Witamy na Forum Wielotematycznym, Marzycielskim

Załóż konto już dziś a na pewno nie pożałujesz!
announces/topic5873.html
Zapraszamy do brania udziału w konkursie z nagrodami rzeczowymi!

Forumowe opowiadanie - Dream City

Masz jakiś pomysł odnośnie ulepszenia forum? Potrzebujesz pomocy technicznej? Chcesz być na bieżąco z różnego rodzaju zmianami zachodzącymi na forum? Zajrzyj. Rozpatrzymy każdą propozycję i postaramy się rozwiązać każdy problem związany z funkcjonowaniem forum.

Postautor: Eranor » pt 10 cze, 2011 23:40

Rajuniu jak się wszyscy czepili tego Oksfordu, do którego nawet czepić się zamiaru nie miałem :P To się robi powoli nawet zabawne :P
Awatar użytkownika
Eranor
Sponsor
 
Rejestracja: sob 14 maja, 2011 00:34
Cash on hand: 0.00

Postautor: V » pt 10 cze, 2011 23:57

Co do Oksfordu - obie wersje są poprawne.

1. Studiuję na uczelni.
2. Studiuję w Wyższej Szkole Garncarstwa i Robótek Ręcznych.
3. Studiuję w Wąchocku.
`Nie czuj się zobowiązana wyrazić zachwyt moją osobą. John zrobił to już na wszelkie możliwe w języku angielskim sposoby.`
Awatar użytkownika
V
Redaktor
 
Rejestracja: ndz 10 kwie, 2011 18:41
Lokalizacja: Kraków k. Gdańska
Cash on hand: 102,943.55
Imię: Eljot
Medals: 3
Zwycięzca Konkursu (1) Rozmarzony (1) User Roku (1)

Postautor: Eranor » sob 11 cze, 2011 00:00

Tym razem znalazłeś? Spoko :> Jak już mówiłem, ja się tego nie czepiałem, odpowiedziałem tylko na pytanie i zrobiła się wielka afera xD
"Idealizmy przestają być piękne, gdy doda się do nich pierwiastek o nazwie rzeczywistość."

Jeśli już czytasz mój post to przynajmniej przeczytaj to, co jest napisane, a nie to, co chcesz zobaczyć...
Awatar użytkownika
Eranor
Sponsor
 
Rejestracja: sob 14 maja, 2011 00:34
Cash on hand: 0.00

Postautor: V » sob 11 cze, 2011 00:07

Eranor pisze:Tym razem znalazłeś?
Nie. Szukałem raz, już mówiłem. Znalazłem wyniki z obiema wersjami. Teraz mówię już stanowczo.
`Nie czuj się zobowiązana wyrazić zachwyt moją osobą. John zrobił to już na wszelkie możliwe w języku angielskim sposoby.`
Awatar użytkownika
V
Redaktor
 
Rejestracja: ndz 10 kwie, 2011 18:41
Lokalizacja: Kraków k. Gdańska
Cash on hand: 102,943.55
Imię: Eljot
Medals: 3
Zwycięzca Konkursu (1) Rozmarzony (1) User Roku (1)

Postautor: Eranor » sob 11 cze, 2011 00:24

Mówiłeś i dodałeś, że nie znalazłeś, that's why.
"Idealizmy przestają być piękne, gdy doda się do nich pierwiastek o nazwie rzeczywistość."

Jeśli już czytasz mój post to przynajmniej przeczytaj to, co jest napisane, a nie to, co chcesz zobaczyć...
Awatar użytkownika
Eranor
Sponsor
 
Rejestracja: sob 14 maja, 2011 00:34
Cash on hand: 0.00

Postautor: Ruta » sob 11 cze, 2011 13:29

Samochód Rusałki podjechał pod ratusz. V już miał wychodzić z samochodu, kiedy jego partnerka złapała go za ramię.
- V, czekaj.
- Hm?
- Podobam Ci się?
V popatrzył na nią z "zonkową" miną.
- Yy…
- Moi dwaj ostatni partnerzy wylecieli po trzech dniach z FBI. Zgadzałam się na kolację, ale nie na obmacywanie. Więc uważaj, czego dotykają Twoje łapy.
- Spokojnie. Nie jesteś w moim typie.
- Cieszę się. Ja pójdę przesłuchać burmistrza, Ty się tu porozglądaj.
- Jak sobie życzysz, skarbie.

Nadrabiam zaległości....
Haha, ubawiło mnie to. ;D
Jej twarz zakrywała chusta, wysokie szpilki, piękna spódniczka.

Ma strasznie długa twarz. :rotfl:
Nie przeszkadza mi Wasza opinia, ale troszkę mnie śmieszą szczegóły.

Mnie błędy w opowiadaniu nie śmieszą, bo chyba nie traktujecie swojej roboty tak na "odczep się"? Jeśli tak, to spoko, błędy niech będą, ale jest Was tam trochę, więc naprawdę możecie to ogarnąć, nie jest to jakiś wyczyn.
W takim razie mi przykro, ale nie będę się spinała bo ktoś się zniechęca. Nie mam na to ochoty i humoru.

Wybacz Trisz, ale strasznie mnie zraziło to co napisałaś. Coś w stylu "masz to co masz, a jak nie to się wal, ja napisałam jak mi się podoba, i nic ci do tego".


Całość mi się podoba. Pomijając oczywiste błędy językowe i rzeczowe, które widać. Swoją drogą nie rozumiem tego braku jakiejś pokory, czy czegoś w tym stylu. Czytając ten temat (razem z wymianą zdań co do błędów) odniosłam wrażenie, że część ma nas w du***. Przepraszam za wyrażenie, ale takie wrażenie odniosłam. Może i jest to (ma być?) lekkie opowiadanie, ale jak już coś się robi - to się robi dobrze, a nie byle jak.
Obrazek
Awatar użytkownika
Ruta
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: ndz 13 mar, 2011 18:57
Cash on hand: 752,915.65
Bank: 0.00
Medals: 4
Zwycięzca Konkursu (3) User Roku (1)

Postautor: TrisHka » sob 11 cze, 2011 13:50

uhm.. ostatni raz tu napiszę..
Rusałka pisze:Mnie błędy w opowiadaniu nie śmieszą, bo chyba nie traktujecie swojej roboty tak na "odczep się"? Jeśli tak, to spoko, błędy niech będą, ale jest Was tam trochę, więc naprawdę możecie to ogarnąć, nie jest to jakiś wyczyn.

Właśnie, że tak podchodzimy. Nie mamy podejścia 'ma być idealnie, aby się do niczego nie przyczepili', bo po co? I nie chodzi tu o to, że specjalnie robimy tak jak widać, bo mamy gdzieś to czy Wam się to spodoba czy też nie.
Jest Nas tam trochę, ale pisałam wyżej, że wałkując jedno i to samo w kółko ma się po prostu dosyć. Zna się to prawie na pamięć i nie dostrzega się takich szczegółów.
Macie prawo oceniać i pisać co Wam się nie podoba, ale tak samo My mamy prawo poczepiać się do Was o to. I nie jest tak, że nie potrafimy przyjąć krytyki. Chodzi o to, że to miało być zwykłe urozmaicenie, pisane przez zwykłych userów. Dla jaj, dla zabawy. Odnosimy wrażenie jakby nie wiem jakie to ważne było. Zluzować trochę.
Rusałka pisze:Wybacz Trisz, ale strasznie mnie zraziło to co napisałaś. Coś w stylu "masz to co masz, a jak nie to się wal, ja napisałam jak mi się podoba, i nic ci do tego".

TrisH :P Źle to odebrałaś, bo nie taki był przekaz. Korci mnie żeby napisać jedno zdanie, ale powstrzymam się. Bo wtedy w ogóle się zrobi tu niefajna atmosfera.
Wyjaśnię tylko, że nie widzę sensu zagłębiania się w to i starania, bo dla mnie to zabawa. Jakbym podchodziła do tego poważnie, to cóż.. może bym się do tego przyłożyła. Czy by mi wyszło? Nie wiem. Reasumując, nie mam zamiaru zmieniać co do tego nastawienia. Zabawa, to zabawa. Tyle.

Resztę przemilczę.
Dziękuję za uwagę :P
Czasem przeoczę ten moment, w którym powinnam się ugryźć w język.
Awatar użytkownika
TrisHka
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: ndz 05 gru, 2010 18:56
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)
Cash on hand: 323,232.25
Imię: Patrycja
Medals: 2
Miss Forum (1) Partia Zboczuchów (1)

Postautor: Eranor » sob 11 cze, 2011 20:10

TrisHka, nadal popadasz w skrajność z tymi błędami :> Ale o tym najwyżej więcej jak pw się naprawi, bo inaczej nabijemy kolejne dwie strony :P
"Idealizmy przestają być piękne, gdy doda się do nich pierwiastek o nazwie rzeczywistość."

Jeśli już czytasz mój post to przynajmniej przeczytaj to, co jest napisane, a nie to, co chcesz zobaczyć...
Awatar użytkownika
Eranor
Sponsor
 
Rejestracja: sob 14 maja, 2011 00:34
Cash on hand: 0.00

Postautor: nieogarniety » ndz 12 cze, 2011 15:53

Miło że są jakieś uwagi, ale na swoją obronę powiem tylko, że swoją motywację do pisania podałem w temacie dotyczącym naboru :P. Błędy się pojawiły i owszem. Żałujemy, że sami ich nie dostrzegliśmy. Ale zwróćcie uwagę na fakt, że jest to tylko zabawa. Zgłosiliśmy się do pisania tego opowiadania dla czystej frajdy. Moje zainteresowania na przykład są raczej ukierunkowane bardziej w stronę nauk ścisłych. Pisaniem samym z siebie nigdy się nie interesowałem.

A tak przy okazji może warto by było przenieść ew. dyskusję do tematu Luźne rozmowy na temat forumowego opowiadania. Bo tutaj się z deka syf robi, a tamten temat leży nieruszany :P.
Awatar użytkownika
nieogarniety
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: pt 25 mar, 2011 23:17
Lokalizacja: PL (kinowa)
Cash on hand: 241,539.10
Medals: 3
Mister Forum (1) Rozmarzony (1) Pomocnik (1)

Postautor: Acid » ndz 12 cze, 2011 20:53

[center]Rozdział VII[/center]

- Gdzie mogę go znaleźć!? Pomyślmy... jest dziewiąta, Rychu zawsze przychodził do mnie około jedenastej. Teraz musi być w restauracji Aymana! Przecież tyle razy chwalił jego dania, na pewno tam jada - na tą myśl w głowie Marosa pojawiła się odrobina optymizmu. Momentalnie odwrócił się i szybkim krokiem skierował w kierunku restauracji.

