Robe-Rose pisze:Odnośnie miłości przez Internet - jest to jedna wielka kpina. Współczuję ludziom, którzy uważają, że zakochali się przez komunikatoralbo, że zobaczyli zdjęcie potencjalnego wybranka i "O rety, o rety, ja go kocham!!!"... doprawdy żałosne... Bawiłam się w to, gdy miałam 13 lat, teraz mnie to nie rajcuje. A poza tym najczęściej taka miłość jest zła, bo oparta na złudnej nadziei, że dojdzie do spotkania z kimś z drugiego krańca Polski, kto nie bierze takiej ewentualności pod uwagę!
Ojeeej...
A ja znam małżeństwo, całkiem zgrane, dzielące pasję, itd., które poznało się przez Internet!
Ba, nawet ja poznałam przez Internet swojego partnera i nie ma ani złudnej nadziei, ani rozczarowania. Nie uważam, że to żałosne. Żałosne może być udawanie w necie kogoś kim się nie jest przed tą drugą osobą. Może chodzi o to, że Ty się właśnie "bawiłaś", dlatego to było żałosne? Z resztą różnica polega na tym, że związek nastolatków nawet jeżeli się poznają przez Internet będzie ciężki do utrzymania, nie z racji tylko młodego wieku, ale często zależności od rodziców i ich pieniędzy. No chyba, że mieszkają w jednym mieście...

albo, że zobaczyli zdjęcie potencjalnego wybranka i "O rety, o rety, ja go kocham!!!"... doprawdy żałosne... Bawiłam się w to, gdy miałam 13 lat, teraz mnie to nie rajcuje. A poza tym najczęściej taka miłość jest zła, bo oparta na złudnej nadziei, że dojdzie do spotkania z kimś z drugiego krańca Polski, kto nie bierze takiej ewentualności pod uwagę!












