ajwenhou pisze: często przynosiłyśmy też wodę w butelkach i robiłyśmy błoto, ale po co to nie mam pojęcia :p

dokładnie! Też kojarzę takie.. ee, pomysły, ale jaki był sens tych działań - to już nie wiem wcale;) może chodziło o fosę?
Jak byłam mała, to większość czasu spędzałam na podwórku u dziadków. Tuż obok była stara firma taty, przedszkole kilka kroków dalej... A na tym podwórku była właśnie piaskownica, która stała tam chyba jeszcze przed moim urodzeniem. Z rok starszym kolegą, z którym się wychowałam, robiliśmy tam wszelkie budowle, 'babki', zamki etc, czasem po prostu siedziało się na tych pomalowanych na (chyba..) czerwono deskach i rozmawiało...
A że człowiek z roku na rok stawał się ciekawszy, to w nieco "późniejszych" czasach, zabawa ta zaczęła się przenosić poza piaskownicę.
Przecież wszędzie musiały kryć się skarby, a w końcu ktoś musiał je wykopać 