W tym samym czasie w restauracji panował wyjątkowy spokój. Jedynymi klientami byli Matteo Rychu oraz Vicenzo Acid.
- Jakie masz plany na dziś? - zapytał Rychu.
- Na początek będę niańczył Sayę. Wiesz, mam sprawdzić czy radzi sobie w roli detektywa... Jakby TrisHka nie mogła znaleźć kogoś innego do takiej roboty. Później zaczynamy akcję. Właśnie! Dlaczego dzisiaj nie idziesz z nami? Ominie Cię dużo frajdy...
- Niestety mam inne plany. Muszę spotkać się z dziewczynami - zbierają właśnie haracze.
- Ale przecież piąty jest w przyszłym tygodniu - zdziwił się Acid. Czyżbyś znowu przechlał pieniądze? - zaśmiał się, wzbudzając tym zainteresowanie krzątającego się w kuchni Toma Aymana - Kiedy Ty chłopie zrozumiesz, że nie jesteś stworzony do pokera.
- Haha zabawne, może nie mam takiego talentu jak Ty, kanciarzu, ale powoli się wyrabiam. Zresztą co to za problem. Peggy i Cherry załatwią mi pieniądze do południa. W międzyczasie zdążę jeszcze skoczyć do Maros... - W momencie kiedy to mówił, w powietrzu uniósł się dźwięk dzwonka sygnalizującego przybycie nowych klientów.
- Nie odwracaj się! - uciął mu w połowie zdania Acid. - właśnie przy kasie stoi dwóch policjantów. - Mogą już mieć podejrzenia co do twojego udziału w akcji w ratuszu.
- Spokojnie Acid, myślisz że tak szybko zdobyliby mój rysopis? Mojej fotki na pewno nie mają... osobiście zadbałem o to żeby zniknęła razem z innymi dokumentami.
- Rewelacyjnie! To co robimy, wychodzimy? - zapytał, mimo wszystko zaniepokojony Vicenzo.
- Nie! Czekamy na śniadanie. Ayman mógłby próbować Nas zatrzymać wołając mnie po imieniu. Zresztą przy odrobinie szczęścia może podsłuchamy coś na temat napadu. - odpowiedział Rychu nie ukrywając przy tym satysfakcji ze swojego nader inteligentnego (w jego mniemaniu) toku rozumowania.

- Co państwu podać? - zapytał Tom, po czym skierował w stronę policjantki swój zniewalający uśmiech.
- Dwa razy pączek plus ciepłe kakao - odpowiedziała Bogini Śmiechu.
- Już się robi - powiedział Ayman, po czym udał się do kuchni.

- Idą w naszym kierunku - szepnął Acid. - Może jednak lepiej, żeby nie widzieli zbyt dokładnie twojej twarzy.
- W sumie masz racje - odpowiedział Rychu, po czym rozłożył przed sobą wczorajszą gazetę.
- Dzień dobry panom - powiedziała Bogini zajmując razem z towarzyszem miejsce przy stoliku obok.
- Jak sprawa ratusza - zapytał niemrawy dotąd Frank Hunter - Są jakieś poszlaki dotyczące sprawców?
- W sumie mamy jednego podejrzanego. Tamtejszego szefa ochrony... Burmistrz udostępnił jego adres zamieszkania. FBI czeka na nakaz, ale udało mi się zanotować adres. Co powiesz na to żeby znaleźć jakiś przypadkowy powód do odwiedzin pana Matthew? Nie damy federalnym spić całej pianki, co?
- Jak zwykle zaskakujesz mnie swoją błyskotliwością - uśmiechnął się Hunter - ale może nie powinniśmy mówić o takich planach w miejscach publicznych... - powiedział po czym spojrzał w kierunku Vicenzo. Ten na widok obracającej się głowy policjanta czym prędzej spojrzał na wiszący na ścianie obraz miejscowej artystki Tomali Ramone.
- Piękne te obrazy, nie sądzisz Matt.. Johnie? - powiedział drżącym głosem.
- Owszem, niedługo Tomala otwiera galerię. Będzie trzeba wybrać się na bankiet zorganizowany z tej okazji. - odpowiedział z opanowaniem Rychu. - Szybcy są! - pomyślał - Ale to świetnie się składa.. w końcu pojawi się okazja do jakiś fajerwerków! Buehehehe - rozrechotał się w myślach.
Każdy ma marzenia. Michael Jackson chciał być biały, a ja chce być żółty no.
Awatar użytkownika
Acid
Marzyciel
 
Rejestracja: czw 24 lut, 2011 20:21
Cash on hand: 22,570.30
Medals: 1
Rozmarzony (1)

Postautor: nieogarniety » wt 14 cze, 2011 18:43

[center]Rozdział VIII[/center]


Zapadł późny wieczór. Samochód Rusałki podjechał pod Pinky Street 13.
- To tu? – Spytała. V jednak siedział zamyślony, wpatrzony w dal. – Ej!
- Co? – Jim wrócił do rzeczywistości.
- Pytam, czy to tu.
V spojrzał na wizytówkę.
- Ta.
- Co jest? – spytała bardziej z obowiązku, niż ciekawości.
- Nic. Nieważne. Idziesz, czy ja mam iść?
- Ja pójdę. Jak mężczyzna zabiera się za kobietę, to nic dobrego z tego nie wychodzi. – Stwierdziła zimno Rusałka, wysiadła z samochodu, po czym weszła do starej kamienicy, w której znajdował się burdel.
Powiedziała, co wiedziała. Specjalistka. – Pomyślał V i również wysiadł z samochodu. Oparł się o maskę i zapalił papierosa. Wtem podbiegł do niego mały chłopczyk. Stanął przed nim, wbił w niego mieniący się wzrok i uśmiechnął się.
- Cześć, mały.
Chłopiec nie odpowiedział.
- Zmykaj do domu. Już późno.
Chłopczyk włożył dłoń do kieszeni kamizelki i wyciągnął mały papierek. Podał go V, po czym uciekł. Gliniarz przeczytał to, co było napisane na karteczce, wsiadł do samochodu i odjechał.

