Witamy na Forum Wielotematycznym, Marzycielskim

Witamy na Forum Wielotematycznym, Forum Marzycielskim, z nami nie będziesz się nudził.
Załóż konto już dziś a na pewno nie pożałujesz!
Śledź forum na bieżąco!

Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Troszkę dreszczyku emocji, mrożące krew w żyłach, często zaskakujące tematy. Wszystko co nas ciekawi, fascynuje, jest dla nas zagadką. Ufo, duchy, owiane tajemnicą miejsca - możesz wierzyć lub nie.

Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: ajwenhou » wt 01 mar, 2011 14:52

zainspirowana własnymi przeżyciami i trochę ciekawością zastanawiam się, nie tylko nad tym czy mieliście takie sytuacje, ale czy myślicie o tym co one oznaczają.
mam na myśli wyjście cało z wypadku w którym inni zginęli, poważną chorobę, z której się wyleczyliście, takie małe 'cudy'. nie mówię o sytuacjach kiedy nie weszliście do samochodu/autobusu/samolotu, który uległ wypadkowi, ale zdecydowanie to też się zalicza.
przejdę do sedna sprawy: zastanawiacie się czasem czemu 'coś' przeżyliście? czemu wy? czy to po prostu szczęście, cud czy przypadek? czy za tym się kryje coś więcej, tj. dokonanie, zrobienie czegoś jeszcze w swoim życiu?
jakiś czas temu wyczytałam gdzieś, że człowiek ma tylko 5 szans na uniknięcie śmierci? myślicie, że może istnieć jakiś limit?


mnie zaczęło to nurtować kilka lat temu, jak za drugim razem przeżyłam zatrucie tlenkiem węgla. nie przyglądałabym się temu bliżej gdyby nie to, że już troje moich znajomych zginęło przez tego cichego zabójce, za pierwszym razem. chyba naiwnie wierzę, że mam coś do zrobienia, dlatego wciąż tu jestem.
co do limitu, jeśli rzeczywiście by tak było to zostałyby mi już tylko dwie.
happy?
ajwenhou
Newbie
 
Rejestracja: śr 20 paź, 2010 18:54
Lokalizacja: Gouda
Has thanked: 2 times
Have thanks: 11 times
Imię: Ania
Płeć: Kobieta
Medals: 4
Posty: 5529

Postautor: Peggy_Brown » wt 01 mar, 2011 19:00

W moim odczuciu każdy ma zapaloną świeczkę, która gaśnie kiedy przyjdzie na to czas. A wychodząc cało z wypadków to oznacza, że ten czas jeszcze nie przyszedł.
Przyjdzie może następnym razem albo kolejnym
Znam przypadek faceta, któremu lekarze dawali tylko 2 % szans na przeżycie. Dzisiaj chodzi i ma się dobrze, a jego wypadek to istna tragedia. Wpadł pod samochód, drugi go przeciągnął ileś tam metrów... Nie wyglądało to dobrze. Cud. Owszem. Ale nie czas na takiego kogoś.
Ja nie przeżyłam wypadków groźnych, więc nie umiem tego odnieść do siebie.
Przeżyłam tylko jedną sytuację, że nie wsiadłam do samochodu, bo zwlekałam z wyjściem z pracy. Gdybym się zebrała planowo nie wiadomo co by było, bo gródki lodu latające w powietrzu i inny samochód w moim nie wyglądały najlepiej. Uderzono prosto w stronę kierowcy. Możliwe, że przypadek, ale widzę w tym coś więcej.
Peggy_Brown
Marzyciel
 
Rejestracja: sob 02 maja, 2009 21:11
Has thanked: 37 times
Have thanks: 55 times
Medals: 4
Posty: 8614

Postautor: Kate » wt 01 mar, 2011 21:17

Ja akurat dzisiaj się tak otarłam o śmierć. Chociaż może przesadzam :D Bo akurat chciałam przejść przez ulicę, a nie widziałam czy jakiś samochód jedzie z lewej strony bo zasłaniało mi ogrodzenie. Nic nie słyszałam, to zrobiłam krok do przodu, a tu akurat zza ogrodzenia pędził samochód na mnie :zdziwko: . Nic się nie stało na szczęście.
Kate
Marzyciel-Gaduła+
 
Rejestracja: sob 26 lut, 2011 19:35
Lokalizacja: Milanówek
Has thanked: 0 time
Have thanks: 0 time
Imię: Kasia
Posty: 168

Postautor: she » wt 01 mar, 2011 21:37

Miałam sporo takich sytuacji w moim życiu. Taką najstraszniejszą traumą był wypadek samochodowy ze znajomymi. To aż dziwne,że obeszło się bez ofiar śmiertelnych. Dzisiaj następna sytuacja kiedy jakiś debil,co nie potrafi jeździć porusza się po drogach i "spycha" ludzi na latarnie. Poza tym,kiedyś jeszcze jak byliśmy na wycieczce w górach,mało co nie spadłam z krzesełka,bo nie opuściłam zabezpieczenia.Kilka stłuczek,niby niegroźnych,zawsze nie z mojej winy. Licho nie śpi,nawet idąc drogą można się utopić w kałuży. Czy to jakiś znak? Nie wiem,może. Bardziej to odbieram jako szczęście.Albo mam jeszcze jakąś misję do wykonania? :niepewny:

Co do limitu. Raczej nie.Tak mi się wydaję. Jak pisałam wcześniej, to chyba raczej jakaś misja do wykonania. Może jak się ją wykona,to wtedy przychodzi pora odejść. Taki limit,jak podałaś już dawno mam za sobą,chyba że są jakieś wyjątki...
'she dances in a ring of fire and throws off the challenge with a shrug' - J.M
she
Newbie
 
Rejestracja: ndz 05 gru, 2010 17:56
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)
Has thanked: 19 times
Have thanks: 37 times
Imię: Patrycja
Medals: 2
Posty: 14136

Postautor: ajwenhou » wt 01 mar, 2011 21:46

a byliście kiedyś świadkami takich sytuacji innych ludzi? jakiś naprawdę groźnych? przykładowo gdyby nie sekunda w tył lub w przód to coś strasznego mogłoby się wydarzyć?
nie wiem czy to można pod to zaliczyć, ale moja koleżanka wyleciała kiedyś na ulicę, samochód zatrzymał się tuż przed nią, a ona trzymała ręce oparte na masce. druga taka sytuacja miała miejsce w samochodzie, siedząca z przodu ciotka nie domknęła drzwi i w trakcie jazdy się otworzyły.. gdyby nie to, że mój ojciec zmienił kierunek jazdy, wypchnęłoby ją z samochodu.

i jak ludzie reagują na to jak opowiadacie jakąś taką historyjkę, swoją bądź wam znaną? są zdziwieni czy przyjmują to dosyć normalnie?
na mnie za każdym razem reagują tak samo: wielkimi jak 5zł oczami. ciągle mówią, że coś za tym musi stać, coś w tym jest, coś muszę zrobić.
happy?
ajwenhou
Newbie
 
Rejestracja: śr 20 paź, 2010 18:54
Lokalizacja: Gouda
Has thanked: 2 times
Have thanks: 11 times
Imię: Ania
Płeć: Kobieta
Medals: 4
Posty: 5529

Postautor: Acid » wt 01 mar, 2011 22:46

ajwenhou pisze:a byliście kiedyś świadkami takich sytuacji innych ludzi?

Byłem świadkiem, nawet "brałem" udział w takiej sytuacji.
Mój znajomy w wieku 6 lat wpadł do szamba, tak wiem jak to brzmi :D
Nie wiem co tam robił ale wpadł, a ja go uratowałem. Tego smrodu do końca życia nie zapomnę :|
Gdybym zorientował się jakieś 2-3 sekundy później to pewnie nie było by go na tym świecie. I tym oto sposobem zostaliśmy najlepszymi kumplami :rotfl:

Jeśli o mnie chodzi to takich sytuacji była cała masa. Kilka wypadków w tym jeden poważny samochodowy. Jak byłem mały wypadłem z pontonu, spędziłem kilka chwil pod wodą ale w porę ktoś mnie wyciągnął.
Jechałem na rowerze, potrącił mnie samochód. Facet jechał o wiele za szybko jak na teren zabudowany. Wyleciałem w górę, spadłem na maskę a z maski w taki dość głęboki rów. Po wizycie w szpitalu lekarz stwierdził że albo coś piłem albo mam ogromnego farta bo skończyłem z kilkoma siniakami. Może to nie zalicza się pod otarcie o śmierć ale czasami sam zastanawiam się jak to możliwe.
Awatar użytkownika
Acid
Newbie
 
Rejestracja: czw 24 lut, 2011 19:21
Has thanked: 15 times
Have thanks: 35 times
Medals: 1
Posty: 2772

Postautor: Peggy_Brown » wt 01 mar, 2011 23:17

Acid88 pisze:Jeśli o mnie chodzi to takich sytuacji była cała masa. Kilka wypadków w tym jeden poważny samochodowy. Jak byłem mały wypadłem z pontonu, spędziłem kilka chwil pod wodą ale w porę ktoś mnie wyciągnął.
Zrobiłam tak z moją siostrą. Przez przypadek spadła mi z materaca, materac ją przykrył i nie mogła wyjść spod niego. Dzisiaj ten mały wypadek wydaje nam się smieszny, ale gdybym nie schodziła z niego to ona nie miałaby urazu do wody. Nie wiem jak długo była pod wodą, nie pamiętam czy ja jej odsuwałam materac czy kuzynka. Wiem, że było to przerażające.Może właśnie wtedy to była ta przysłowiowa sekunda gdzie coś stało się szybciej.

Czasami właśnie jest tak, że sekundę wcześniej coś zrobić i jest łagodniejszy skutek wypadku. Sekundę później podejść i koniec.
Sekundy maja znaczenie i to wielkie w takich sytuacjach.
Peggy_Brown
Marzyciel
 
Rejestracja: sob 02 maja, 2009 21:11
Has thanked: 37 times
Have thanks: 55 times
Medals: 4
Posty: 8614

Postautor: Laurelin » śr 02 mar, 2011 21:59

Jak miałam 5 lat dostałam gorączki powyżej 40 stopni, byłam jedna noga na tamtym świecie. Pamiętam jak mama siedziała ze mną w nocami z taka niebieską lampeczką, a ja miałam takie omamy jakbym w innym świecie.
Niestety mój dziadek w tedy zmarł, a mi gorączka zeszła i żyję.
Exstasowa muzyka

"Fuzzy Wuzzy was a bear. Fuzzy Wuzzy had no hair. Fuzzy Wuzzy wasn't very fuzzy was he."

Moje gg: 823139
Awatar użytkownika
Laurelin
Moderator
 
Rejestracja: wt 12 paź, 2010 21:20
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3 times
Have thanks: 6 times
Płeć: Kobieta
Marzenie: 1000cc
Medals: 1
Posty: 357

Postautor: Kate » pt 04 mar, 2011 15:20

Dzisiaj znowu chciano mnie przejechać :zdziwko: Jakiś dziadek jechał i mnie nie zauważył jak na pasach przechodziłam. Zatrzymał się jakiś metr ode mnie :niepewny:
Kate
Marzyciel-Gaduła+
 
Rejestracja: sob 26 lut, 2011 19:35
Lokalizacja: Milanówek
Has thanked: 0 time
Have thanks: 0 time
Imię: Kasia
Posty: 168

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: powidlo » czw 29 mar, 2012 03:40

Zdarzyło mi się parę razy, to nie takie trudne w zasadzie, tak szczerze mówiąc i wcale nie takie dziwne. Zwłaszcza, jak się jest taką ciapą jak ja :P

Czy ja wiem, może coś działa, skoro na życie działa. Nie wiem czy jest to misja, misja kojarzy się z celem, a każdy chyba upatruje celu w tym, że ktoś nas jeszcze z tego świata nie zabrał. To jest też jakiś taki prosty schemat - udało mi się, komuś to zawdzięczam, muszę się odwdzięczyć czyniąc coś dobrego w świecie. A przynajmniej mi się tak skojarzyło.
arytmia uczuć
powidlo
Newbie
 
Rejestracja: wt 27 mar, 2012 14:39
Lokalizacja: Dębica/Kleve
Has thanked: 95 times
Have thanks: 43 times
Imię: Olga
Płeć: Kobieta
Medals: 10
Posty: 4396

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Inna » pt 24 maja, 2013 14:51

W moim przypadku było tak:
Mając jakiś rok-dwa szklane drzwi na mnie spadły. Cudem szkło nie przecięło tętnicy szyjnej.
W wieku ok 5-7 lat (orientacyjnie) prawie utonęłam w jednym z Polskich zalewów.
Kilka razy prawie mnie coś by potrąciło.
Kiedy byłam na mazurach ze znajomymi rodziców jechaliśmy by wynająć łódkę, prowadziła "ciocia". Ja siedziałam na tylnym siedzeniu pośrodku. Nie było pasów. Samochód wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Byłam najmniej poszkodowana.
Tyle pamiętam.


Jak to mawiał mój były: "Całe życie na farcie".
~Naćpana szczęściem~
Inna
 
Rejestracja: pt 24 maja, 2013 13:53
Lokalizacja: Summerland
Has thanked: 0 time
Have thanks: 0 time
Płeć: Kobieta
Posty: 17

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Ruta » pt 24 maja, 2013 20:04

Inna pisze:Mając jakieś 6 lat zachorowałam na zapalenie oskrzeli. Pamiętam, że leżałam w łóżku z gorączką ok 40 st i co jakiś czas mama sprawdzała, czy tylko śpię, czy jestem przytomna itd.

Jak ten przykład się ma do... tematu?
Awatar użytkownika
Ruta
Newbie
 
Rejestracja: ndz 13 mar, 2011 17:57
Has thanked: 70 times
Have thanks: 176 times
Płeć: Kobieta
Medals: 13
Posty: 12057

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Inna » pt 24 maja, 2013 20:09

Ruta pisze:
Inna pisze:Mając jakieś 6 lat zachorowałam na zapalenie oskrzeli. Pamiętam, że leżałam w łóżku z gorączką ok 40 st i co jakiś czas mama sprawdzała, czy tylko śpię, czy jestem przytomna itd.

Jak ten przykład się ma do... tematu?

Poprawiłam.
~Naćpana szczęściem~
Inna
 
Rejestracja: pt 24 maja, 2013 13:53
Lokalizacja: Summerland
Has thanked: 0 time
Have thanks: 0 time
Płeć: Kobieta
Posty: 17

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Pro » pt 24 maja, 2013 20:14

Raz miałem jechać na rodzinną wycieczkę, ale za karę mama mnie nie wzięła. Zawsze jak gdzieś jechaliśmy, siedziałem z tyłu na środku. W czasie tego wypadu w tylną szybę naszego samochodu wbił się motocyklista i wylądował przednim kołem mniej więcej w tym miejscu, w którym znajdowałby się mój tyłek, gdybym tam był. Na całe szczęście nie zawsze byłem taki grzeczny ;)
Pro
Newbie
 
Rejestracja: sob 04 sie, 2012 17:14
Lokalizacja: Polska B
Has thanked: 24 times
Have thanks: 60 times
Imię: Hubert
Płeć: Mężczyzna
Medals: 9
Posty: 1853

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Nanya » sob 25 maja, 2013 07:54

Ruta pisze:Jak ten przykład się ma do... tematu?

A co to już nie można się "otrzeć o śmierć" z powodu wysokiej gorączki?
- Zdaje mi się, że pan trochę kalospintechromokrenizujesz.
- Jak to?
- No, trochę pan łżesz - objaśnił.
Nanya
Extra marzyciel
 
Rejestracja: sob 22 gru, 2012 23:04
Has thanked: 35 times
Have thanks: 43 times
Imię: Cysia
Płeć: Kobieta
Medals: 2
Posty: 792

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Iluminacja » sob 25 maja, 2013 08:22

Nanya pisze:A co to już nie można się "otrzeć o śmierć" z powodu wysokiej gorączki?
Zwłaszcza, że była dość wysoka. Choć to nadal żaden dziwny przypadek.
Lecz diabeł kocha wybrane dzieci i czuwa, by nic nie przeszkodziło w realizacji jego planów.
Awatar użytkownika
Iluminacja
Newbie
 
Rejestracja: sob 28 maja, 2011 11:26
Lokalizacja: bułgarskie centrum chujozy
Has thanked: 53 times
Have thanks: 41 times
Płeć: Kobieta
Medals: 7
Posty: 3229

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Lisek » sob 25 maja, 2013 11:29

Jako mały chłopak zawsze lubiłem wchodzić na drzewa, na płoty, itp. Po prostu się wspinać. Dzisiaj nie mogę tego robić, bo mam problemy ze stawami. Mając tak 12, 13 lat pojechałem z mamą do kolegi. Wiadomo, mamusie siedziały razem, a my razem. Wyszliśmy na dwór pograć w piłkę, a potem poszliśmy do jakiegoś lasu niedaleko jego domu. Kolega mi powiedział, że jeszcze nikt nie wspiął się na czubek jakiegoś tam drzewa - i pokazał mi je. ( oczywiście nie wiedział, że ja to uwielbiam robić ). Cóż. Tak jak szybko to usłyszałem i zobaczyłem, tak szybko byłem na czubku. Kolega był trochę przestraszony, ja tym bardziej, bo nie wiedziałem jak zejść. Było to około 10-15m nad ziemią, więc dość sporo. Zacząłem powoli, delikatnie i w pewnym momencie jedna gałąź ułamała się pod moją nogą, a ja zacząłem spadać. Na moje szczęście leciałem z 2, 3m a pod moimi pachami znalazły się dwie gałęzie i zawisłem tak.
Do dzisiaj zastanawiam się co by było gdybym spadł na sam dół z wysokości 10 metrów..
http://lisiepismo.pl - Uśmiech i intryga.
Awatar użytkownika
Lisek
Newbie
 
Rejestracja: wt 31 lip, 2012 18:57
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 20 times
Have thanks: 8 times
Imię: Piotr
Płeć: Mężczyzna
Medals: 3
Posty: 757

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Patorek » sob 25 maja, 2013 12:02

Ja uniknąłem śmierci przy porodzie, więc limit takich sytuacji już wyczerpałem - teraz tylko długie, szczęśliwe i szalone życie przede mną. ;D
~ Jestem jak alfabet - jest we mnie Biblia, Tora, Koran i Markiz de Sade ~
Awatar użytkownika
Patorek
Moderator
 
Rejestracja: wt 22 lis, 2011 11:44
Has thanked: 32 times
Have thanks: 108 times
Imię: Twoje marzenie
Medals: 9
Posty: 4825

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Peggy_Brown » sob 25 maja, 2013 12:05

nie wiem czy to otarcie i nie wiem za dużo, bo spałam na szczęście. Kierowca w ostatniej chwili otworzył oczy i wykierował. W drodze powrotnej tylko padły słowa " a z tym murem prawie się zderzyliśmy, bo chyba mi się zasnęło".
No na szczęście nic się nie stało, bo kierowca pewnie by sobie nie wybaczył tego, tak jak mówił później.
Peggy_Brown
Marzyciel
 
Rejestracja: sob 02 maja, 2009 21:11
Has thanked: 37 times
Have thanks: 55 times
Medals: 4
Posty: 8614

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Ruta » sob 25 maja, 2013 18:09

Nanya pisze:A co to już nie można się "otrzeć o śmierć" z powodu wysokiej gorączki?

To tak jakby otrzeć się o śmierć, bo ma się otwarte złamanie ręki (a nie zrobienie z nim niczego grozi naprawdę wieloma nieprzyjemnymi rzeczami, które w wyniku zaniedbania mogą doprowadzić do śmierci). Wobec tego wszystko, co jest inne od stanu "normalnego" można by uznać za zagrażające życiu.
Awatar użytkownika
Ruta
Newbie
 
Rejestracja: ndz 13 mar, 2011 17:57
Has thanked: 70 times
Have thanks: 176 times
Płeć: Kobieta
Medals: 13
Posty: 12057

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: marzanna » sob 25 maja, 2013 19:19

Jedno jest pewne, nic nie dzieje się bez przyczyny,bez konkrestego powodu. Zawsze coś dzieje się w jakimś celu,dla czegoś. Dlatego jeśli ktoś ginie,a ktoś inny wychodzi z wypadku cało,może to oznaczać tylko jedno, ocalony ma jeszcze coś ważnego do zrobiena na tej ziemi,a może po prostu musi ktoś przeżyć i opowiedzieć o tym co miało miejsce?,co się wydarzyło?,a może chodzi po prostu o to, aby ten ocalony zwolnił tempo, zmienił swoje życie,bo drugiej takiej szansy może już nigdy nie otrzymać?.
marzanna
Bujający w obłokach
 
Rejestracja: pn 30 kwie, 2012 10:45
Has thanked: 0 time
Have thanks: 7 times
Imię: Julia
Medals: 1
Posty: 496

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Nanya » ndz 26 maja, 2013 15:20

Ruta, mój brat miał jako dziecko anginę z temperaturą 41,6. Podskoczyła mu nagle, w przeciągu kilkunastu minut z takiego książkowego (przy tej chorobie) 39,5. Mama od razu wezwała pogotowie i wsadziła go do wanny pełnej zimnej wody, a i tak jej powiedzieli, że jeszcze 10 min, a nie byłoby już czego zbierać. Wg mnie otarł się o śmierć, mimo że mama zrobiła wszystko, co do niej należało, żeby go ratować. Wystarczyłyby korki w mieście i...
- Zdaje mi się, że pan trochę kalospintechromokrenizujesz.
- Jak to?
- No, trochę pan łżesz - objaśnił.
Nanya
Extra marzyciel
 
Rejestracja: sob 22 gru, 2012 23:04
Has thanked: 35 times
Have thanks: 43 times
Imię: Cysia
Płeć: Kobieta
Medals: 2
Posty: 792

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: she » ndz 26 maja, 2013 19:24

Dokładnie. Ścięcie białka w organiźmie następuje przy 42 stopniach. Wtedy już po człowieku.
'she dances in a ring of fire and throws off the challenge with a shrug' - J.M
she
Newbie
 
Rejestracja: ndz 05 gru, 2010 17:56
Lokalizacja: z polskowłoslandi ;)
Has thanked: 19 times
Have thanks: 37 times
Imię: Patrycja
Medals: 2
Posty: 14136

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: ANIOŁ » ndz 16 cze, 2013 19:40

Patorek pisze:Ja uniknąłem śmierci przy porodzie

Witaj w klubie.... moja matka trafiła na lekarkę jak się potem okazało heroinistke..... skutek taki że dusiłem się podczas porodu....skutki tego zdrowotne mam do tej pory,ale mniejsza z tym, w 1999 roku wypadek na drodze szybkiego ruchu w Niemczech łącznie 4 auta, 1 osoba zgineła a ja nie miałemj prawa przeżyć z powodu odniesionych ran wewnętrznych i ilości straconej krwi.....w Polsce lekarze jak czytali dokumentacje przecierali oczy i mówili że ludzie z mniejszymi obrażeniami często umierają w takiej sytuacji,lekarz z Niemiec jak wychodziłem ze szpitala to powiedział mi ze w 24 godziny po 20 godzinnej operacji ratującej życie miałem max 2% szans że będę żył....podczas reanimacji wielokrotnie się zatrzymywałem..... raz nawet na tak długo że już mieli przestać reanimację.....a jednak żyję,widać komuś zależało abym żył :niepewny:
Parę tygodni pózniej omal nie zaczadziłem się od kuchenki gazowej...... parę lat potem potrącił mnie samochód że dachowałem kręgosłupem na dachu auta..... tym razem skończyło się pękniętym kręgosłupem, widać ktoś nademną czuwa ;)
„Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że jest na świecie tylu idiotów” -Stanisław Lem
ANIOŁ
Sponsor
 
Rejestracja: czw 24 sty, 2013 14:26
Lokalizacja: Gdańsk
Has thanked: 36 times
Have thanks: 13 times
Imię: Jerzy
Medals: 3
Posty: 952

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: Patorek » ndz 16 cze, 2013 19:52

ANIOŁ, duży bagaż doświadczeń..

Mnie bardziej ciekawi ile razy każdy z nas otarł się o śmierć nie wiedząc o tym.
Te sekundy, które zauważyły, że jesteśmy gdzie jesteśmy.
~ Jestem jak alfabet - jest we mnie Biblia, Tora, Koran i Markiz de Sade ~
Awatar użytkownika
Patorek
Moderator
 
Rejestracja: wt 22 lis, 2011 11:44
Has thanked: 32 times
Have thanks: 108 times
Imię: Twoje marzenie
Medals: 9
Posty: 4825

Re: Otarcie się / uniknięcie śmierci.

Postautor: marzanna » pn 17 cze, 2013 10:03

Spotkałam się nieraz z taką sytuacją, że np coś mnie powstrzymuje przed wyjściem z domu. Pewnego razu bardzo się spieszyłam, coś miałam pilnego do załatwienia,jak na złość z przed nosa uciekł mi miejski autobus. I... dobrze się stało, bo..... dwa przystanki dalej na zakręcie wpadł w poślizg i uderzył w tira. Nie ma tego złego,co na dobre wyjdzie.
marzanna
Bujający w obłokach
 
Rejestracja: pn 30 kwie, 2012 10:45
Has thanked: 0 time
Have thanks: 7 times
Imię: Julia
Medals: 1
Posty: 496


Wróć do Strefa tajemnic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość