Bujam w obłokach najczęściej na lekcjach, choć zdarza mi się i w autobusie, a nawet przy obiedzie. Na lekcji patrząc na nauczycielkę myślę sobie, co by się stało gdyby na przykład spadła ze stopnia. Uśmiecham się wtedy, albo kontynuując swą "historię", albo wymyślając coś innego, równie absurdalnego. Czasem, kiedy mam głowę pełną nieuporządkowanych myśli, robię to właśnie w podobnych sytuacjach i w podobny sposób. Nazwałbym to spontanem. Co pierwsze przyjdzie mi na myśl, odkładam na oddzielną półkę, przerabiam kilka wersji związanych z tą myślą ( np. co mogłoby się zdarzyć z daną sprawą, jeśli... ) Takie coś, jest...? Nie wiem jak to nazwać. Przyjemne? Chyba wszyscy jesteśmy od tego uzależnieni, myślę że nie ma osób które nie marzą, nie oddają się chwili, nie bujają w obłokach swych myśli...