Po kilku minutach znalazł się w porcie. Stanął na tyłach hangaru i wysiadł z samochodu. Wtem usłyszał szybkie kroki. Widział czarną postać zbliżającą się do niego, wyrzucającą papierosa. Chwycił za rewolwer i wycelował.
- Stój. Mam broń.
- Jimmy V? – spytała postać.
- Ktoś Ty?
- Albert Saya. FBI. Dostałeś ode mnie wiadomość?
- Tak. – Odpowiedział V, chowając swojego Magnum 44. – Nikt cię nie śledził?
- Nie. Choć szefowa kazała mi śledzić ciebie, a mój „kolega” ma mnie pilnować.
- Nie ufają ci?
- No właśnie o tym chciałem pogadać. Ja… Nie istnieję już w tej grupie. Wypaliłem się. Nie ufają mi, nie lubią mnie. Zadania powierzonego przez QueenDream nie wypełniłem.
- Co zamierzasz?
- Zamierzam… Poprosić cię, abyś mnie zastąpił. Musisz dołączyć do nas. Wkupić się w łaski Giuliany TrisHki i dokończyć moją robotę.
- Ale jak?
- Jutro o godzinie 23:00 wypłynie ostatni statek z emigrantami w tym półroczu. Z Bermudów. Musisz tam jak najszybciej pojechać. Na dwie godziny przed wypłynięciem mój człowiek da ci lewe papiery. Wchodząc na statek staniesz się emigrantem. Dalej już będziesz wiedział, co robić. Jakby co, masz mnie.
- Rozmawiałeś z prokurator?
- Nie. Nie miałem czasu. Ty to zrób. Pośpiesz się. Muszę iść.
- Planujecie coś większego teraz?
- Nie mam pojęcia. Jak już dostaję informacje to na ostatnią chwilę. Z tym statkiem to było prawdziwe szczęście. Dobrze, że udało mi się z tobą porozmawiać. Lecę. Powodzenia.
- Wzajemnie.
Saya zniknął między budynkami. V stał jeszcze chwilę, patrząc w morze i obmyślając sobie wszystko. Po chwili podszedł do auta i zdał sobie sprawę, że zostawił Rusałkę samą pod burdelem. Zapalił papierosa, wsiadł do samochodu i pojechał po nią.
Awatar użytkownika
nieogarniety
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: pt 25 mar, 2011 23:17
Lokalizacja: PL (kinowa)
Cash on hand: 241,539.10
Medals: 3
Mister Forum (1) Rozmarzony (1) Pomocnik (1)

Postautor: V » czw 16 cze, 2011 22:00

[center]Rozdział IX[/center]

- Dobry wieczór. Nazywam się Sophia Rusałka i pracuję w FBI. Mam kilka pytań odnośnie tego, co robiłaś w dniu, kiedy miało miejsce włamanie do ratusza. – mówiąc to, rozglądała się po pokoju, w którym wszystko było czerwone. Zaczynając od zasłon, skończywszy na lampie czy narzucie na łóżku. – A więc co robiłaś tego dnia?
- A co ja mam wspólnego z całym tym zajściem? Nic nie robiłam. Byłam u klienta.
- Konkrety poproszę.
- Byłam u burmistrza. - odpowiedziała Infernal Tear starając się ukryć rumieńce, które zalały jej poliki.
- Rozumiem. Czyli DexKanon ma alibi na czas włamania. - notowała, starając się powstrzymać swoją ciekawość. Nie udało się. – Od dawna korzysta z twoich usług?
- Od kiedy tylko zaczęłam tu pracę, będzie jakieś 3 lata. A to istotne w tej sprawie?
- Nie. Skądże znowu. Tak tylko zapytałam. - Rusałka posłała jej sztuczny uśmiech i pomyślała: Faceci. Nie układa mu się z żoną, a dziwkę bzyka od trzech lat. Śmiech na sali. - Na chwilę obecną, to wszystko. Wielu klientów ci życzę. – rzuciła ironicznie otwierając drzwi. - Do widzenia.
- Do widzenia. - Odpowiedziała prostytutka, poprawiając swój kształtny biust i czekając na następnego kochanka.

Jadąc ulicami Dream City, V zastanawiał się, jak to będzie, jak przejdzie na tą złą stronę. Czy uda mu się podejść przywódcę emigrantów? Czy zdobędzie jej zaufanie? Przecież będzie ich tam tylu, a jednak to on będzie musiał się jakoś wykazać, aby być zauważonym. Wiedział, że czeka go trudne zadanie. Miał nadzieję, że ta Giuliana TrisHka będzie kobietą przeciętnej urody. Nie chciał, aby była piękna. Miał do takich słabość, jak każdy facet zresztą. Spojrzał na zegarek.
- Ale późno.
Przyśpieszył, wiedząc, że jego partnerka pewnie czeka na niego pod burdelem.
- Co ja jej powiem? – zastanawiał się, wciskając pedał gazu do samej podłogi.
Kiedy zbliżał się do głównej autostrady, zauważył dość szybko jadący samochód. Nie zwrócił jednak na niego szczególnej uwagi. Wjeżdżając w Pinky Street, zobaczył, że Rusałka wychodzi z domu publicznego. Wtem jakiś mężczyzna podbiegł do jego partnerki. Ona rzuciła się na niego i zaczęła okładać go kolbą pistoletu…
– Co jest? – krzyknął sam do siebie zaskoczony. To, co zobaczył, bardzo go zdziwiło. Zjechał na bok, zatrzymując się za zaparkowanym samochodem stojącym koło chodnika.

- Nie jestem dziwką, bęcwale! - krzyczała Rusałka, uderzając kolbą w twarz delikwenta. - Nikt mnie nie będzie tak nazywał!
V podbiegł czym prędzej próbując powstrzymać rozhisteryzowaną partnerkę przed zadaniem kolejnych brutalnych ciosów.
- Spokojnie Rusałko! Co w ciebie wstąpiło!? - zawołał, próbując oderwać ją od nieszczęśnika. W momencie gdy chwycił ją za ramię odsłonił się przed nim widok zmiażdżonej, zakrwawionej twarzy "napastnika". Widok ten wprawił go w osłupienie. Rusałka odwróciła wzrok w kierunku V, uwalniając z uścisku swoją ofiarę. Ta, wykorzystując moment, zamachnęła się i rozpaczliwie kopnęła policjantkę w twarz. Z jej ust wyprysnęła czerwona maź. Uderzenie okazało się na tyle silne, że jej ciało wyrwało się z uścisku Jimmy’ego i poleciało do tyłu, z impetem uderzając w słup stojący tuż za nią. Rusałka momentalnie straciła przytomność.
- Sophie! – krzyknął zszokowany V, próbując złapać Rusałkę. Na widok krwi lejącej się strumieniami wyciągnął ubrudzoną chusteczkę z kieszeni i próbując zatamować ranę z tyłu głowy partnerki krzyknął do mężczyzny leżącego tuż obok. – Ogłupiałeś, facet?! O co chodzi?!
- Nie mam pojęcja! – odpowiedział pobity osobnik, sepleniąc. - Ta ssuka ssapłaci mi ssa to, co mi ssrobiła!! – krzyknął, wypluwając przy tym sporą ilość krwi, po czym również stracił przytomność.
V spojrzał na Rusałkę, położył jej głowę na chodniku, po czym pobiegł do burdelu w poszukiwaniu telefonu…

Korytarz w szpitalu był o tej porze opustoszały. Panował półmrok. V wraz z prokurator QueenDream z niecierpliwością oczekiwali na jakąkolwiek informację na temat stanu zdrowia Rusałki.
- Co się stało? – zapytała QD. – Dlaczego w ogóle doszło do tej bójki?
- Nie mam pojęcia… - odpowiedział Jimmy, wzruszając ramionami.
- Państwo do kogo? – zapytała z wyraźnie wschodnioeuropejskim akcentem pielęgniarka wychodząca właśnie z sali operacyjnej.
- Jimmy V, FBI, to moja przełożona, prolurator Penelope QueenDream, czekamy na jakieś wieści na temat stanu zdrowia naszej współpracownicy, Sophii Rusałki.
- A, tak. Pacjentka została zoperowana. Niestety, na tą chwilę nie udało nam się jej dobudzić. Dzisiaj już raczej nie będzie szans na odwiedziny. Za chwilę powinna się tutaj pojawić dr Crown. Ona poda państwu szczegóły. – odpowiedziała pielęgniarka, kierując swój zniewalający uśmiech w kierunku Jimmy'ego.
- Okej, ja muszę uciekać do biura. Mam dużo papierkowej roboty, z którą muszę się do rana uwinąć. Daj znać, jak tylko czegoś się dowiesz! – powiedziała QD, po czym oddaliła się pośpiesznym krokiem.
- Poczekam na lekarza. - odburknął V, po czym skierował wzrok w stronę pielęgniarki. – Pani nie jest stąd, prawda? Ma pani dość specyficzny akcent... – zapytał, uśmiechając się nonszalancko.
- Tania. Jestem Tania Iluminacja. – odpowiedziała, rumieniąc się przy tym. – Owszem. W Dream City jestem dopiero od pół roku...
`Nie czuj się zobowiązana wyrazić zachwyt moją osobą. John zrobił to już na wszelkie możliwe w języku angielskim sposoby.`
Awatar użytkownika
V
Redaktor
 
Rejestracja: ndz 10 kwie, 2011 18:41
Lokalizacja: Kraków k. Gdańska
Cash on hand: 102,943.55
Imię: Eljot
Medals: 3
Zwycięzca Konkursu (1) Rozmarzony (1) User Roku (1)

Postautor: TrisHka » ndz 19 cze, 2011 20:57

[center]Rozdział X[/center]


Było już późno, zbliżała się północ, gdy QD postanowiła, że czas iść do domu. Pozbierała wszystkie papiery, odstawiła popielniczkę, wstała i zaczęła przemieszczać się w stronę wyjścia. Otworzyła drzwi ale jednak wróciła na chwilę, bo zapomniała o torebce. Gdy kolejny raz wychodziła z gabinetu zauważyła na drzwiach przyklejoną kopertę. QD rozejrzała się po całym korytarzu, ale nie zauważyła nikogo, niepewnie sięgnęła po kopertę. Po otwarciu jej oczom ukazał się list, biała kartka, a niej przyklejone litery powycinane z gazet układające się w pogróżkę „Ty będziesz następna!”.
Cofnęła się gwałtownie do swojego biura, podbiegła szybko do biurka i wybrała na telefonie numer ochrony. Przeczekała kilka sygnałów, nikt nie odbierał.
Wyjęła pistolet z kabury i wybiegła na korytarz, później schodami w dół, pędem do pokoju ochrony. Drzwi były zamknięte, nikt w środku nie dawał znaku życia. Przerażona nie wiedziała co robić. Nagle nad jej głową zgasło światło, wrzasnęła z przerażenia, po chwili jednak lampa zaczęła działać jak należy. QD kolejny raz rozejrzała się nerwowo, i pobiegła ile sił w nogach do wyjścia.
Pędząc w środku nocy pustą ulicą ciągle rozglądała się czy nie nadjeżdża taksówka, pragnęła z całych sił aby ten koszmar się skończył. W jej głowie piętrzyły się myśli, komu może zależeć na tym aby jej życie dobiegło końca. Na chwilę obecną nie miała żadnych racjonalnych pomysłów, pomimo tego, że znalazła by się grupa osób która jej źle życzyła. Skręciła w małą uliczkę wiodącą do domu, była już nie daleko. To tylko trzy przecznice, dam radę - pomyślała. Po minięciu kolejnych kilkunastu metrów w jej głowie zrodził się pomysł. Wiedziała, że gdzieś po drodze jest pub. Jeśli zobaczę coś niepokojącego popędzę tam i zadzwonię po policję - pomyślała. Ale jeśli tak naprawdę to tylko głupi żart? Jeśli nie ma żadnego zagrożenia? Wtedy wyjdę na głupią, pokażę wszystkim, że się boję , stracę szacunek - dodała, po czym zacisnęła zęby i szybkim krokiem udała się w stronę domu.
Doszła do drzwi swojej kamienicy, włożyła klucz do zamka i z ulgą otworzyła drzwi. Nacisnęła włącznik światła i nic się nie stało. Nacisnęła ponownie, i jeszcze raz. Bez powodzenia. Znowu ogarnął ją strach. Tłumiła w sobie krzyk przerażenia. Weszła w pogrążony w mroku, ale jednak znajomy korytarz. Wymacała poręcz, gdy nagle usłyszała otwierające się drzwi.
-Nie stukaj tak, nie stukaj. Wysiadł prąd.
QD westchnęła z ulgą, pomimo tego, że nic nie widziała w ciemnościach, bez trudu rozpoznała ochrypły głos starego dozorcy.
-Ma Pan może jakąś świeczkę? - zapytała.
-Proszę weź moją, mam jeszcze jedną w domu - powiedział dozorca, podając jej świeczkę i zapałki.
QD podziękowała i ruszyła po schodach w stronę swoich drzwi, chroniąc ręką nikły płomień świeczki.

Uspokoiła się. Otworzyła drzwi i weszła do mieszkania. Zdjęła płaszcz i buty. Bardzo powoli poszła do kuchni. W całym mieszkaniu panował bałagan. Dawno nie sprzątała. Rzadko bywała w domu. To praca była jej życiem i to w pracy spędzała całe dnie. Wzięła kilka świeczek, które stały na piecyku i zapaliła. Postanowiła oddać jedną dozorcy. Wyszła powoli z mieszkania i zeszła na dół. To, co zobaczyła, bardzo ją zaniepokoiło. Wręcz przestraszyło. Drzwi od mieszkania dozorcy były otwarte, a z przedpokoju wypływała ciemna maź.
Jasna cholera… - pomyślała. Zeszła na parter i podeszła do drzwi.
- Panie Smith!
Dozorca leżał na podłodze. Oczy miał otwarte, mocno krwawił z głowy. QueenDream położyła świeczki i sprawdziła tętno. Nie wyczuła.
- Boże… - jęknęła.
Nagle usłyszała szmer gdzieś w mieszkaniu.

W tym samym czasie Jimmy V jechał do mieszkania prokurator. Musiał z nią porozmawiać o swojej nowej misji. Przez tą całą sytuację z Rusałką kompletnie o tym zapomniał. Gdy zadzwonił do siedziby FBI, ochroniarz poinformował go, że wszyscy skończyli już pracę i nikogo prócz niego tam nie ma. V zadzwonił wtedy do Panny Icannotfly. Mimo iż była już lekko wstawiona, podała mu adres QD.
Dojechał do kamienicy, w której mieszkała prokurator. Wysiadł z samochodu i wszedł do budynku. Nagle usłyszał odgłosy walki. Z jednego z mieszkań wyszło dwoje ludzi. Zamaskowany bandyta ściskał QD za szyję, a lufę pistoletu przyłożył do głowy. V wyciągnął swoją spluwę i wymierzył do napastnika. Ten zrobił to samo.
- Jimmy! – krzyknęła QD.
- FBI! Puść ją! – krzyknął do bandyty.
- Zejdź mi z drogi, bo czas życia pani prokurator skończy się szybciej niż myślisz.
- Puść ją, do cholery! Odłóż broń i poddaj się!
Bandyta przestał celować do V, znów przyłożył lufę do głowy prokurator i skrzywił głowę, dając znać, że nie żartuje.
- Nie żartuję.
QD patrzyła przerażonymi oczami na swojego podopiecznego.
- Dobra. Już. Spokojnie. – powiedział, opuszczając broń.
- Kopsnij giwerę do mnie.
V wykonał rozkaz.
- Podejdź do ściany. Odwróć się i klęknij. Noga na nogę. Ręce na głowę.
Podszedł do niego i uderzył go kolbą pistoletu. V upadł nieprzytomny. Bandzior wyprowadził QD z kamienicy, posadził ją na tylnym siedzeniu samochodu Rusałki i uderzył w głowę, by i ona straciła przytomność. Usiadł za kółkiem i odjechał.
Czasem przeoczę ten moment, w którym powinnam się ugryźć w język.
Awatar użytkownika
TrisHka
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: ndz 05 gru, 2010 18:56
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)
Cash on hand: 323,232.25
Imię: Patrycja
Medals: 2
Miss Forum (1) Partia Zboczuchów (1)

Postautor: Iluminacja » ndz 19 cze, 2011 21:27

rozrechotał się w myślach
:rotfl: :rotfl: podoba mi się ta cała intryga więc nieźle :PP
TrisHka pisze:Podszedł do niego i uderzył go kolbą pistoletu. V upadł nieprzytomny. Bandzior wyprowadził QD z kamienicy, posadził ją na tylnym siedzeniu samochodu Rusałki i uderzył w głowę, by i ona straciła przytomność. Usiadł za kółkiem i odjechał.
Zobaczymy kto to :>
Mam jedno życie, jedno zdrowie i coś z tym zrobię
Gwarantuje Wam i sobie, że coś z tym zrobię
To mnie niszczy lecz to kocham, wiesz
To da mi siłę, lecz muszę zmienić to trochę
Awatar użytkownika
Iluminacja
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: sob 28 maja, 2011 12:26
Lokalizacja: Dolina zapomnienia
Cash on hand: 81,392.70
Medals: 3
Zwycięzca Konkursu (1) Rozmarzony (1) User Roku (1)

Postautor: V » ndz 26 cze, 2011 15:24

[center]Rozdział XI[/center]


W południe Giuliana TrisHka zwołała zebranie emigrantów w starych magazynach na przedmieściach Dream City. Gdy wszyscy byli obecni, TrisH wyszła na środek.
- Witajcie! - zaczęła. - Jak wiecie, dzisiaj o 23:00 wypłynie ostatni statek z emigrantami w tym półroczu. Z Bermudów. Policja już prawdopodobnie wie, więc będzie szykować obławę. Na 100 procent będzie zadyma. Naszym zadaniem będzie przewiezienie dziesięciu naszych nowych ludzi do bezpiecznego miejsca. To będzie trudne. Acid i rychu ukradną ciężarówkę, która będzie stać nieopodal portu. Nowi będą musieli do niej szybko pobiec, gdy tylko statek dobije. Zadaniem reszty będzie osłanianie ich i obrona przed FBI. Żadne z nas nie może dać się złapać. Żadne z nas nie może zabić policjanta. Zrozumiano?
- Tak jest! - krzyknęli wszyscy.

- Gotowe. - powiedziała Tania Iluminacja, która skończyła zakładać opatrunek V.
- Dzięki. Muszę lecieć.
- Wpadniesz do mnie jeszcze kiedyś?
Jimmy stanął w drzwiach, spojrzał na nią, lekko się uśmiechnął i wyszedł z pokoju zabiegowego.
Mimo, iż bardzo bolała go głowa, musiał biec. Nie miał czasu. Musiał jak najszybciej dostać się na Bermudy. Wsiadł w samochód i pojechał na lotnisko. Miał szczęście. Za 5 minut miał samolot do Brazylii. Poprosił, aby samolot leciał nad wyspą, jak najniżej się da. Wyskoczy ze spadochronem.
V był rozdarty. Z jednej strony powinien lecieć na te Bermudy, a potem dołączyć do emigrantów, by rozbić ich siatkę. Z drugiej jednak strony powinien zostać i szukać prokurator. Co, jeśli została porwana właśnie przez emigrantów? Ten bandyta widział go przecież. Nie może ryzykować. Postanowił zostać. Zadzwonił do Panny Icannotfly.
- Tu V.
- Witaj. Jak się czujesz?
- Źle. Ale to nieważne. Słuchaj, powiedz ajwenhou, żeby zrobiła zebranie odnośnie dzisiejszej akcji. Niech rozda wszystkim zadania. Ja muszę jechać na miasto, przepytać kilka osób.
- Dobrze. Uważaj na siebie.
Odłożył słuchawkę. Głowa cholernie go bolała. Nie wiedział, co robić. QD zniknęła, Rusałka leży w szpitalu... Poszedł do baru.
- Szkocką proszę, tylko migiem.
Barman podał mu trunek, V wypił duszkiem. Tego mu było trzeba. Zapłacił i poszedł do samochodu.

- Może być? - spytał Giovanni Maros.
- Tak. Bardzo dziękuję. Jest pan mistrzem nożyczek. Ile płacę? - spytała Monica Puszka.
- Ach. Mam dziś dobry humor. Na koszt firmy! - odrzekł z uśmiechem.
- Dziękuję. Jest pan bardzo miły. - pocałowała go w policzek. - Do widzenia!
- Do widzenia, do widzenia... - odpowiedział oczarowany Maros i już miał zacząć sprzątać, kiedy do jego zakładu fryzjerskiego wpadł Jimmy V. Otworzył drzwi mocnym kopnięciem, zamknął i przewrócił kartkę, na której było napisane "Otwarte" i "Zamknięte".
- Eee... O co chodzi? - spytał Maros.
- Jimmy V, FBI - powiedział policjant, pokazując odznakę. - Mam kilka pytań, panie...
- Maros.
- Giovanni. Giovanni! - V wyciągnął swój rewolwer i wycelował w głowę Marosa.
- A-a-ale o cco chodzi? - spytał wystraszony fryzjer.
- Do łazienki. Migiem!
Obaj panowie poszli do łazienki. V nie zdejmował Marosa z muszki. Zatkał zlew i odkręcił kurek z zimną wodą.
- Teraz powiedzi mi... Giovanni... Gdzie emigranci mają swoją melinę?
- Ale ja nie wiem...
Pierwsza kula świsnęła mu koło ucha. Maros skulił się, przestraszony.
- Gadaj, gdzie emigranci mają swoją melinę?!
- Ale ja naprawdę nie wiem...
V schował broń, podszedł do fryzjera, przyciągnął go do zlewu i włożył głowę do wody, by go podtopić. Po chwili wyciągnął go z wody. Maros próbował nabrać powietrza. Wtedy policjant znów włożył głowę fryzjera do wody. Po chwili wyciągnął.
- Ja naprawdę nie wiem! Ale wiem, kto może to wiedzieć!
- Kto?
Nie czekając na odpowiedź, V włożył głowę Marosa do wody. Po chwili wyciągnął.
- Peggy Brown! - wrzasnął.
- Jak ją znajdę?
- Nie wiem, gdzie mieszka...
V znów zaczął podtapiać Marosa. Po chwili wyciągnął go i przewrócił na podłogę. Próbował wyrównać oddech, kaszlał. W łazience było pełno wody.
- Gdzie masz telefon?
- Khe, khe! Na zapleczu...
V poszedł na zaplecze i zadzwonił do siedziby FBI.
- Icannotfly? Potrzebuję adres niejakiej Peggy Brown.
- Szukam... Jest. Ma mały domek na Brown Street. Numer 12.
- Dzięki.
V odłożył słuchawkę, wyszedł z zakładu fryzjerskiego, wsiadł do samochodu i pojechał na Brown Street.
`Nie czuj się zobowiązana wyrazić zachwyt moją osobą. John zrobił to już na wszelkie możliwe w języku angielskim sposoby.`
Awatar użytkownika
V
Redaktor
 
Rejestracja: ndz 10 kwie, 2011 18:41
Lokalizacja: Kraków k. Gdańska
Cash on hand: 102,943.55
Imię: Eljot
Medals: 3
Zwycięzca Konkursu (1) Rozmarzony (1) User Roku (1)

Postautor: Puśka » ndz 26 cze, 2011 16:21

Monica? :rotfl:
lowli.

Ej, podoba mi się taki agresor V :letssin:
[center]Obrazek

ze wszystkich rzeczy wiecznych
miłość trwa najkrócej...
[/center]
Awatar użytkownika
Puśka
Spełniacz Marzeń
 
Rejestracja: ndz 12 cze, 2011 18:18
Cash on hand: 0.00

Postautor: V » sob 02 lip, 2011 21:47

[center]Rozdział XII[/center]


Prokurator powoli wracała do realnego świata. Czuła to. Wydawało jej się, że wychodzi z jakiejś czarnej odchłani. Ciemność znikała, zastępowało ją światło. Zmysły zaczynały działać.
Była przywiązana do krzesła. Na oczach miała opaskę. Była w samej bieliźnie. Pomieszczenie, w którym była, śmierdziało benzyną. I było dość duże, bo słyszała echo swojego przestraszonego oddechu. Próbowała się poruszyć z krzesłem, ale była zbyt zmęczona i obolała, by uciec. Nagle usłyszała, jak otwierają się metalowe drzwi. Kroki. Szuranie krzesła. Ktoś podszedł do niej i odwiązał opaskę. Wysoki, długowłosy szatyn usiadł na przeciwko niej. Między nimi stał stół, na którym było małe pudełeczko i szklanka z żółtawym płynem. Oczy QD powoli przyzwyczajały się do światła. Mężczyzna chwycił za szklankę i oblał QD jej zawartością.
- Tfu! Co to jest? Mocz?!
- Pani prokurator wybaczy, nie ma tu ubikacji i nie miałem co z tym zrobić.
- Lecz się!
Mężczyzna z skórzanej kurtce wyciągnął z kieszeni papierosa i zapałki i zapalił.
- Uważaj. Jesteś pokropiona benzyną.
Spojrzała na niego.
- Jak to było w Biblii? "Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz". Podczas chrztu oblewa się dziecko wodą święconą. Tak świętujemy początek życia. Ty możesz w podobny sposób zakończyć żywot.
- Kim jesteś? Czego chcesz?
- Naprawdę mnie pani nie poznaje?
- Nie.
- Więc słuchaj mnie, dziw**! - wrzasnął tak głośno, że QD podskoczyła wraz z krzesłem, a echo odbijało się od ścian przez dobrych kilka sekund. - Nazywam się John iAm. 30 lat temu wrobiono mnie w gwałt i zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem sześciu moich uczennic. Moja sprawa była twoim debiutem jako prokurator. Wsadziłaś mnie do więzienia na trzydzieści pieprzonych lat! Straciłem pracę, dom, rodzinę. Zrujnowałaś mi życie, suko. Teraz nadeszła pora zemsty.
Prokurator siedziała na krześle ze spuszczoną głową, kątem oka obserwowała go, słuchała, ciężko oddychała. Strach nie pozwalał jej nabierać powietrza.
- Boisz się? - spytał. Nie odpowiedziała. - Pytam, czy się boisz?!
- Tak!
Uśmiechnął się lekko, drwiąco.
- A więc, Penelope QueenDream... Zagramy sobie. Wrócisz do rozprawy sprzed trzydziestu lat. Tym razem jednak osądzisz sama siebie. Wtedy popełniłaś błąd. Będzie to dla ciebie nauczka. Na zawsze.
iAm otworzył pudełeczko i wyciągnął z niego dwie tabletki - różową i niebieską. Położył je przed nią.
- Oto dwie tabletki. Nazwałem je Uniewinnieniem i Karą. Jedna z nich jest trująca. Po jej zażyciu, powoli będzie wypalać cię od środka. Jak kwas. Druga to aspiryna. Jeśli ją zażyjesz, nie przeziębisz się. Chłodno dziś, nie? - spytał z drwiącym uśmieszkiem. - Wybór należy do ciebie. Osądzasz samą siebie.
Wielkimi oczyma gapiła się na tabletki.
- Wiesz, po co polałem cię benzyną?
Spojrzała na niego.
- Jeśli nie wybierzesz tabletki w ciągu minuty, podpalę cię. Jeśli wybierzesz Karę i umrzesz, podpalę cię. "Z prochu powstałaś, w proch się obrócisz"... Czas, start. Tik-tak, tik-tak...
Patrzyła na tabletki. Którą wybrać? Która tabletka jest uniewinnieniem? - myślała. iAm ziewnął. Powoli dokańczał papierosa. QD nie mogła się zdecydować. Ze łzami w oczach spojrzała na niego.
- Genialne, prawda? Uczyłem chemii.
- Błagam, oszczędź mnie... - szlochała. - Wszystkie dowody wskazywały na to, że to ty je zgwałciłeś i zabiłeś. Jeśli to nie była prawda - przepraszam. Otworzę sprawę na nowo. Przeprowadzę ponowne dochodzenie. Tylko błagam, oszczędź mnie... Pozwól mi żyć...
- Za późno. 10 sekund.
Płakała. Z jej oczu lały się rzewne łzy.
- Czas minął. Która tabletka?
Nie odpowiedziała.
- Która tabletka?!
- Niebieska!
Wziął niebieską tabletkę, wstał i podszedł do niej.
- Zamknij oczy, otwórz buzię! - rozkazał, niczym mały chłopczyk do dziewczynki podczas zabawy. Nie otworzyła. Zacisnęła mocniej wargi. Uderzył ją, tak mocno, że aż przewróciła się z krzesłem. Klęknął obok niej i wepchał jej do ust tabletkę. Upewnił się, że połknęła i postawił ją z powrotem "na nogi". Wciąż płakała. iAm usiadł na krześle. Nagle QD poczuła niepokojące ciepło w przełyku...
`Nie czuj się zobowiązana wyrazić zachwyt moją osobą. John zrobił to już na wszelkie możliwe w języku angielskim sposoby.`
Awatar użytkownika
V
Redaktor
 
Rejestracja: ndz 10 kwie, 2011 18:41
Lokalizacja: Kraków k. Gdańska
Cash on hand: 102,943.55
Imię: Eljot
Medals: 3
Zwycięzca Konkursu (1) Rozmarzony (1) User Roku (1)

Poprzednia

Wróć do Pokój Nasze-Marzenia



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości