A ja byłam dzieckiem bardzo twórczym. Rysowałam, śpiewałam, grałam na syntezatorze... i lubiłam się bawić w piwnicy narzędziami dziadka

I dręczyć moich 1,5 roku młodszych kuzynów!
Czasem rozrabiałam, jak to każde dziecko, ale ogólnie podobno byłam grzeczna.
Szybko się uczyłam, nawiązywałam nowe znajomości z innymi dzieciakami na placu zabaw - ale jak jakiś mi dokuczał albo nadepnął na odcisk, to dostawał po twarzy

A przynajmniej ojciec mi opowiadał kiedyś historię, jak byliśmy na placu zabaw we włoszech (w okolicach bloku w którym mieszkaliśmy) i chciałam iść na huśtawkę. Niestety wszystkie były zajęte przez starsze dzieci... no, ale że ja bardzo chciałam, to obczaiłam sobie jeden cel i poszłam czatować. Chłopiec jakiś mnie zaczepił (podobno starszy pare lat ode mnie

) to dostał strzała i wylądował na ziemi, a ja zadowolona zaczełam się huśtać na zwolnionej huśtawce
Cóż... były zabawne historie, ale ogólnie nie chciałabym jeszcze raz przeżywać dzieciństwa. Za ciekawe nie było...