zwariowany pisze:Jeśli coś mi się nie udało to czyja to ma być wina? Hmm "wina" to złe słowo. Nie chodzi mi o to, że jak coś mi się nie uda to zaraz się obwiniam itp. Wydaje mi się, że pełna odpowiedzialność za moje życie spoczywa w moich rękach.
Ale odpowiedzialność za życie, a to czy masz wpływ
na wszystko to dwie różne sprawy. Weź pod uwagę (znowu ten przykład z pracą), że jak Ci się nie udało w tej wymarzonej firmie, to idziesz do drugiej, gdzie np. po jakimś czasie pojawia się dla Ciebie jakaś super propozycja. Owszem,
jesteś kowalem własnego losu i
jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Ale nie ma się co 'obwiniać' za wszystko. Jakby nie było, to podobno
nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło, prawda?
zwariowany pisze:Nie myślcie, że staram się was przekonać do takiego patrzenia na świat.
Ale my wcale tak nie myślimy (przynajmniej ja). Tylko fajnie byłoby gdybyś Ty zaczął na to patrzeć troszkę kolorowymi okularami. Nie zmuszę Cię do tego, ale
według mnie takie nastawienie jakie masz (czyli to co pisałam wcześniej, ja tak je rozumiem: mega super-totalne zero) nie jest czymś dobrym. Ja również nie jestem wierząca. Ale wiem, że co ma być to będzie i chociażbym na rzęsach tańcowała, to i tak nie mam takich możliwości, aby zawsze było tak jak ja chce.
zwariowany pisze:Gdyby coś się stało moim dzieciakom... Nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiego bólu i wiem, że jedynym winnym byłby ten który nie dość ich pilnował. Ja.
A to już jest dla mnie mega straszne. Wybacz, ale przeszły mnie ciarki jak to przeczytałam. Każdy może siebie winić w jakiś sposób, a 'bo mógł jakoś zareagować na to, a nuż by się tak nie stało'. Taka kolej rzeczy, że ludzie umierają. Jedni wcześniej inni później. Na to nikt Ci nie da żadnej odpowiedzi i tym bardziej obwinianie się nic nie da.