Witamy na Forum Wielotematycznym, Marzycielskim

Witamy na Forum Wielotematycznym, Forum Marzycielskim, z nami nie będziesz się nudził.
Załóż konto już dziś a na pewno nie pożałujesz!
Śledź forum na bieżąco!

Dlaczego podróżujemy?

Liczy się kreatywność i aktywny tryb życia!

Dlaczego podróżujemy?

Postautor: Kerosine » wt 19 wrz, 2017 18:24

... no właśnie, dlaczego? Co tak naprawdę stanowi Waszą zasadniczą motywację do podejmowania bliższych i dalszych wojaży? Chęć zobaczenia słynnych/pięknych/interesujących obiektów oraz wyjątkowych krajobrazów [czynnik fizyczny]? Ochota poznania innych kultur i ich tradycji, przekonania się naocznie jak ludzie żyją i myślą w dalekich zakątkach naszego globu [czynnik ludzki]? A może po prostu pragnienie wyrwania się choć na chwilę z szarej, nudnej codzienności lub wewnętrzna gorączka, która nie pozwala usiedzieć zbyt długo w jednym miejscu?

Osobiście nie jestem entuzjastką podróżowania [ogromne problemy z aklimatyzacją sprawiają, że źle znoszę zmiany na dłużej miejsca pobytu], myślę jednak, że gdyby zdrowie mi je umożliwiało interesowałyby mnie przede wszystkim największe dziwnostki, niezwykłości i tajemnice świata [tzw. "turystyka alternatywna"] oraz przyroda.

A co dla Was stanowi główny powód i cel wędrówek?
Obrazek
Awatar użytkownika
Kerosine
Moderator
 
Rejestracja: śr 30 sty, 2013 09:04
Has thanked: 4 times
Have thanks: 8 times
Płeć: Kobieta
Posty: 185

Re: Dlaczego podróżujemy?

Postautor: Mia » wt 19 wrz, 2017 19:42

Kerosine pisze: i tajemnice świata [tzw. "turystyka alternatywna"]. Oraz przyroda.

to "oraz przyroda" można i trzeba umieścić w jednym zdaniu. Nie warto zaczynać zdania od "oraz" kiedy piszesz tylko jeden rzeczownik i na tym kończysz zdanie. Trochę mi to w niesmak (ale pewnie :D się tyko czepiam, oł yea)


Co masz na myśli ogromne problemy z aklimatyzacją? Podasz jakieś przykłady?


***
Wg mnie podróże kształcą, dają to czego nie widzimy gdy nie podróżujemy. Dla mnie podróż = rozwiązywanie problemu. Robię to rzadko, ale kiedy nie wiem co i jak, chodzę bez celu po mieście (wiedząc np, że przez ten czas mogłabym ćwiczyć/ jeździć na rowerze/ pobyć z psem/ z rodziną itd) albo analogicznie - jeżdżę na rowerze i zastanawiam się nad życiem/światem/ludźmi, fakt - potrzebuje takiego restartu żeby móc iść dalej. Kiedyś zastanawiałam się nad podróżą do Afryki, żeby pomóc tamtejszym ludziom, mimo że wielu moich rodaków jest w potrzebie, to myślę że oni nie korzystają z tego tak jakby chcieli. *(rozmawiałam z wieloma bezdomnymi i z pomocy jakimi im przysługiwała) to się rządzi trochę swoimi prawami, jak w sumie cała Polska (welcome to)

Mnie do szczęścia jest potrzebne tak mało rzeczy, że spokojnie mogę się obyć bez Internetu/wi-fi itd.
Jak nie ma prądu *(bo burze, coś tam) to nie marudzę tylko się cieszę, że fajnie tak bez prądu. Kiedyś nie było z tym problemu, teraz mało kto - potrafi wyobrazić sobie TYDZIEŃ bez internetu (słabo, nie? )

Czasami mam wrażenie, że nie o podróże chodzi - tylko o samo bycie z drugim człowiekiem. Tak po prostu, zwyczajnie, bez proszenia o pomoc itd. Potrafisz?
Mówią, że to, czego wszyscy szukamy, to sens życia. Myślę, że to czego szukamy, to doświadczenie bycia żywym, wtedy gdy nasze doświadczanie życia, czysto fizyczne, odbija się w środku naszego bytu i naszej najbardziej intymnej rzeczywistości, gdy naprawdę czujemy cud bycia żywym. J.Campbell
Awatar użytkownika
Mia
Extra marzyciel
 
Rejestracja: sob 02 sty, 2016 15:46
Has thanked: 31 times
Have thanks: 29 times
Płeć: Kobieta
Posty: 502

Re: Dlaczego podróżujemy?

Postautor: Kerosine » śr 20 wrz, 2017 19:33

Mia pisze:
Kerosine pisze:i tajemnice świata [tzw. "turystyka alternatywna"]. Oraz przyroda.


to "oraz przyroda" można i trzeba umieścić w jednym zdaniu. Nie warto zaczynać zdania od "oraz" kiedy piszesz tylko jeden rzeczownik i na tym kończysz zdanie. Trochę mi to w niesmak (ale pewnie :D się tyko czepiam, oł yea)

Celowo skonstruowałam swoją wypowiedź w ten właśnie sposób, mając świadomość, że z gramatyczno-stylistycznego punktu widzenia jest ona błędna [choć przyznaję, miałam wątpliwości odnośnie tego czy rzeczywiście powinnam to robić]. Koniec końców jednak postanowiłam zastosować się do Twojej sugestii i poprawić ją =)

Mia pisze:Co masz na myśli ogromne problemy z aklimatyzacją? Podasz jakieś przykłady?

Mam na myśli to, że każda większa zmiana przeze mnie miejsca pobytu [zresztą nie tylko ta i nie tylko "większa"] wywołuje w moim umyśle wrażenie silnego dysonansu i poczucie zachwiania mojego - do tej pory stabilnego, uporządkowanego i bezpiecznego - świata, one z kolei zaś generują dogłębny niepokój i lęk. Udając się na kilkudniową wycieczkę najprawdopodobniej w większym stopniu byłabym pochłonięta nienaturalną [z mojego punktu widzenia] obcością hotelu niż zwiedzaniem. Zdaję sobie sprawę, że to mocno nietypowa i trudna do zrozumienia reakcja, ale taki właśnie mechanizm występuje często u autystyków: jednymi z najbardziej charakterystycznych cech naszego zaburzenia jest skrajna nietolerancja zmian i sztywność wewnętrznych konstrukcji umysłu ["mentalnego szkieletu"] oraz schematów myślenia. Nawet taka wydawałoby się błahostka jak spędzenie jednej (!) nocy poza domem byłaby dla mnie problematyczna.

Mia pisze:Czasami mam wrażenie, że nie o podróże chodzi - tylko o samo bycie z drugim człowiekiem. Tak po prostu, zwyczajnie, bez proszenia o pomoc itd. Potrafisz?

Czasami [? - chyba jednak trochę częściej] też mam wrażenie, że chodzi właśnie o to - zarówno jeśli mowa o poznawaniu życia ludzi w najróżniejszych zakątkach naszego globu, jak i wspólne podróżowanie z kimś/nawiązywanie nowych znajomości podczas swoich wojaży. Niestety nie potrafię "być" z drugą osobą. Świat ludzi jest dla mnie obcy: nie umiem zajrzeć do wnętrza ich indywidualnych, małych wszechświatów, a co za tym idzie nie jestem w stanie ich zrozumieć - i choć raczej nikt nie jest w stanie w pełni wejść w czyjąś głowę, to chyba niewielu postrzega w swojej wyobraźni innych jako bliżej nieokreślone i zagadkowe sylwetki bez twarzy. Osiągnięcie prawdziwej bliskości i więzi z kimś jest dla mnie nierealne. To także wynika z faktu bycia w spektrum autyzmu, chociaż spory udział mają w tym również inne zaburzenia. Właśnie dlatego tym, co przede wszystkim interesowałoby mnie w podróżach byłby czynnik fizyczny: obiekty materialne i przyroda, a ze społecznego wybrałabym jedynie to, co mogłabym odnieść bezpośrednio do siebie i z czym się utożsamić.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kerosine
Moderator
 
Rejestracja: śr 30 sty, 2013 09:04
Has thanked: 4 times
Have thanks: 8 times
Płeć: Kobieta
Posty: 185

Re: Dlaczego podróżujemy?

Postautor: Mia » czw 21 wrz, 2017 14:09

Kerosine pisze:Zdaję sobie sprawę, że to mocno nietypowa i trudna do zrozumienia reakcja

Mam kilka pytań. Za każdym razem To się dzieje tak gdy jesteś sama czy z innymi ludźmi? Pisząc o kilkudniowej wycieczce (nieważne czy ona miała miejsce czy też nie), będąc z kimś miałabym pewnie podobnie do Ciebie, będąc sama - pewnie też, ale gdybym do tego samego miejsca pojechała ileś razy, aż w końcu była tam z innymi ludźmi (miejscowymi/swoim chłopakiem itd), nagle to miejsce które sprawiało lęk i myślałam tylko o tym żeby wrócić do swojej "izolatki komfortu" zaczyna się zmieniać, a co za tym idzie, cała panika gdzieś schodzi na dalszy plan. I czasami to idzie też w drugą stronę, mimo że znam jakieś miejsce, wiem gdzie fajnie się pobawić/powygłupiać itd. to panika się pojawia kiedy dość znani mi ludzie, nieświadomie psują całą atmosferę a ja się totalnie w sobie zamykam. Masz też tak, czy ja piszę zupełnie o czymś innym?

A jak masz np. z wychodzeniem do pracy/sklepu/zakupów/załatwiania czegoś w urzędach itd.?
Bo rozumiem, że To nie dotyczy tylko podróży, ale rzutuje na całe Twoje życie. Jak sobie radzisz?
Mówią, że to, czego wszyscy szukamy, to sens życia. Myślę, że to czego szukamy, to doświadczenie bycia żywym, wtedy gdy nasze doświadczanie życia, czysto fizyczne, odbija się w środku naszego bytu i naszej najbardziej intymnej rzeczywistości, gdy naprawdę czujemy cud bycia żywym. J.Campbell
Awatar użytkownika
Mia
Extra marzyciel
 
Rejestracja: sob 02 sty, 2016 15:46
Has thanked: 31 times
Have thanks: 29 times
Płeć: Kobieta
Posty: 502

Re: Dlaczego podróżujemy?

Postautor: Kerosine » pt 22 wrz, 2017 16:43

Mia pisze:Mam kilka pytań. Za każdym razem To się dzieje tak gdy jesteś sama czy z innymi ludźmi? Pisząc o kilkudniowej wycieczce (nieważne czy ona miała miejsce czy też nie), będąc z kimś miałabym pewnie podobnie do Ciebie, będąc sama - pewnie też, ale gdybym do tego samego miejsca pojechała ileś razy, aż w końcu była tam z innymi ludźmi (miejscowymi/swoim chłopakiem itd), nagle to miejsce które sprawiało lęk i myślałam tylko o tym żeby wrócić do swojej "izolatki komfortu" zaczyna się zmieniać, a co za tym idzie, cała panika gdzieś schodzi na dalszy plan. I czasami to idzie też w drugą stronę, mimo że znam jakieś miejsce, wiem gdzie fajnie się pobawić/powygłupiać itd. to panika się pojawia kiedy dość znani mi ludzie, nieświadomie psują całą atmosferę a ja się totalnie w sobie zamykam. Masz też tak, czy ja piszę zupełnie o czymś innym?

Chyba jednak o czymś innym. Przede wszystkim w moim przypadku ludzie odgrywają rolę jedynie marginalną, to kwestia przede wszystkim zmiany samego miejsca - a dokładniej, jak się zdaje, do głębi rozstrajające uczucie rozłąki z domem [lęk przed opuszczeniem go na zawsze?]. Także zmiany ustalonego rytmu życia i pozwalających jako-tako trzymać je w ryzach schematów.

... blisko dwadzieścia lat temu zostałam zmuszona w trybie pilnym wyprowadzić się ze swoją rodziną z naszego rodzinnego domu i przenieść w inny rejon miasta. Pomimo prawie dwóch dekad, jakie upłynęły od tego wydarzenia wciąż nie umiem zaakceptować swego nowego miejsca zamieszkania i nazwać go domem. To nie jest dom, co najwyżej jedynie hotel. Zawsze gdzieś z tyłu głowy towarzyszy mi dyskomfort wywołany poczuciem, że coś bardzo ważnego [fundamentalnego wręcz] uległo przesunięciu i nie znajduje się już na swoim miejscu, że utraciłam więź z cząstką siebie. Przybiera postać wręcz odczuwalnego fizycznie napięcia - dopiero gdy odwiedzam rodzinne strony moje ciało rozluźnia się i zdaję sobie sprawę, jak bardzo było do tej pory spięte.

W tym momencie można oczywiście powiedzieć, że moja postawa jest po prostu skutkiem tamtej traumy, ale podobny wzorzec reagowania przejawiałam już wcześniej [dał o sobie dobitnie znać podczas pobytu w szpitalu gdy jeszcze mieszkałam u siebie, zresztą odkąd pamiętam czułam niechęć do jakichkolwiek zmian, dalszego/dłuższego podróżowania i zawsze ogromnie ważny był dla mnie dom jako konkretne miejsce/okolica].

Mia pisze:A jak masz np. z wychodzeniem do pracy/sklepu/zakupów/załatwiania czegoś w urzędach itd.?
Bo rozumiem, że To nie dotyczy tylko podróży, ale rzutuje na całe Twoje życie. Jak sobie radzisz?

Akurat to, o czym piszę w tym temacie dotyczy raczej tylko podróży/dłuższej zmiany miejsca pobytu [typu właśnie szpital]. W pracy spędzam zaledwie osiem godzin, to za krótko aby opisywany mechanizm mógł się uruchomić. W sklepach czy urzędach jeszcze mniej. Ale już gdybym miała spędzić choćby pojedynczą noc poza domem - byłby to problem. Także ogólnie wszelkiego rodzaju zmiany są dla mnie destrukcyjne.
Obrazek
Awatar użytkownika
Kerosine
Moderator
 
Rejestracja: śr 30 sty, 2013 09:04
Has thanked: 4 times
Have thanks: 8 times
Płeć: Kobieta
Posty: 185

Re: Dlaczego podróżujemy?

Postautor: rytygier » pn 09 paź, 2017 15:54

Podróżować nie lubię. Jestem zwierzęciem domowym o silnie rozwiniętym instynkcie terytorialnym. Nie znoszę zmian a perspektywa jakiegoś dłuższego wyjazdu , czy zmiany miejsca zamieszkania jest mi bardzo niemiła. Bardzo się przywiązuję do miejsca w którym mieszkam, żyję . Pobyt w tym samym , dobrze znanym miejscu mnie uspokaja, daje mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji a to jest dla mnie niezwykle ważne. W sumie w swoim życiu, to tylko raz zmieniłem miejsce zamieszkania, przenosząc się z prowincji do dużego miasta, w którym mieszkam obecnie. Bardzo długo się aklimatyzowałem i musiało minąć wiele lat zanim znowu poczułem , że jestem ,,na swoim miejscu".
Jestem trochę jak kot, który nie przyzwyczaja się do otaczających go ludzi lecz, przede wszystkim, do miejsca/ terytorium , w którym żyje.
A moją jedyną zagraniczną podróżą była parodniowa wycieczka na Litwie bardzo dawno temu
Społeczeństwu nie udało się mnie zaakceptować i mnie nie udało się zaakceptować społeczeństwa.
Awatar użytkownika
rytygier
Marzyciel
 
Rejestracja: ndz 16 sie, 2015 17:30
Has thanked: 37 times
Have thanks: 67 times
Płeć: Mężczyzna
Medals: 2
Posty: 1102

Re: Dlaczego podróżujemy?

Postautor: Kerosine » pn 09 paź, 2017 20:51

rytygier, mówiłam Ci już kiedyś, że czasami wydaje mi się, iż jesteś moim bratem-bliźniakiem? :D

rytygier pisze:W sumie w swoim życiu, to tylko raz zmieniłem miejsce zamieszkania, przenosząc się z prowincji do dużego miasta, w którym mieszkam obecnie. Bardzo długo się aklimatyzowałem i musiało minąć wiele lat zanim znowu poczułem , że jestem ,,na swoim miejscu".

Ja niestety po tych prawie 20 latach nadal nie mogę...
Obrazek
Awatar użytkownika
Kerosine
Moderator
 
Rejestracja: śr 30 sty, 2013 09:04
Has thanked: 4 times
Have thanks: 8 times
Płeć: Kobieta
Posty: 185


Wróć do Sport i podróże

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości