i jeśli dla kogoś to jest powód by mnie odrzucić to niewielka strata z mojej strony ;)

Zazwyczaj ludzi intryguje mój wygląd, bo na Andaluzyjkę nie wyglądam nawet z daleka. W sumie to nawet dość zabawne są reakcje ludzi na moją osobę. Na przykład tzw. public relations, którzy mają w oczach rentgen obcokrajowców i po rysach twarzy już wiedzą do kogo mówić w jakim języku. Do mnie mówią oczywiście po angielsku, a ja wtedy odpowiadam po hiszpańsku i w tym momencie na twarzy danej osoby maluje się wielkie zdziwienie, ponieważ po wyglądzie nie jestem Hiszpanką a po akcencie jestem Hiszpanką... Zazwyczaj pytają mnie o co chodzi, a ja muszę opowiadać całą moją życiową historię... Jest to w pewnym sensie męczące ale to ciekawość nie poparta żadną złą wolą, więc staram się być cierpliwa.

W Andaluzji, gdzie akcent jest zupełnie inny niż w Katalonii (a ja mówię właśnie z akcentem z północy) też często dialog z przypadkowymi osobami wygląda tak.
Ktoś: Cześć, cośtam, cośtam...
Ja: No cześć.... cośtam, cośtam...
Ktoś: Aaaa, jesteś z Katalonii/Madrytu?
Ja: :oczami: :oczami: :oczami:

Dodając do tego jeszcze fakt, że mam katalońskie nazwisko to już w ogóle. Jestem dziwnym stworem dla ludzi tutaj.

Często czuję się, że nie jestem "SWOJA". Ale z drugiej strony może po prostu to siedzi w mojej głowie w jakimś sensie, i jeśli sama nie czuję, że jestem STĄD to i inni mnie odbierają jako obcą.
Każdy kij ma dwa końce, Magnolia.

Leah P pisze:Tez kiedys o tym pisalam i o tym, jak bardzo nie lubie, gdy klienci mowia do mnie po Polsku, a spytalas wtedy, dlaczego tak bardzo to przezywam. Wlasnie dlatego - bo chcialabym, by nikt nie pytal mnie skad jestem, z jakiego miasta, opowiadal mi o tym, ze byl raz w Krakowie (serio, slysze to przynajmniej raz dziennie, STARCZY), mam po prostu dosc. I mam dosc Polakow, ktorzy oczekuja, ze bede ich traktowala inaczej, bo pochodzimy z tego samego kraju. Czlowieku, nie znam cie, czemu mialabym cie traktowac ulgowo, bo urodzilam sie w tym miejscu a nie innym? Irytuje mnie, ze ludzi nadal interesuje tak bardzo skad pochodza inni, ktorych w ogole nie znaja. Rozumiem po jakims czasie znajomosci, ze ludzie o to pytaja, by umiescic kogos w swojej przestrzeni swiata. Ale czemu mialoby to ich obchodzic na samym poczatku?


+1.
W turystyce tak to niestety (albo stety) wygląda :D
Opowiadanie każdemu obcemu pierdyliard razy na n pytań o Twoim pochodzeniu i wysłuchiwanie jak to oni kochają Kraków, Chopina, Kopernika, Jana Pawła II, Lewandowskiego oraz, że potrafią powiedzieć "Dobra dupa", "Śliczna" albo "Pokaż cycki" z obcym akcentem a ciebie to pewnie powinno rozczulać i bawić <facepalm> :rotfl:

aspołeczne.kurczę pisze:A może niektórzy z nich po prostu czują się samotni i szukają wokół siebie rodaka?

Ja, będąc za granicą, też pewnie bym poczuła się lepiej słysząc gdzieś język polski, przynajmniej na początku, zanim bym się zaakomodowała w nowym świecie.

Przypuszczam, że dopiero w takiej sytuacji Polak zaczyna dostrzegać, jak wiele go łączy z innymi Polakami.


Tylko, że też nie możesz wymagać by ten drugi "Polak" też pragnął tak bardzo tej polskości jak i Ty. Różni ludzie mają różny stopień przywiązania kulturowego do tego czy tamtego kraju i nie świadczy o nim paszport czy miejsce urodzenia. Warto mieć to na uwadze.

Leah P pisze:Moze zabrzmie glupio i egoistycznie, ale czemu na mnie akurat tacy trafiaja? Nie jestem w stanie zrozumiec tych ludzi, ktorzy wyjezdzaja z Polski (bo z ludzi, ktorych znam, glownie Polacy przedstawiaja taki sposob myslenia), a potem siedza na emigracji jawnie nieszczesliwi, wylewaja pomyje w internecie na temat tego, jacy anglicy sa okropni, na grupach dotyczacych wymiany dobr i podobnych. Nie jestem w stanie zrozumiec, jak mozna twierdzic, ze nie nawidzi sie jakiegos kraju, ze nie jest sie w stanie tam zyc, ale jednak siedziec i nic z tym nie zrobic. To jakby sie samemu torturowac, jakis okropny masochizm, przy czym obrywa sie tez ludziom, ktorych w ogole to nie interesuje. I nie wiem, czy ja mialam takie nieszczescie, ale duzo bardziej niz odmiennosc kulturowa, irytuje mnie moja przynaleznosc do jakiejs grupy kulturowej,


Raczej nic z Tobą nie jest nie tak.
Również na przykład na grupach facebookowych czytam wpisy ludzi, którzy Hiszpanię równają z ziemią ("bród, smród, ubóstwo, głodowe pensje, Hiszpanie debile, nie da się z nimi dogadać i w ogóle ludzie nie przyjeżdżajcie tutaj do tego syfiastego kraju"...) a jakoś siedzą tutaj lata całe, hmmm...
Na szczęście w życiu realnym chyba nie poznałam kogoś takiego a przynajmniej sobie nie przypominam. Ogólnie to tego typu komentarze staram się ignorować i żyć swoim życiem.
Fai quello che devi comunque sia. Un cuore, una via.
~ Lucrezia Borgia
Awatar użytkownika
Jaśmin
Extra marzyciel
 
Rejestracja: pn 18 kwie, 2016 01:01
Lokalizacja: Granada, ES
Has thanked: 52 times
Have thanks: 27 times
Imię: Cornèlia
Płeć: Kobieta
Posty: 782

Re: Odmienność kulturowa

Postautor: kolo » pt 30 cze, 2017 11:27

piagizela pisze:Hm, Włosi. Włosi uważają, że jak są wakacje, to to nie jest zdrada.


Nie nie wiem. Mam koleżankę Włoszkę, znajomych Włochów i często tam bywam. Żadne z nich by się pod tym nie podpisało. Jak dla mnie to wyssany z palca mit, albo pogląd mniejszości - która zresztą jest i ma takie opinie i w Polsce i w każdym innym miejscy na świecie.
Awatar użytkownika
kolo
 
Rejestracja: pt 30 cze, 2017 10:53
Has thanked: 0 time
Have thanks: 0 time
Imię: Kolo
Płeć: Mężczyzna
Marzenie: spaaać
Posty: 9

Re: Odmienność kulturowa

Postautor: Jaśmin » pt 30 cze, 2017 13:37

Bo Wloszki we Wloszech nie zdradzaja, tylko za granica :D
Fai quello che devi comunque sia. Un cuore, una via.
~ Lucrezia Borgia
Awatar użytkownika
Jaśmin
Extra marzyciel
 
Rejestracja: pn 18 kwie, 2016 01:01
Lokalizacja: Granada, ES
Has thanked: 52 times
Have thanks: 27 times
Imię: Cornèlia
Płeć: Kobieta
Posty: 782

Re: Odmienność kulturowa

Postautor: Melancthe » pn 03 lip, 2017 22:28

Leah P pisze:a) cos jest ze mna nie tak, bo tez pochodze z Polski, a jakos nie przeszkadza mi zycie za granica i funkcjonowanie w towarzystwie obcokrajowcow w stopniu 'omujbosze tragedia zyciowa'


uwierz mi ludzi takich jak ty jest wiecej.

Jak juz mowilam (kilka lat wczesniej gdy ten watek powastal), wymiana doswiadczen, pogladow z moimi znajomymi z roznych krajow wiele mnie nauczyla. Obecnie mieszkam, pracuje i studiuje w Wiedniu. Poza domem mowie glownie po niemiecku, w domu po angielsku (moj maz jest Wegrem i nie mowi po niemiecku), gdy jade w odwiedziny do tesciow kalecze troszke wegierski. Ogolem uwazam, ze majac otwarty umysl i nie afiszujac sie zbytnio 'polskoscia' w najgorszym jej wydaniu (czyt.m.in. pani lekkich obyczajow co drugim slowem), to bez wzgledu na to gdzie jestes bedzie NORMALNIE i ludzie beda cie akceptowac, nawet jesli od czasu do czasu uslyszysz pytanie skad pochodzisz, bo swoim wygladem, zachowaniem, akcentem troszke sie wyrozniasz.

A i tak najzabawniej jest gdy uslyszy sie od rodakow, ze sie na polke nie wyglada :swirus:
The mind is its own place, and in itself can make a heaven of hell, a hell of heaven..'
Awatar użytkownika
Melancthe
Newbie
 
Rejestracja: czw 28 paź, 2010 13:18
Lokalizacja: Wien
Has thanked: 22 times
Have thanks: 7 times
Imię: Wioletta
Płeć: Kobieta
Medals: 1
Posty: 1729

Poprzednia

Wróć do Relacje międzyludzkie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość